Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 18 listopada 2017
w Esensji w Esensjopedii

Tu miejsce na labirynt…: Świadectwo dojrzałości

Esensja.pl
Esensja.pl
Trzecia płyta japońsko-szwedzko-norweskiego freejazzowego tria Arashi otwiera nową serię wydawniczą wiedeńskiej wytwórni Trost Records. W jej ramach prezentowane mają być koncerty związanych z nią artystów. Dlaczego na otwarcie wybrano akurat dzieło Akiry Sakaty, Johana Berthlinga i Paala Nilssen-Love’a? Nie, nie… nic w tym złego. Wszak dla wielbicieli jazzu improwizowanego to już uznana marka.

Arashi
‹Trost Live Series›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTrost Live Series
Wykonawca / KompozytorArashi
Data wydania5 września 2017
Wydawca Trost Records
NośnikCD
Czas trwania45:24
Gatunekjazz
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
W składzieAkira Sakata, Johan Berthling, Paal Nilssen-Love
Utwory
CD1
1) Live at Fylkingen 120:41
2) Live at Fylkingen 224:43
Nazwa Arashi – w języku japońskim słowo to oznacza „burzę”, „nawałnicę” bądź „sztorm” – przylgnęła już na dobre do wspomnianych powyżej muzyków, choć pierwotnie była jedynie tytułem ich pierwszego wspólnego, wydanego przed trzema laty, albumu. Każdy z nich był już wtedy uznanym twórcą, mającym na koncie po kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt płyt. Początkowo kooperacja Japończyka (saksofonista i klarnecista Akira Sakata), Szweda (kontrabasista Johan Berthling) oraz Norwega (perkusista Paal Nilssen-Love) mogła wydawać się tak częstą wśród jazzmanów efemerydą; pewnie mało kto przewidywał, że wytrzymają ze sobą – biorąc pod uwagę odległość dzielącą Skandynawię od Kraju Kwitnącej Wiśni – tak długo. Sygnałem, że mimo wszystko tak właśnie może się stać, było wydanie w ubiegłym roku krążka „Semikujira”. Trzecie wydawnictwo, dopiero co opublikowane, pozwala widzieć w triu grupę ze znacznie większymi perspektywami. I bez znaczenia jest fakt, że Sakata przekroczył już siedemdziesiątkę. Przecież jeszcze starsi od niego (i wciąż aktywni) są chociażby niemiecki saksofonista Peter Brötzmann czy amerykański puzonista Roswell Rudd.
Najnowsza płyta międzynarodowej supergrupy nosi mało skomplikowany tytuł: „Trost Live Series” (z cyferką „001”), a trafił na nią występ, jaki Sakata, Berthling i Nilssen-Love dali 4 maja tego roku w sztokholmskim klubie Fylkingen. To czterdziestopięciominutowa improwizacja, która podzielona została na dwie „bezimienne” części – głównie po to, by wyczerpany fizycznie Japończyk mógł wziąć chwilę oddechu przed kolejnym potężnym uderzeniem serwowanym słuchaczom. Sakata zalicza się bowiem do tych saksofonistów freejazzowych, którzy podczas „bliskich spotkań trzeciego stopnia” z publiką dają z siebie – dosłownie – wszystko (podobnie zresztą jak wspomniany już Brötzmann). Co jednak nie oznacza, że nie stopniuje napięcia lub że obce jest mu granie klimatyczne. Nic z tych rzeczy. Tyle że – prędzej czy później – w końcu zawsze przejedzie się po zebranych w sali koncertowej jak walec. Ale czy może inaczej reagować artysta, który jako półroczne dziecko przeżył atomowy atak na Hiroszimę?
Pierwszy fragment koncertu (w opisie płyty funkcjonujący jako „Live at Fylkingen 1”) zaczyna się – zgodnie z wymogami gatunku – w miarę spokojnie. Otwiera go saksofon Sakaty; następnie do Japończyka dołączają Nilssen-Love i – na końcu – Berthling, którego kontrabas jest najdelikatniejszym elementem układanki. Z każdą kolejną minutą muzycy grają jednak z coraz większym nerwem i coraz bardziej emocjonalnie, by wreszcie w wskoczyć na tory właściwe artystom uprawiającym freejazzowe poletko. Jest to moment, w którym po plecach zaczynają przebiegać ciarki – w dużej mierze dzięki Sakacie, który zdaje się przekraczać kolejne granice niemożliwości. Nie można zagrać głośniej? Otóż można. Nie da się mocniej? Przeciwnie. Nie warto szybciej? Skądże. Nawet trzeba. Bo przecież tempo podkręca sekcja rytmiczna, która skutecznie dopasowuje się do pełnych furii improwizacji Japończyka.
Dotarłszy do granicy wytrzymałości (swojej i słuchaczy), trio wycisza emocje; na polu boju przez kilka kolejnych minut pozostaje jedynie Berthling. Po to, by pozostali muzycy mogli odsapnąć i zacząć na nowo budować misterną konstrukcję, pełną wyboistych fraz i postrzępionych motywów. W „Live at Fylkingen 2” Sakata sięga po drugi ze swoich sztandarowych instrumentów, czyli klarnet, który pojawia się z całkowitego wyciszenia. Służy on głównie stworzeniu odpowiedniego nastroju, bo kiedy zespół nabiera mocy, artysta z Kraju Kwitnącej Wiśni ponownie sięga po saksofon. Nie odpuszcza sobie także… zabrania głosu. I to dosłownie. Tradycją jest bowiem, że Japończyk okrasza zespołowe improwizacje wokalizami. Tym razem prezentuje pełną gamę swych możliwości – od scenicznego szeptu, poprzez gardłowy śpiew, aż po pogranicze krzyku. Czyli robi z własnym głosem dokładnie to samo, co robiłby z saksofonem. Do którego zresztą pod koniec wraca, aby postawić „kropkę nad i”. Nie jest to wprawdzie najwybitniejsze dzieło Sakaty ani całego Arashi („Semikujira” prezentowała się ciekawiej), ale dla wielbicieli jazzowej awangardy i tak powinno być lekturą obowiązkową. Jak pewnie – ale to okaże się dopiero w przyszłości – cała seria „Trost Live”.
koniec
31 października 2017
Skład:
Akira Sakata – saksofon altowy, klarnet, głos
Johan Berthling – kontrabas
Paal Nilssen-Love – perkusja
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Starcie tytanów
Sebastian Chosiński

9 XI 2017

Summit Quartet to kolejna międzynarodowa freejazzowa supergrupa, na czele której stoi amerykański saksofonista Ken Vandermark. Tym razem do współpracy udało mu się zaprosić dwóch „starych znajomych” – Matsa Gustafssona i Hamida Drake’a – oraz muzyka z zupełnie innej „beczki”, Luca Klaasena, eksbasistę holenderskiej punkowej formacji The Ex. Pierwszym wydawnictwem zespołu jest koncertowy album „Live in Sant’Anna Arresi”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Powściągliwość mniej mile widziana
Sebastian Chosiński

7 XI 2017

Mimo zaangażowania w wiele muzycznych przedsięwzięć o zasięgu międzynarodowym, norweski perkusista Paal Nilssen-Love wciąż jeszcze znajduje czas na swój najważniejszy projekt – freejazzową orkiestrę Large Unit. W połowie października wydała ona nowy album, noszący (tradycyjnie) nieco tajemniczy tytuł – „Fluku”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Welocyped międzykontynentalny
Sebastian Chosiński

2 XI 2017

O Boneshaker dotychczas nie pisaliśmy. Przez niedopatrzenie. Bo przecież nie dlatego, że ta amerykańsko-norweska formacja nie jest godna uwagi. Wręcz przeciwnie! Ze wszech miar warto przyjrzeć się bliżej jej twórczości. Okazją ku temu jest wydanie albumu „Thinking Out Loud” – trzeciej wspólnej produkcji saksofonisty Marsa Williamsa, kontrabasisty Kenta Kesslera oraz perkusisty Paala Nilssen-Love’a.

więcej »

Polecamy

Trochę humoru

Słuchaj i patrz:

Trochę humoru
— Beatrycze Nowicka

Niebieski kapturek
— Beatrycze Nowicka

Listopadowy wieczór
— Beatrycze Nowicka

Polska ilustrowana
— Beatrycze Nowicka

Epickie buty bogini
— Beatrycze Nowicka

Dyskretny urok ołówka
— Beatrycze Nowicka

Światło
— Beatrycze Nowicka

Zderzenie z rzeczywistością
— Beatrycze Nowicka

Rodzina podpowiada
— Beatrycze Nowicka

Powrót w czerń
— Beatrycze Nowicka

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.