Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 27 maja 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Ulubiona płyta w niebie

Esensja.pl
Esensja.pl
Wojtek Waglewski jest prawdziwym człowiekiem renesansu. Wszystko, do czego przyłoży rękę, zamienia się w złoto. Bez względu na to, czy gra wespół z kapelą góralską, z kolegą Maleńczukiem czy z dziećmi. Zapis współpracy z tymi ostatnimi trafił niedawno na płytę pod szyldem „Małe Wu Wu śpiewa wiersze ks. Jana Twardowskiego”.

Małe Wu Wu
‹Małe Wu Wu śpiewa wiersze ks. Jana Twardowskiego część I›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMałe Wu Wu śpiewa wiersze ks. Jana Twardowskiego część I
Wykonawca / KompozytorMałe Wu Wu
Data wydaniagrudzień 2007
Wydawca Agora S.A.
NośnikCD
Czas trwania43:33
Gatunekrock
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Utwory
CD1
1) Jak siebie samego3:22
2) Jeśli nie do końca3:17
3) O świętym Mikołaju3:02
4) Arka3:35
5) Kubek3:49
6) Żyć3:28
7) Trudny wybór4:18
8) Małe śpiewanie o księdzu Janie2:57
9) Chleb2:43
10) W klasie2:49
11) O radości2:44
12) Rozmyślania wujka po świętach3:55
13) Anioł Stróż góralski3:12
Małe Wu Wu to projekt muzyków „dużego” Voo Voo, w składzie: Wojtek Waglewski, Mateusz Pospieszalski, Karim Martusewicz i Piotr „Stopa” Żyżlewicz. Nagrali muzykę, która jest ilustracją do tekstów księdza Twardowskiego śpiewanych przez dzieci – dla dzieci. Z pozoru pomysł tego wydawnictwa wydaje się karkołomny. Bo jak niby pogodzić wyrafinowaną muzykę Voo Voo z prostymi w słowach, aczkolwiek mądrymi w treści wierszami księdza Jana? Do tego połączyć to tak, by nie brzmiało sztucznie w ustach śpiewających maluchów?
Muzykom jednak świetnie się to udało. Stworzyli wspaniałe, chwytliwe utwory, które spodobają się zapewne najmłodszym, a i dorośli będą mogli znaleźć radość w ich słuchaniu. Kompozycje są zgrabne, nieprzekombinowane, pozbawione rytmicznych łamańców i improwizacyjnych odlotów. W zasadzie tylko w kawałku „W klasie” można natknąć się na dłuższy fragment solówki. Wszystko bowiem podporządkowane jest dzieciom – wokalistom. To one są na pierwszym planie.
Pozwolono im na dużo swobody – z korzyścią dla utworów. Czuje się, że miały sporo zabawy, nagrywając tę płytę. Luz, jaki im towarzyszy, udziela się słuchaczom, a wdzięczne teksty sprawiają, że w czasie kolejnych kawałków buzia sama się zaczyna uśmiechać. By wszystko wyszło bardziej naturalnie, producenci postawili na spontaniczność, nawet kosztem tego, że gdzieniegdzie małym wykonawcom zdarzają się fałsze. Nie jest to jednak zarzut, ponieważ dzięki temu całość jest bardziej organiczna i trafia prosto w serca słuchaczy. Może tylko kawałek „Rozmyślania wujka po świętach” jest przesadzony i dzieciaki starające się jak najwyżej wyciągnąć dźwięki brzmią irytująco.
Przede wszystkim jednak piosenki są bardzo chwytliwe, zagrane z życiem i przesycone optymizmem. Mamy więc żwawe pozycje, jak „O świętym Mikołaju” – z melodyjnym refrenem („Święty, święty Mikołaj Święty / Chociaż zmarznięty / Biega po mrozie / Biega jak pingwin / Surowy dla siebie / Łagodny dla innych”), i rewelacyjny, przebojowy „O radości”. Są też bardzo spokojne momenty, poruszające serce, jak uroczy „Jeśli nie do końca”, ze wspaniałym akustycznym akompaniamentem, w skład którego wchodzi gra Karima Martusewicza na pile.
Oczywiście całość nie wypadłaby tak urzekająco, gdyby nie teksty księdza Twardowskiego. Potrafił jak nikt inny mówić o skomplikowanych rzeczach w sposób nieskomplikowany. Chociażby o takich prostych prawdach, jak: „Spróbujmy kochać innych jak siebie samego / Okręcić komuś szalem szyję, gdy potrzebuje tego” („Jak siebie samego”). Ale trafiają się też takie rarytasy, jak: „Mamut, czyli taki słoń w futrze, ubrał się ciepło / Ubrał się ciepło, bo myślał, że będzie zimno pojutrze” („Arka”).
Do tego wszystkiego dochodzi piękne wydanie płyty. Do zestawu dołączona jest bogato ilustrowana książeczka, w której znajdziemy oryginalnie brzmiące wiersze i opowiadania wykorzystane przez muzyków, a także artykuł i notkę biograficzną o księdzu Janie.
„Małe Wu Wu śpiewa wiersze ks. Jana Twardowskiego” to dopiero pierwsza część podwójnego wydawnictwa, którego kolejna część zapowiadana jest na maj. Mają na nim tym razem śpiewać dorośli. Niejaką zapowiedzią dalszego ciągu jest ostatni utwór na omawianej płycie („Anioł Stróż góralski”), gdzie wokalnie udziela się już tylko Wojciech Waglewski. Jeśli to tylko próbka tego, co ma się znaleźć na majowym krążku, to już nie mogę się doczekać.
Najnowsza odsłona Małego Wu Wu to wyśmienite wydawnictwo, zarówno dla dzieci, jak i ich rodziców, a nawet dziadków. Dobrze, że powstało, bo stanowi uroczą alternatywę dla wszelkich rąbniętych żab oraz innych rozśpiewanych w rytmie disco animowanych zwierzaków, w których kochają się najmłodsi. Stanowi piękny hołd złożony przez dzieci księdzu Twardowskiemu. Wylegując się na Niebieskich Łąkach, na pewno lubi sobie posłuchać tej płyty.
koniec
1 marca 2008
dodajdo

Komentarze

20 IV 2017   16:53:11

W końcu chyba nici z drugiej części?

21 IV 2017   08:15:21

Wielka szkoda.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Widok z góry najwyższej
Sebastian Chosiński

25 V 2017

Po wydaniu czterech płyt studyjnych nadeszła pora na drugi pełnowymiarowy album koncertowy w dorobku szwedzkich „psychodelików” z formacji Hills. Kwintet z Göteborga postanowił sięgnąć po obszerne fragmenty występu zagranego podczas ubiegłorocznego festiwalu w holenderskim Tilburgu. Efektem – album „Alive at Roadburn”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Ku chwale Katalonii
Sebastian Chosiński

23 V 2017

Nazwa zespołu wskazywałaby raczej na inklinacje punkowe, względnie heavymetalowe, a tu się okazuje, że mamy do czynienia z grupą z pogranicza rocka progresywnego i psychodelii. Cóż, chcą się tak nazywać – ich sprawa. Muszą jednak liczyć się z tym, że wielu fanów, do których adresują swoją twórczość, widząc na oczy szyld The Reapers, zechce ominąć ich szerokim łukiem. Ze stratą dla zespołu i dla siebie samych. Bo album „Marionettes” to dzieło zdecydowanie godne uwagi.

więcej »

Koniec jest blisko. Coraz bliżej…
Sebastian Chosiński

18 V 2017

Łączenie muzyki średniowiecznej z heavy metalem – czy to w formie black- czy doommetalowej – nie jest już żadną nowością. Praktykowane bywa – głównie w Niemczech i Skandynawii – od ponad dwóch dekad. Co jakiś czas trafia się jednak wykonawca, który potrafi tchnąć w ten gatunek nowe życie. Jak Szwedzi z zespołu Apocalypse Orchestra, który przed tygodniem opublikował swój debiutancki album – „The End is Nigh”.

więcej »

Polecamy

Widok z góry najwyższej

Tu miejsce na labirynt…:

Widok z góry najwyższej
— Sebastian Chosiński

Ku chwale Katalonii
— Sebastian Chosiński

„Czarna śmierć” i „trzy szóstki”
— Sebastian Chosiński

Patrząc w przyszłość z głową w przeszłości
— Sebastian Chosiński

Niepokój niejedną ma barwę
— Sebastian Chosiński

Zmartwychwstanie po czterdziestu latach
— Sebastian Chosiński

Prawdziwe oblicze pana Haydena. Petera Haydena!
— Sebastian Chosiński

W poszukiwaniu życia w Kosmosie
— Sebastian Chosiński

Więcej takich płyt, panie Schmidt!
— Sebastian Chosiński

Hammondziści wszystkich krajów, łączcie się!
— Sebastian Chosiński

Zobacz też

Tegoż autora

Nie ma kresu zbrodni
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Uciec przed nocą
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Proces „Procesu Jean Grey”
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

W domu przy przygaszonym świetle
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Drogi e-mailowy bocie z Amazonu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

SilnaPłyta
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Do czytania tylko w wersji „deluxe”
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Gęstnienie intrygi
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Polska, mieszkam w Polsce, czyli 30 rockowych utworów o trudnej miłości do ojczyzny
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

10 najlepszych koszmarów Wesa Cravena
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.