Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 25 września 2017
w Esensji w Esensjopedii

Pożegnanie z kontrowersyjną legendą

Esensja.pl
Esensja.pl
Jegor Letow stał na czele Grażdanskiej Oborony ponad dwadzieścia lat. Nagrał w tym czasie kilkadziesiąt płyt, niejednokrotnie zaskakując swoich wielbicieli – znacznie częściej jednak nie zmianami muzycznego stylu, ale kontrowersyjnymi wyborami ideologicznymi. Wydany z okazji Dnia Zwycięstwa, w dzień po święcie, 10 maja 2007 roku, album „Zaczem sniatsia sny?” („Зачем cнятся cны”) to, jak się okazało, ostatni premierowy materiał opublikowany za jego życia. Artysta zmarł bowiem dziesięć miesięcy później.

Grażdanskaja Oborona
‹Zaczem sniatsia sny? (Зачем Снятся Сны?)›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZaczem sniatsia sny? (Зачем Снятся Сны?)
Wykonawca / KompozytorGrażdanskaja Oborona
Data wydania10 maja 2007
Wydawca 2+2=5, Wyrgorod
NośnikCD
Czas trwania67:54
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Utwory
CD1
1) Sława psichonawtam (Слава психонавтам)3:48
2) Kto-to drugoj (Кто-то другой)2:53
3) Fiejierwierk (Фейерверк)3:45
4) Znaczyt uragan (Значит ураган)3:53
5) Sijanije (Сияние)2:31
6) Taniec dla miortwych (Танец для мертвых)4:09
7) Kuda my jest’ (Куда мы есть)3:09
8) Upadok (Упадок)0:47
9) Gdie (Где)3:54
10) Potriasajuszczyj wid iz okna (Потрясающий вид из окна)3:01
11) Kalejdoskop (Калейдоскоп)4:41
12) K tiebie (К тебе)3:04
13) Ja czuwstwuju siebia nie w swoich sztanach (Я чувствую себя не в своих штанах)1:46
14) Wsio eto s toboj (Все это с тобой)4:55
15) Riezwyje (Резвые)2:18
16) Snaruży wsiech izmierienij (Снаружи всех измерений)4:53
17) Kroliki (Кролики)2:28
18) Noczju (Ночью)7:29
19) Osien’ (Осень)4:32
Grażdanskaja Oborona to najbardziej znany zespół, na czele którego stał Jegor Letow. Najpierw w Związku Radzieckim, a później także w Rosji, ta postpunkowa kapela cieszyła się rzeczywistym, a nie wyimaginowanym, statusem kultowej. Album „Zaczem sniatsia sny?” to jej ostatni krążek zawierający materiał wcześniej niepublikowany. Letow zmarł bowiem 19 lutego 2008 roku w swoim domu w Omsku z powodu niewydolności serca. Miał niespełna 44 lata. Ostatni koncert zagrał dziesięć dni przed śmiercią. Życie i kariera muzyka rodem z Syberii mogłyby stać się kanwą niezwykle interesującego filmu, w którym równie ważne miejsce co twórczość artysty odgrywałaby polityka. Powołana do życia w połowie lat 80. XX wieku Grażdanskaja Oborona była pierwszym punkrockowym zespołem w ZSRR. Jej prześladowany przez służbę bezpieczeństwa lider prowadził żywot anarchistycznego wagabundy, a w swoich pieśniach nawoływał do walki z systemem.
Tym większym szokiem musiała być dla rosyjskich punkowców nagła wolta polityczna, jaką Letow wykonał w pierwszej połowie następnej dekady. Zbratał się wówczas z Eduardem Limonowem – pisarzem, poetą, dziennikarzem i politykiem, przez jakiś czas współpracującym nawet z Władimirem Żyrinowskim. 1 maja 1993 roku wspólnie powołali do życia skrajnie nacjonalistyczną Partię Narodowo-Bolszewicką; Letow otrzymał jej legitymację z numerem 4. Wyraz nowym poglądom politycznym dawał w tekstach Grażdanskiej Oborony, czym ściągał na swoją głowę nienawiść dawnych wyznawców. Zyskał też jednak nowych, którym przypadło do gustu gloryfikowanie z jednej strony komunizmu, z drugiej natomiast – imperialnej siły Rosji. I chociaż w ostatnich latach artysta odsunął się od działalności stricte politycznej i skierował się ku chrześcijaństwu, dawni anarchiści nie zapomnieli mu zdrady.
Letow był tytanem pracy. Świadczy o tym chociażby fakt, że tylko w latach 1987-1989 nagrał tyle materiału, że później starczyło go na kilkanaście płyt. Nie ograniczał się zresztą do działalności w Grażdanskiej Oboronie: grywał solo, udzielał się w licznych projektach pobocznych (Zapad, Posiew, Kommunizm, P.O.G.O., Jegor i Opizdieniewszyje, Wrag Naroda, Wielikije Oktiabri). Również w XXI wieku regularnie wydawał nowe albumy. I choć można było mieć do jego twórczości sporo zastrzeżeń, to nie można odmówić Letowowi jednego – daru do komponowania prostych i wpadających w ucho melodii. Ich schemat był w zasadzie niezmienny od lat: na tle gęstych gitarowych dźwięków słychać ciepły i przyjazny, całkowicie pozbawiony szorstkości głos wokalisty; niekiedy usłyszeć można jeszcze klawisze, choć nigdy nie wybijają się one na pierwszy plan. Nie inaczej jest na krążku „Zaczem sniatsia sny?”. Większość piosenek może się podobać, także tym, którzy stronią od ostrzejszych rytmów. Zespół już dawno bowiem odszedł od swoich punkowych korzeni. Ostatnimi czasy więcej było w jego muzyce melodyjnego rocka rodem z lat 60. (vidé The Shadows czy chociażby nasze stare dobre Czerwone Gitary) niż punkowej zadziorności. Jak na wielkorosyjskiego patriotę przystało, Letow chętnie sięgał też po motywy z muzyki ludowej, co jeszcze bardziej popularyzowało jego dokonania.
Gdy słucha się Grażdanskiej Oborony – i to zarówno tej z końca lat 80., jak i współczesnej – nieodmiennie przychodzi na myśl rodzime KSU i inne kapele z kręgu punko polo. Choć oczywiście Siczka, w przeciwieństwie do Letowa, nigdy nie zdradził swych anarchistycznych ideałów. Tak chwytliwe i przebojowe kompozycje jak – „Sława psichonawtam” („Слава психонавтам”), „Kto-to drugoj” („Кто-то другой”), „Znaczyt uragan” („Значит ураган”), „Taniec dla miortwych” („Танец для мертвых”), „Kalejdoskop” („Калейдоскоп”) czy też „Wsio eto s toboj” („Все это с тобой”) – mogłyby jednak spokojnie wyjść spod ręki lidera KSU. Spodobać mogą się również wolniejsze numery – „Sijanije” („Сияние”) oraz „Ja czuwstwuju siebia nie w swoich sztanach” („Я чувствую себя не в своих штанах”). Jednak to, co najlepsze zespół zachował na koniec albumu. W najdłuższym na płycie „Noczju” („Ночью”) słychać echa dawnej punkowej Grażdanskiej Oborony, z kolei w utworze „Osien’” („Осень”) dała o sobie znać sentymentalna natura lidera – w efekcie powstał psychodeliczno-balladowy kawałek, który stanowi całkiem przyjemne zwieńczenie w sumie dość przeciętnej płyty. Nie zmienia to jednak faktu, że ostatni studyjny wydany za życia artysty materiał zasługuje na uwagę. Chociażby po to, aby potraktować go jako pretekst do głębszych przemyśleń nad zakrętami życiowymi i wyborami ideologicznymi jego twórcy.
koniec
5 kwietnia 2008
Skład:
Jegor Letow – śpiew, gitara;
Aleksandr Czesnakow – gitara, gitara basowa, instrumenty klawiszowe;
Natalia Czumakowa – gitara basowa, instrumenty klawiszowe, śpiew (15);
Paweł Pierietołczyn – perkusja;
dodajdo

Komentarze

28 IX 2014   23:10:22

Wspaniały zespół, uwielbiam ich utwory. Prawdziwa legenda.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Przeprowadzka, która wyszła na dobre
Sebastian Chosiński

31 VIII 2017

To zadziwiające, ale ostatnimi czasy każdego roku ze Skandynawii płynie prawdziwa fala doskonałej muzyki. Zachwycają zespoły debiutujące, ale i te, które istnieją od lat. Przekraczają one wyznaczone już dawno granice stylistyczne, wytyczając przy tym nowe trendy. Niedowiarkom polecamy najnowszy album kopenhaskiego tria Papir, którego tytuł jest niezwykle łatwy do zapamiętania – „V”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Śmiało! Świat zna tyle dźwięków…
Sebastian Chosiński

29 VIII 2017

To wielkie niedopatrzenie! Że dopiero teraz, po tylu latach funkcjonowania w „Esensji” działu muzycznego, pojawia się w nim tekst dotyczący znakomitego kornecisty, specjalisty od free jazzu i muzyki eksperymentalnej – Roba Mazurka. Tym bardziej że to muzyk niezwykle pracowity, każdego roku wydający kilka płyt. Jedną z najnowszych produkcji Amerykanina jest album „Astral Cube”, sygnowany przez formację Black Cube Marriage.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Zgrzytliwa psychodelia prosto z Raju
Sebastian Chosiński

24 VIII 2017

Prawdziwa kariera Mythic Sunship zaczęła się przed zaledwie trzema laty, kiedy kopenhaskie trio dokooptowało do składu czwartego muzyka i podpisało kontrakt z wytwórnią El Paraiso Records. Choć przecież wcześniej także nagrywało i publikowało swoje utwory. Tyle że robiło to na własną rękę i trochę po „partyzancku”. Na co teraz stać mieszkańców Zelandii – chcecie się przekonać, sięgnijcie po „Land Between Rivers”.

więcej »

Polecamy

Przeprowadzka, która wyszła na dobre

Tu miejsce na labirynt…:

Przeprowadzka, która wyszła na dobre
— Sebastian Chosiński

Śmiało! Świat zna tyle dźwięków…
— Sebastian Chosiński

Zgrzytliwa psychodelia prosto z Raju
— Sebastian Chosiński

„Wszystko płynie” w wersji szkockiej
— Sebastian Chosiński

Wizje niebezpieczne, wizje nawiedzone
— Sebastian Chosiński

Uczta niezbyt wyborna
— Sebastian Chosiński

Pod okiem nowojorskiego „cadyka”
— Sebastian Chosiński

Gdy napięcie rośnie…
— Sebastian Chosiński

Pożegnanie z legendą
— Sebastian Chosiński

Kandydaci do PEN-Clubu
— Sebastian Chosiński

Zobacz też

Tegoż autora

Przeznaczenie, którego należy uniknąć
— Sebastian Chosiński

Człowiek-Nietoperz w stylu Jamesa Bonda
— Sebastian Chosiński

Płaszcz i szpada, Londyn i Karaiby
— Sebastian Chosiński

Coraz więcej fantasy
— Sebastian Chosiński

Kuszenie Damiana Wayne’a
— Sebastian Chosiński

A imię jego to Czerwony…
— Sebastian Chosiński

Na troje babka wróżyła
— Sebastian Chosiński

Od „wow!”, poprzez „brrr!”, aż do „uff!”
— Sebastian Chosiński

Wejść, dopaść, przeżyć!
— Sebastian Chosiński

Kobieta wśród węży
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.