Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 21 sierpnia 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Pot i Kreff – Made in Poland: Egzorcyzmy w Pałacu

Esensja.pl
Esensja.pl
W 2005 roku rektywowana grupa Dead Can Dance przyjechała do Polski i dała wspaniały koncert w warszawskiej Sali Kongresowej. Część występów tamtej trasy była rejestrowana i wydana później oficjalnie, ale niestety nie nasz. Na szczęście fani wyręczyli zespół.

Dead Can Dance
‹Exorcism in the Palace›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułExorcism in the Palace
Wykonawca / KompozytorDead Can Dance
Data wydania2005
NośnikCD
Czas trwania123:56
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Utwory
CD1
1) Intro 0:55
2) Nierika4:18
3) Saffron6:05
4) Yamyinar3:50
5) The Ubiquitous Mr. Lovegrove5:42
6) The Love That Cannot Be8:59
7) Lotus Eaters5:59
8) Crescent8:31
9) Minus Sanctus3:32
10) Saltarello2:54
11) The Wind That Shakes the Barley3:28
12) How Fortunate the man with None8:47
13) Dreams Made Flesh4:31
14) I Can See Now2:49
15) American Dreaming4:59
16) Sanvean5:36
17) Rakim11:02
18) Black Sun4:34
19) Salem's Lot - Aria5:45
20) Yulunga7:41
21) Severance5:33
22) Hymn to the Fallen8:25
Muzykę Dead Can Dance jest bardzo ciężko sklasyfikować. Część krytyków zalicza ich do szeroko pojętego rocka, ale w zasadzie można powiedzieć, że grają muzykę dawną, world music czy folkową, ale i tak nie odda się w pełni jej charakteru. Za jej kształt odpowiadają dwie osoby – Lisa Gerrard i Brendan Perry. Założyli Dead Can Dance w 1981 roku i z sukcesami zarówno komercyjnymi, oraz artystycznymi tworzyli wspólnie do 1998 roku, kiedy na skutek konfliktu duet postanowił się rozejść. W tym czasie nagrali kilka rewelacyjnych krążków, w tym „Spleen and Ideal” (1985), „The Serpent’s Egg” (1988), „Aion” (1990) i przede wszystkim genialny „Within the Realm of a Dying Sun” z 1987 roku.
Zespół ponownie reaktywował się w 2005 roku i ruszył w trasę koncertową. 31 marca wystąpił w Sali Kongresowej w Pałacu Kultury i Nauki. Jak już wspomniałem, występ ten nie miał szczęścia i nie trafił do serii oficjalnych bootlegów „Selections from Europe 2005”. Funkcjonuje natomiast w drugim obiegu pod nazwą „Exorcism in the Palace”. Jest to nagranie dokonane przez kogoś z publiki, ale jak na tego typu wydawnictwo, cechuje się świetnym brzmieniem. Doskonale można wyczuć wszystkie niuanse muzyczne i oddać się magicznej atmosferze, jaką stworzyli Gerrard i Perry. W zasadzie jedyne co przeszkadza, to zbyt głośne oklaski w stosunku do muzyki, ale ponieważ muzyka Dead Can Dance nie nadaje się do chóralnego śpiewania, to wszelkie zakłócenia pojawiają się tylko w przerwach między utworami, co nie jest tak irytujące.
Jeśli chodzi o repertuar, to skupiono się na nowszych płytach, najstarszym zagranym utworem jest „Severance” z „The Serpent’s Egg”. Najbardziej uradowani powinni być miłośnicy „Into the Labirynth” i premierowych utworów z koncertówki „Toward the Within”, bo te krążki mają najbogatszą reprezentację. Dead Can Dance zadbali o spójność materiału. Jedynym fragmentem, który sprawia wrażenie nie pasującego do reszty, jest najbardziej piosenkowa pozycja w dyskografii zespołu – „American Dreaming” (co nie znaczy, że nie piękna). Reszta płyty utrzymana jest w onirycznym, mistycznym klimacie, w którym bardziej niż dźwięki liczy się nastrój; a trzeba przyznać, że Perry i Gerrard są mistrzami w tworzeniu tego typu klimatów.
Z drugiej strony zamierzona spójność koncertu jest też jego minusem. Ponieważ obcujemy z dość pokaźnym materiałem (dwie płyty CD), jednostajność materiału, choć początkowo fascynuje, z biegiem czasu robi się dość nużąca. Dlatego też „Exorcism in the Palace” jest pozycją skierowaną bardziej do najwierniejszych fanów niż do laików, nawet jeśli pobieżnie znają repertuar grupy.
Reinkarnacja Dead Can Dance nie trwała długo. Po zakończeniu trasy Lisa i Brendan ponownie się rozeszli, oznajmiając, że to definitywny koniec zespołu. Miejmy nadzieję, że jednak nie dotrzymają słowa, zwłaszcza, że ostatnio Perry zapytany o ewentualny jego powrót, odpowiedział, że ma pomysł na serię koncertów z mała orkiestrą, a jeśli wszystko się uda, być może ponownie z Lisą Gerrard wejdą do studia.
koniec
3 czerwca 2010
dodajdo

Komentarze

21 VII 2017   14:22:31

Piękne wspomnienia, nagrywałem ten koncert na mini discu, i sam o dziwo byłem zaskoczony jakością "która mi wyszła". Siedzałem z kolegą w szóstym rzędzie i starałem się nie ruszać ażeby nie wzbudzić jakiś podejrzeń ochrony (-:
Przepiekny koncert

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: „Wszystko płynie” w wersji szkockiej
Sebastian Chosiński

17 VIII 2017

Jeżeli zespół nazywa się Hair of the Dog i gra muzykę nawiązującą do klasycznego hard rocka z połowy lat 70. ubiegłego wieku, to z jakiego kraju może pochodzić? Z dużym prawdopodobieństwem – ze Szkocji. Dlaczego? Bo przecież jego nazwa to tytuł najbardziej znanej płyty grupy Nazareth – legendy szkockiego metalu. Formacja prowadzona przez braci Holtów wydała właśnie trzeci album – „This World Turns”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Wizje niebezpieczne, wizje nawiedzone
Sebastian Chosiński

15 VIII 2017

To nie jest nowy materiał. Po raz pierwszy pojawił się na rynku przed ośmioma laty. Nie tak dawno jednak firma Universal wykupiła prawa do publikacji „kolorowej serii” wytwórni e-silesia.info, w efekcie czego „niebieska płyta” SBB, zawierająca koncert z festiwalu opolskiego z czerwca 1974 roku, stała się ponownie dostępna.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Uczta niezbyt wyborna
Sebastian Chosiński

10 VIII 2017

Zespół Simulacrum powstał – w założeniu – jak trio. Od czasu do czasu jednak organista John Medeski, gitarzysta Matt Hollenberg oraz perkusista Kenny Grohowski zapraszają do składu czwartego muzyka. Przy okazji nagrania inspirowanego twórczością Hieronima Boscha albumu „The Garden of Earthly Delights” padło na gitarzystę basowego Trevora Dunna. Nie zapominajmy jednak, kto od samego początku stoi za całym projektem – John Zorn!

więcej »

Polecamy

„Wszystko płynie” w wersji szkockiej

Tu miejsce na labirynt…:

„Wszystko płynie” w wersji szkockiej
— Sebastian Chosiński

Wizje niebezpieczne, wizje nawiedzone
— Sebastian Chosiński

Uczta niezbyt wyborna
— Sebastian Chosiński

Pod okiem nowojorskiego „cadyka”
— Sebastian Chosiński

Gdy napięcie rośnie…
— Sebastian Chosiński

Pożegnanie z legendą
— Sebastian Chosiński

Kandydaci do PEN-Clubu
— Sebastian Chosiński

W piekielnym ogniu płonące dusze…
— Sebastian Chosiński

Powrót do Ziemi Obiecanej
— Sebastian Chosiński

Z głowami w gwiazdach…
— Sebastian Chosiński

Zobacz też

Z tego cyklu

Page & Plant na schodach do nieba
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Statek z nowym kapitanem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dwa światy w Chorzowie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Największy z Wielkiej Czwórki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Trzech mężczyzn i fani
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Odkryli sposób na długowieczność!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Folk z rockowym pazurem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Chwila prawdziwych emocji
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wszyscy święci na koncercie Pearl Jam
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Najdorodniejsze jeżozwierzowe drzewa rodzą się w Warszawie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż twórcy

Esensja słucha: Sierpień 2012 (2)
— Sebastian Chosiński, Michał Perzyna

Tegoż autora

Marvel: Oto wizja wpadki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Głos suwerena wysłuchany
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Ogniu krocz za mną
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Film jednak lepszy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Dwie twarze X-Men
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Czarna Wdowa na ostro
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Coś się kończy, coś się zaczyna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Nieźle jak na Fantastyczną Czwórkę
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wielowymiarowa posągowa Amazonka
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Wyrwane z kontekstu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.