Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 października 2017
w Esensji w Esensjopedii

Pisarz

[1] 2 3 8 »
Zabawnie było patrzeć, jak mimo tragicznego obrotu wydarzeń wspomnienie pierwszej randki nadal przywołuje na twarz matki młodzieńczo naiwny uśmiech. Podobno ojciec wysłał jej list, w którym były karty z odręcznymi rysunkami oraz pytaniami w stylu: „wtorek, 16:00, spacer nad jeziorem?”; „środa, 19:00, lody w Maleńkiej?”; „sobota, 8:00, wycieczka do Wrocławia?”. Oczywiście wybrała wycieczkę. Rodzice byli na nią wściekli, ale ona nie żałowała.

Agnieszka Zapart
‹Pisarz›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
AutorAgnieszka Zapart
TytułPisarz
OpisRocznik ’85. Z wykształcenia oraz pasji psycholożka i psychoterapeutka. Fantastykę czytuje jako przyjemną przeciwwagę dla literatury fachowej. Od 13. roku życia pisze dzienniki, w teorii mające porządkować myśli, z praktyką bywa różnie. W pisaniu prozy nie byłaby sobą, gdyby temat choć trochę nie zahaczał o sferę ludzkich dramatów. Członkini Sekcji Literackiej Śląskiego Klubu Fantastyki.
Gatunekobyczajowa
Chyba nigdy nie można uciec przed przeszłością. Choćby nie wiem, jak bardzo by się chciało, ona i tak wcześniej czy później nas dopada. Mnie dopadła wraz z telefonem z Polski, kiedy dowiedziałam się o nagłej śmierci mojej mamy. Potem było już tylko gorzej…
• • •
„798-254-198, daj znać, jak poczujesz się samotny we Wrocławiu, Słodka Cytrynka”. Żółta karteczka z zaproszeniem wysunęła się z nowiutkiego egzemplarza książki, którą Piotr właśnie podpisywał. Podniósł wzrok na szczupłą zielonooką blondynkę w zdecydowanie za krótkiej gotyckiej sukience. Na jego brodatej twarzy zagościł uśmiech Rasputina. Schował kartonik do kieszeni przetartych dżinsów, po czym wręczył dziewczynie książkę, lekko muskając jej dłoń i mrugając porozumiewawczo. Zadzwoni. Oj, na pewno zadzwoni, jak tylko wróci do hotelu.
Piotr uwielbiał swoje wieczory autorskie. We wrocławskim Empiku było gwarno, między rozświetlonymi półkami przepychali się ludzie, rzadko przypadkowi. Większość miała na sobie coś świadczącego o przynależności do grona wielbicieli fantastyki – koszulki z nadrukiem, bransoletki, wisiorki – niektórzy nawet po części wystylizowani byli na ulubionych bohaterów powieści Piotra. By dotrzeć do pisarza, siedzącego w centralnym punkcie górnej kondygnacji, kolejka zaczynała się już na parterze, a część osób stała także przed księgarnią, rozkoszując się końcem wyjątkowo ciepłego maja. Kolorowa, wesoła i rozgadana menażeria zgromadzona tutaj tylko dla niego. Wszyscy pragnący choćby odrobiny Piotrowej uwagi.
– Dobry wieczór, bardzo długo czekałem na ostatnią część. Podobno ma być teraz gra komputerowa? Czy ma pan już plany na kolejną książkę? Tak… Zdradzi pan, o czym tym razem?
– Witam, panie Piotrze, poznaje mnie pan? Tak… Byłam na pańskich warsztatach literackich na ostatnim Polconie. Jak się uda, będę miała niedługo publikację opowiadania w „Esensji”.
– Dobry wieczór, czy mogę prosić o specjalną dedykację? Moja dziewczyna i ja mamy niedługo rocznicę i chciałbym jej zrobić niespodziankę, bo jest pana wielką fanką.
– Piotrze… Hej! Widzę, że znowu wciskasz ludziom te swoje wypociny, a do tego bazgrzesz po książkach. Naskrob mi tu coś dla wnuka. A tu dla Irka Laskowskiego, bo nie mógł sam się pofatygować.
Mimo że debiutował ponad dwadzieścia lat temu i miał czas przywyknąć do ciągle rosnącej popularności, takie wydarzenia niezmiennie sprawiały, że czuł się jak półbóg skąpany we własnym splendorze i uwielbieniu swoich wyznawców. Dziś, po trzech latach przerwy spędzonych na podróżach, było to dla niego szczególnie przyjemne. Właśnie wyszła jego najnowsza powieść, będąca długo wyczekiwanym zakończeniem kilkutomowego cyklu o świecie, w którym grupa wybitnych naukowców skonstruowała wielką machinę. Jej zadaniem było uniemożliwienie ludziom na całym świecie dostrzegania rzeczywistości obiektywnej – wszyscy widzieli jedynie to, co życzyli sobie widzieć. Dzięki temu miały, przynajmniej pozornie, zniknąć wszelkie różnice między poszczególnymi osobami. Jednak jak to zwykle bywa przy wcielaniu w życie ryzykownych sposobów na osiągnięcie światowego pokoju, znaleźli się tacy, którzy machinę wykradli i zaczęli wykorzystywać do własnych celów. Część naukowców, która przeżyła napaść podczas kradzieży, stworzyła genetycznie zmodyfikowaną grupę, odporną na działanie machiny i mającą na celu walczyć z wrogami. Znowu jednak coś poszło nie tak i przy okazji manipulacji na genach owa grupa zyskała nadprzyrodzone moce, które wykorzystywała zarówno na korzyść, jak i przeciwko ludzkości. Książka została bardzo entuzjastycznie przyjęta przez fanów, a do tego zbierała doskonałe recenzje.
Upojony tym sukcesem Piotr rozpoczynał właśnie serię wystąpień i wieczorów autorskich w różnych miastach Polski – kilkutygodniowe święto Piotra Bicza, ikony polskiej fantastyki. Nic nie mogło go zakłócić.
Kolejka przesuwała się miarowo w takt zamaszystych ruchów autora podpisującego swe dzieło. W pewnym momencie do stolika podszedł krępy dwudziestolatek.
– Witaj, gdzie masz książkę do podpisania? – zagaił wesoło Piotr, podnosząc wzrok. Gdy zobaczył twarz chłopaka, przeszył go lodowaty dreszcz, jakby właśnie przeszedł koło niego duch.
Tamten już na pierwszy rzut oka wyróżniał się spośród osób zgromadzonych na piętrze Empiku. Sylwetka, w której można było dostrzec sztywność i napięcie, do tego za duża kurtka narzucona na niedopasowane kolorystycznie elementy ubioru, a także zdecydowanie za ciężkie jak na pełnię wiosny buty. No i te niespokojne, spozierające spod nieumytych blond strąków oczy. Spojrzenie, tak odlegle znajome, przewiercało Piotra z taką mocą, że nie był w stanie go znieść.
– Szukam możliwości skontaktowania się z Wszechwiedzącym – szepnął chłopak, pochylając się nad stolikiem.
– Chcesz dostać nowy egzemplarz specjalnie ode mnie? Nie ty jeden, kolego… – Ignorując jego słowa, pisarz miał nadzieję, że sytuacja za chwilę wróci do normy.
– Bardzo potrzebuję się skontaktować z Wszechwiedzącym. Chodzi o mojego ojca.
– Słuchaj, jeśli myślisz, że wyłudzisz ode mnie książkę z autografem na ckliwe historyjki… – zaczął Piotr, ale nieznajomy pochylił się jeszcze bardziej. Dostrzegalny w jego oczach amok sprawił, że lodowaty dreszcz znowu przeszył ciało pisarza.
– Proszę pana, to bardzo ważne. Tylko pan może mi pomóc odnaleźć ojca. Tylko pan wie, jak skontaktować się z Wszechwiedzącym.
– A skąd pomysł, że to właśnie ja mogę ci pomóc?
Chłopak sięgnął do wnętrza kurtki, wyciągnął nieduży, wymięty kartonik i wręczył go Piotrowi. Było to zdjęcie przedstawiające szczupłego, uśmiechniętego nastolatka z młodzieńczą brodą, we flanelowej koszuli, dżinsach i butach trekkingowych, na tle górskiego krajobrazu. Na odwrocie widniał napis „Ludzie są gotowi uwierzyć we wszystko, tylko nie w prawdę. Twój Piotr Bicz”. Widok własnego zdjęcia z czasów, o których dawno postanowił zapomnieć, sprawił, że dojmujące uczucie chłodu zagościło na dobre w ciele Piotra.
– Skąd to masz? – zapytał, łapiąc się na tym, że jego głos drży. Nie może być! Niemożliwe, żeby to był strach! Takie uczucia go nie dotyczą! Jest jego wieczór autorski, ci wszyscy ludzie, którzy zaczynają się już irytować, są tutaj dla niego. To on tu rządzi i panuje nad sytuacją. Zaraz wszystko wróci do normy.
Nachylił się i szepnął:
– Nie wiem, gdzie ukradłeś to zdjęcie, ale masz je zwrócić… A póki co, spieprzaj stąd, bo przeszkadzasz. – Uniósł się i już na cały głos powiedział: – Następny!
– Nie mogę… – Chłopak zdążył tylko jęknąć, nim następne osoby z kolejki odepchnęły go i zagarnęły uwagę pisarza.
• • •
Przez hotelowy korytarz przetoczyła się dość spora i zdecydowanie za głośna jak na tę porę grupa osób. Strzępki rozmów oraz jazgotliwe śmiechy ucichły w pokoju tuż obok wraz z donośnym trzaśnięciem drzwiami.
– Ale mają imprezę… – Zielonooka blondi wyłożyła się na łóżku, odsłaniając piersi przywodzące na myśl niedojrzałe papierówki. – Może do nich dołączymy?
Piotr w odpowiedzi tylko się uśmiechnął, gładząc jej brzoskwiniową skórę. Taka młoda, delikatna, pachnąca. Kiedy do niego przyszła, zastanawiał się nawet przez moment, czy w ogóle jest pełnoletnia. Jednak śmiałość, z jaką mu się oddała, sprawiła, że szybko przestał zaprzątać sobie tym głowę.
Piotr uwielbiał kobiety. Im młodsze, tym bardziej. Z jednej strony uważał ich zainteresowanie za oczywiste, z drugiej jego włosy już od kilku lat zdobiło coraz więcej srebrzystych pasemek, więc taka atencja była tym bardziej pożądana. Dzięki temu miał poczucie, jakby upływ czasu go nie dotyczył – jemu przybywa lat, ale kobiety w jego łóżku nadal pozostają młode i piękne. Zwłaszcza tej nocy było to źródłem nie lada satysfakcji. Przyciągnął dziewczynę do siebie i jeszcze raz zatopił usta w nabrzmiałych od ugryzień wargach.
– Czeka ktoś na ciebie w domu? – zamruczała, odsuwając się nieco. – Możesz zabrać mnie ze sobą do Katowic, jeśli chcesz…
Pisarz wzdrygnął się. Zwykle w takim momencie rzuciłby w odpowiedzi coś szarmanckiego, kontynuowałby flirt, by do cna wykorzystać zainteresowanie blondynki. Może nawet rozważyłby przygarnięcie jej na kilka dni. Zwłaszcza że nie był w tej chwili na stałe związany z żadną kobietą, a nawet gdyby był, to i tak mieszkał sam. Bardzo to sobie cenił. W jego otoczeniu było wiele osób, z którymi mógł spędzać czas, lecz gdy tylko się nimi znudził lub zmęczył, czekało na niego przytulne mieszkanie, w którym spokojnie mógł oddawać się przyjemnościom samotności, a przede wszystkim pisać.
[1] 2 3 8 »
dodajdo

Komentarze

28 III 2017   23:05:04

Świetny tekst, nie mogłam się oderwać!

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Kolaż: <a href='mailto:aszady@uw.lublin.pl'>Agnieszka ‘Achika’ Szady</a>

Pobudka Tenebre
Agnieszka Łobik-Przejsz

30 IX 2017

Beata była podniecona. Nie rozmową z mięśniakiem, ale tym, jakie robiła na nim wrażenie. Napawało ją dumą, gdy patrzył na nią niemal z czcią i silił się, by starannie dobierać słowa. To nie działo się samo. To powodowała Ona.

więcej »
Ilustracja: <a href='mailto:aszady@uw.lublin.pl'>Agnieszka ‘Achika’ Szady</a>

Wiosna
Agnieszka Makowska

26 VIII 2017

Zawsze lubiła stawiać swój szałas wokół starego drzewa. Młode drzewa potrafią być śliczne, ale miała dziwne wrażenie, jakby tak naprawdę ich nie było. Stare drzewa BYŁY.

więcej »
Ilustracja: Die W3 AG

Kiedy gwiazdy się na niebie…
Anna Hrycyszyn

19 VIII 2017

Robot podjął decyzję. W żyły śpiącego wlała się substancja obniżająca ciśnienie i tętno, a zaraz po niej dodatkowa porcja środka nasennego. Lampki kolejno zmieniały kolor na zielony.

więcej »

Polecamy

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.