Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 25 kwietnia 2017
w Esensji w Google

Tęsknocie, która panuje między naszymi ramionami…

Nie dla mnie gra pozorów, światła fleszy i milion ust, które kłamią
Ja pragnę w zaciszu Jego ramion snuć opowieści
O tym jak pękło niebo i narodziła się nadzieja
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Modlitwa
Panie, który patrzysz
Ponad górami ludzkich pragnień
Na ziemię gdzie w zbiorowej mogile
Pogrzebano już wszystkie wartości
Ściągając z głów aureole upadłym aniołom
Płaczesz a Twoje łzy wylane daremnie
Na nic krew przelana
W smutek męczeńskiej śmierci
Swym cierpieniem odkupujesz
Kolejne istnienie
Czerpiąc z oceanu dobroci
Obdzielasz po trosze
Miłością i przebaczeniem
A my niegodni nie potrafimy
Już nawet się modlić…

Optymistycznie?…
Pragnę zapaść się w Ciebie bez powrotu
Poznać myśli i skryte marzenia
Przysiąść na skraju tęsknoty
I wdychać zapach pragnienia
Tańczyć w rytmie bicia serca
Wsłuchać się w szmer rozkoszy
Cichszej od lotu trzmiela
I niechaj stanie się niebo
A resztę niech trafi cholera

Cała moja miłość
Moje dłonie ubrane w Twoje pocałunki
Moje usta otulone ciepłem Twoich ust
Ja cała zastygła w geście oczekiwania
Spragniona…
Dotykasz nieśmiało lekkim jak atłas muśnięciem
Zamieram…
Oddycham niespokojnie jakbym chciała
Wchłonąć w płuca Wszechświat
Krzyczę…
W tym jednym krzyku jest wszystko
Ziemia i niebo a na nim cała nasza miłość
Proszę…
Nie pytaj, co będzie z nami jutro
Dla mnie jutro może być już teraz….

Wierna rzeka
Zatapiam palce w cieple blond strumienia
Mierzwiąc kosmyki pojedynczych kropel
Opadających niesfornie na Twoje czoło
Przemykam dotykiem po twarzy
Na której dzisiaj nie gości już smutek
Jesteś moim wodospadem spadającym kaskadą
W wyciągnięte ramiona ku brzegom Twoich myśli
Zmywasz cierpienie z mojego serca potokiem pocałunków
Zostawiając pomruk przepływającej fali
Drążysz mnie jak woda kamień
Ulegam Twoim kształtom…

Granica
Gdzieś pomiędzy granicą słowa i gestu
Dryfują nasze samotne spojrzenia
Przelatują przez zmysły pioruny tęsknoty
Porażając jednym westchnieniem
Znikają w płomieniach pożądania
Rozkosz podnosi tumany popiołów
Z których dziś nie odrodzi się Feniks…

Nie dla mnie…
Nie dla mnie buty na wysokich obcasach
Spódniczki mini, ostre makijaże i głodne spojrzenia facetów
Nie dla mnie gra pozorów, światła fleszy i milion ust, które kłamią
Ja pragnę w zaciszu Jego ramion snuć opowieści
O tym jak pękło niebo i narodziła się nadzieja
O tym jak kocham Jego dłonie, kiedy leniwie mnie pieszczą
Jak pragnę i jak się spełniam
Jak każdą chwilę bez Niego swoją tęsknotą wypełniam…

***
Pod płaszczykiem niepewności
Czai się tajemnica rozchylonych ud
Napięta skóra piersi obiecuje rozkosz…
Ogień namiętności pożera duszę
Znacząc łono językiem pożądania
Tu dotyk wyznacza granicę oszalałym zmysłom

***
Kiedy wymawiasz moje imię
Miękko, zmysłowo i leniwie
Zamykasz w słowach cały świat
Mieniący się tysiącem barw
Gdy patrzysz na mnie
Bez myśli ponurych i smutnych skojarzeń
Zamykam się w miękkim kokonie
Utkanym ze skrytych marzeń

Przewrotnie
Wyłuskać z martwej ciszy
Namiętność okrutną i zabójczą
Kneblować prawdę
Wyświechtanym gałganem
Plugawego frazesu
I cieszyć się
Że kolejny dzień minął
Że nikt nie splunął nam w twarz
Że ręce wymazane okrucieństwem
Można schować w kieszeniach
Następnego dnia
Żyć i przeminąć…

***
Kiedyś spotkasz kobietę
O delikatnych dłoniach
Będzie Ci prawdą, którą tak kochasz
Magią, zamkniętą w Twoich
Już nie samotnych ramionach
Zmiękczy Twe serce
Złagodzi gorycz, co psuje wspomnienia
Będziesz jej niebem i piekłem
Ona dla Ciebie – rachunkiem sumienia…

Czy chcesz?
Czy chcesz zamknąć mnie
W przystani ramion?
W porcie bezpiecznym
Gdzie nie zagości
Sztorm nienawiści
I ludzkiej podłości?
Czy chcesz zasypać
W kryształkach piasku
Pożółkłą już
Wspomnień kotwicę
Wypłynąć ze mną
W otwarte morze
I zacząć tam nowe życie?
Dlaczego wciąż trudno tak
Złapać pomyślny wiatr
W ten wspólny żagiel
Wciągnięty na nasz maszt?
koniec
1 czerwca 2001
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Żart i kara
Paweł Micnas

26 IX 2013

Rosjanie, pełni powagi, jak u Dostojewskiego, potrafią godzinami rozmawiać przy wódce o Bogu i sprawach najważniejszych. Ale to także naród niezwykle dowcipny i właśnie tę żartobliwą część rosyjskiej duszy mamy okazję poznać, czytając translatorski tom Jerzego Czecha.

więcej »

Tęskne wariacje w tonacji bliżej nieokreślonej
Kasia Florkowska

17 IX 2010

Drżącą ręką sięgnęłam za pazuchę umysłu,
Wyłowiłam zakurzone pudełko zapałek.
O kant duszy potarte, migotliwie rozbłysły.
Bladym ciepłem ogrzały me dłonie.

więcej »

Haiku #2
Aleksander Pietraszunas

24 VI 2010

tym samym sercem
lecz w pomiętej skórze
kolejna wiosna

więcej »

Polecamy

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.