Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 25 marca 2017
w Esensji w Google

Za muszki bezskrzydłe

Złe dzieci nie zasługują na sen
A może się mylę
Za muszki bezskrzydłe
Za lalki bez nóg
Za uduszone pluszowe misie

Maria Soroczyńska
‹Za muszki bezskrzydłe›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
AutorMaria Soroczyńska
TytułZa muszki bezskrzydłe
OpisPoetka, urodzona w 1989 roku na Podlasiu, obecnie mieszka i studiuje w Gdańsku. Słaba ciałem, silna sercem. Obserwatorka. Lubi analizować i zagłębiać się w szczegóły. Zawsze szuka piękna, szczególnie tam, gdzie inni go nie widzą.
Gatunekpoezja
Drzwi
W zamku obrócił się klucz rzeźbiony
Laserem szczęknęły na raz wszystkie
Mechaniczne zapadki za czołem
Zamknęły oczy
Skrzyp
Skrzyp
Jęczy podłoga uciskana w deski
Zagrzebana w lepkiej głębinie pościeli
Nerwostrada brzęczy synaptycznym
Piskiem
Ciii cichutko
Zamknięte przecież
Peron
Trzewiczki do samych kosteczek
Rozmoknięte i związane tylko pamięcią
Troskliwej dłoni zaciśniętej na kilku słowach
Jedynym bagażu tonącym w mleku
A ’un train’ zniknął
W nabożnej ciszy wilgotnych spojrzeń
Toną w burym błocie metropolie
’Monsieur, qui chemin du retour?’
’Aucun moyen’
Pod powiekami
słyszysz słyszysz drzwi jęknęły
mdłe światełko świadkiem
zbrodnia napaść ciemną nocą
gwałt na pustostanie
(domku z kart dlaczego się chyboczesz?)
ratuj ratuj lekkość bytu
wyrzuć z siebie wszystko
niech zostanie sama dusza
- materia jest chwilą
(dlaczego dygoczesz wieżyczko z zapałek?)
topić topić smutki ciężkie
niech znikną w kanale
quod me nutrit me destruit
myśl zarządza szałem
(po równi pochyłej toczą się kosteczki)
stuk
stuk
stuk
stuka
kostucha
na raty
Pour Monsieur Guillotin
gdy się toczy po podłodze
podskakując na łączeniu desek
z tłumionym turkotem jakoś tak
radośnie lub raczej figlarnie
zastanawiam się co robić
gonić łapać czy patrzeć
a kiedy już się zatrzyma
niezmiennie tym samym odruchem
chcę się odwrócić żeby nie widzieć
żeby nie czuć jak mnie przebija
moimi (och!) oczami
znowu – cóż – leży tuż pod oknem
można by zakryć zasłoną
niech zgnije i się rozpadnie
albo po prostu wyjść
choć
bez głowy
to może być
trudne zadanie
Za muszki bezskrzydłe
Noce bywają jaśniejsze od dni
Wypełnionych bezsensem uśmiechów
Przez łzy wysyłanych obcym
Idącym tą samą ulicą
*
Złe dzieci nie zasługują na sen
A może się mylę
Za muszki bezskrzydłe
Za lalki bez nóg
Za uduszone pluszowe misie
Jednak ich oczy zamknięte
A równe oddechy brzmią
Jedną melodią dziecięcych
Westchnień i furkotem snów
Ale są tacy co nie śpią bo słyszą
Ślepo świszczącą ciszę
Tych muszek bezskrzydłych
Tych lalek bez nóg
Tych uduszonych pluszowych misiów
koniec
17 kwietnia 2010
dodajdo

Komentarze

26 IV 2010   16:03:29

Genialne! Świetne! I takie błyskotliwe. Brawo.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Żart i kara
Paweł Micnas

26 IX 2013

Rosjanie, pełni powagi, jak u Dostojewskiego, potrafią godzinami rozmawiać przy wódce o Bogu i sprawach najważniejszych. Ale to także naród niezwykle dowcipny i właśnie tę żartobliwą część rosyjskiej duszy mamy okazję poznać, czytając translatorski tom Jerzego Czecha.

więcej »

Tęskne wariacje w tonacji bliżej nieokreślonej
Kasia Florkowska

17 IX 2010

Drżącą ręką sięgnęłam za pazuchę umysłu,
Wyłowiłam zakurzone pudełko zapałek.
O kant duszy potarte, migotliwie rozbłysły.
Bladym ciepłem ogrzały me dłonie.

więcej »

Haiku #2
Aleksander Pietraszunas

24 VI 2010

tym samym sercem
lecz w pomiętej skórze
kolejna wiosna

więcej »

Polecamy

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.