Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 25 marca 2017
w Esensji w Google

Przed podziałem

[1] 2 3 »
Obsada:
Kierownik – człowiek silny, zdecydowany
Kuba – psycholog; młody człowiek, spokojny
X – charyzmatyczna postać
Ksiądz – wesoły, o głosie pełnym troski
Ilustracja: <a href='mailto:ortheza@wp.pl'>Łukasz Matuszek</a>
Ilustracja: Łukasz Matuszek
I
(odgłosy przepychania, krzyki, tumult)
Głos z megafonu: Osoby ranne proszone są o przejście na lewo od regałów. Proszę zrobić miejsce dla pracowników z noszami.
(odgłosy przepychania, krzyki, tumult, ale jakby zza szyby)
Kierownik: To, co zawsze. Biedni. Ileż to razy chciałem ich dobra. Są jak dzieci bez matki. (z żalem) Ale nie można im pomóc. (stanowczo, ze smutkiem) Ciężką będzie pan miał pracę, panie kolego.
Kuba: Wygląda to zatrważająco, choć tu na górze jest bezpiecznie. Czy zawsze jest tak samo?
Kierownik: Zawsze.
(otwieranie drzwi)
Pracownik 1: Panie kierowniku! (głośno) Nie dajemy rady! Strasznie napierają!
Kierownik: Musicie wytrzymać jeszcze pół godziny!
Pracownik 1: Już dawno nie było tak ciężko!
Głos z megafonu: Strefa „0” dostępna będzie za pół godziny. Prosimy o spokój. (dobiega jak zza szyby)
Kuba: Nie można nie dopuszczać do takich sytuacji?
Kierownik: (śmieje się) Już pan wie lepiej i chce coś zmieniać w naszych obyczajach. Porozmawiamy za tydzień.
Kuba: Chętnie.
Kierownik: Pana zespół obejmie obszar między strefą meblową a roślinną. Dostanie pan pięciu ludzi. Będzie pan też współpracował z miejscowym księdzem ze strefy kościelnej. On też wprowadzi pana w nasze zajęcia. Zna tu wszystko od podszewki. Fachowiec.
Kuba: Gdzie go spotkam?
Kierownik: Teraz mamy… (chwila ciszy) trzecią dostawę… to powinien być strefie książkowej.
Kuba: Poszukam go. Do widzenia.
Kierownik: Do widzenia!
(otwieranie drzwi)
Głos z megafonu: Pierwszy oddział sprzątający do sektora B7. Zająć jak najszybciej teren.
II
(w tle gwar sklepu)
Kuba: Jestem Kuba Nowicki, psycholog.
Ksiądz: Ksiądz Marek, witam!
Kuba: Miło księdza poznać. Wiele dobrego mi o księdzu powiedziano.
Ksiądz: (śmieje się) Kierownik jest tu jedynym szefem, on czuje to miejsce. Jest tu chyba od zawsze. Kiedy ja przyszedłem, już był sławny i wszechobecny. Ja tylko pomagam.
Kuba: Proszę mi coś powiedzieć o naszej strefie.
Ksiądz: To ciekawy teren, różnorodnie ukształtowany, trudno dostępny, wiele się tu zdarza, codziennie. W centrum jest moja kaplica, a wokół pięć podstref: meble, rośliny, kosmetyki, obuwie, książki. Największe natężenie jest w czasie naszych godzin dostaw, czyli 12 w nocy, 9 i 12 rano, potem o 15 – to prawdziwe piekło – i o 21.
Kuba: Jaki jest plan działania naszej grupy?
Ksiądz: To głównie gadanie (śmieje się) i zapobieganie wybuchom niezadowolenia i walkom na terenie stref. Przed dostawami trzeba rozpoznać nastroje, uspokoić prowodyrów i pocieszać stojących, że każdy otrzyma to, co trzeba.
Kuba: A otrzyma?
Ksiądz: To już nie nasza sprawa. Grunt to zajmować się swoją działką. Inaczej oszaleć można.
Kuba: A kto nad wszystkim panuje?
Ksiądz: Jak to kto? Kierownik!!! On wie wszystko, choć nie widać go wcale i czasem nawet wątpię, czy on istnieje.
Kuba: Rozmawiałem z nim przed chwilą.
Ksiądz: Nie o to chodzi. Trudno mi pojąć, jak on może tym wszystkim kierować, a przecież to robi.
Kuba: Mnie wydał się człowiekiem bardzo wrażliwym, bardzo współczującym tym wszystkim na dole. Jak z góry oglądaliśmy to wszystko to, choć nie, raczej mi się wydawało, jakbym widział łzę w jego oku.
Ksiądz: On jest najlepszy z nas. Prawdziwy ojciec. No, ale dość tego gadania, chodźmy w teren. Tu zaraz będzie strefa meblowa, tam będzie teraz najspokojniej.
Kuba: O, już chyba ją widzę z oddali.
Ksiądz: Każda strefa ma swoją specyfikę. W meblowej problemy są raczej błahe, ludzie refleksyjni i spokojni, przepojeni nostalgią za jakimś nieokreślonym miejscem, którego wciąż szukają. Choć są spokojni i mili, to jednak nie mniej uparci jak reszta.
Kuba: Księdza tu pewnie już wszyscy znają?
Ksiądz: Gdzie tam! Stali bywalcy tylko, reszta przesypuje się jak piasek po pustyni, bez śladu. Potem znowu wraca i koło się zamyka.
Kuba: A którą strefę ksiądz najbardziej lubi?
Ksiądz: Roślinną. Choć mało tam prawdziwych roślin, to jednak ciągnie człowieka do natury. O, już jesteśmy na miejscu. Proszę się rozejrzeć po terenie. W biurze dostanie pan mapy, ale z nich ciężko się połapać. Nie ma to jak własne oko. Czego oko nie widziało, ucho nie słyszało… (śmieje się)
Kuba: Zgadzam się.
Ksiądz: Skręćmy tutaj. Może już wrócił nasz stały bywalec. (odgłos otwieranych drzwi drewnianych, przesuwania drewna itp.) O, jest, ale chyba śpi.
(z wnętrza, dudniący)
Głos 1: Nie śpi, nie śpi. Już wychodzę, proszę księdza.
Ksiądz: Proszę zabrać swoje rzeczy osobiste, szkoda by je było znów wyrzucać.
Głos 1: Biorę. Widzę, że ma ksiądz pomocnika. Bardzo dobrze.
Ksiądz: No, już pan gotów? Chce pan porozmawiać?
Głos 1: Nie, pójdę już…
Kuba: Może gdyby mnie nie było…
Ksiądz: Nie, ten przypadek nie jest ciężki. Rodzina też wie, że on spędza tu czas. Ale cóż, porządek musi być. Gdyby każdy chciał tu zostać, rozumie pan?
Kuba: Czyli on co jakiś czas koczuje wśród tych mebli?
Ksiądz: Raczej mieszka. Wybiera sobie jakiś kącik, rozpakowuje walizkę i żyje… W naszej strefie jest mieszkań wiele…
Kuba: Tak, wszystkich jednak zadowolić się nie da.
Ksiądz: Dobrze pan to ujął, to właściwe podsumowanie.
Kuba: Chętnych wielu, ale nie wszyscy, że tak powiem, mogą wejść na pokład…
Ksiądz: Owszem, sklep jest tylko jeden.
III
Kierownik: Liznął już pan atmosferę naszego miejsca?
Kuba: Ciężko powiedzieć, to ogromny teren, tyle obszarów, stref, podstref… A towarów… Nie wiem, jak tym wszystkim można zarządzać.
Kierownik: Ale trzeba. Ludzie wciąż napływają, wciąż są w potrzebie. Musimy im służyć. A teren sklepu obejmuje olbrzymi obszar, pięć cykli dostawczych nie wystarczy, aby go obejść. Ilość dróg jest nieskończona. Wielu się gubi, wielu traci sens po drodze, wielu nie chce stąd wyjść, wielu wpada w gniew – dlatego posyłam tam na dół ludzi takich jak pan. Oni tam w dole nie wiedzą, co czynią.
Kuba: A czy był sens tworzyć taki wielki sklep?
Kierownik: Nie lubię tej nazwy. Tu nie chodzi o miejsce, gdzie coś można kupić. Tu jest mały świat, tu rzeczy są na drugim miejscu, tu ludzie próbują swoich sił, nasze małe królestwo jest tylko drogą.
Kuba: Drogą. Dziś spotkałem człowieka, który chyba chciałby spędzić tu życie.
Kierownik: Proszę być ostrożnym w osądzaniu. Przyjdzie na to czas, dokona się to niezależnie od nas.
Kuba: Ksiądz mówił, że pan wie wszystko. Do czego prowadzi ta, jak to pan ujął, droga?
Kierownik: Ksiądz się myli, zbyt wierzy we mnie. Jestem tylko jednym z nich. Też po części idę po tej drodze.
Kuba: Więc nie wie pan wszystkiego?
Kierownik: Nie.
Kuba: To skąd czerpie pan siłę do tej pracy?
Kierownik: Nie mogę ich tak zostawić, patrzę jak błądzą po strefach, zatrzymują się, gdzie nie trzeba, walczą o coś, co później będzie im niepotrzebne, tracą siły, a jednak wracają tu ponownie.
Kuba: Sam pan jednak tam nie schodzi, ani nawet nie przemawia przez megafon.
Kierownik: Ja nie mogę, wysyłam tylko takich jak pan. Wierzę, że pomoże pan wielu osobom. Trzeba nauczyć ich wybierać to, co wartościowe. Nauczyć ich rezygnowania, to wielka sztuka. Przekonać, że wszystkiego nie można mieć. Pozwolić im wyjść stąd… wyjść wolno.
Kuba: Przyznam, że po pierwszym dniu czuję się skołowany, głowa mi pęka. Na dole jest straszny gwar, dużo światła i te wielobarwne dekoracje. Człowiek szybko się męczy.
Kierownik: Przyzwyczai się pan. To tylko zewnętrzne niedogodności. Proszę zbierać siły na walkę z prawdziwym przeciwnikiem.
Kuba: Kogo pan ma na myśli?
[1] 2 3 »
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Strzelec wyborowy
Adam Słowikowski

4 I 2008

Miejsce: Park miejski
Czas: Bliżej nieokreślony, chociaż podejrzewa się 15 kwietnia 2006 roku
Występują:
Eros jako Amor, Jan Kowalski jako Mężczyzna, Jakub Burski jako Lekarz

więcej »
Ilustracja: <a href='mailto:grabcu@radom.net'>Piotr ‘Grabcu’ Grabiec</a>

Cena Życia
Dawid Klimczak

1 X 2005

Autor określa niniejszy tekst jako scenariusz słuchowiska radiowego. Nie widzimy jednak przeszkód, by go nie móc wystawić na amatorskiej scenie teatralnej…

więcej »

Skecz z przydziału pod tytułem Wars moriendi
Kuba Myszkorowski

31 V 2005

Ciotka (do MatkiPolki): To dziadek jeszcze dwa tygodnie temu z całym tym swoim Staszkiem na ryby jeździł?
MatkaPolka: A co tam! Siedem lat temu tego jego cholernego Staszka prąd zabił. Jak ryby łowili na stawach akumulatorem od malucha. Za wcześnie chciał karasia wyciągać.

więcej »

Polecamy

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.