Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 28 czerwca 2017
w Esensji w Google

Sylwester z Masajami. Z pamiętnika pilota

Esensja.pl
Esensja.pl
Ćmy latały wokół lampy naftowej, a małe nietoperze – wysoko nad naszymi głowami. Niebo w Afryce jest jakby niżej. Gwiazdy na nim są piękne. Jest ich tak wiele i wydają się być tak blisko, że wystarczy wyciągnąć rękę, by uchwycić jedną z nich. Gapiliśmy się wszyscy do góry i każdy myślał o swoich marzeniach… Może o swoim życiu? Może o planach na przyszły rok? Ja myślałam o tym, jak dobrze się czuję tutaj… Jak dobrze poczuć się jak w domu.

Było już późno. Wróciliśmy z safari po osiemnastej. Wszyscy zmęczeni, ale jednak podekscytowani. Przecież dzisiaj ostatni dzień 1999 roku!!! Szybki prysznic z wiadra pod drzewem, zmiana garderoby na sylwestrową, czyli wrzucenie na siebie czystej pary spodni i świeżej koszuli z flaneli :) Nasz kucharz już nie mógł się doczekać dzisiejszego wieczoru. Przecież przygotował dla nas specjalne danie według polskiego przepisu – kapusta z mięsem i zupa pieczarkowa, a na deser ciasto marchwiowe. Kolację jedliśmy, jak zwykle, pod gołym niebem.
Ćmy latały wokół lampy naftowej, a małe nietoperze – wysoko nad naszymi głowami. Niebo w Afryce jest jakby niżej. Gwiazdy na nim są piękne. Jest ich tak wiele i wydają się być tak blisko, że wystarczy wyciągnąć rękę, by uchwycić jedną z nich. Gapiliśmy się wszyscy do góry i każdy myślał o swoich marzeniach… Może o swoim życiu? Może o planach na przyszły rok? Ja myślałam o tym, jak dobrze się czuję tutaj… Jak dobrze poczuć się jak w domu.
Ognisko paliło się już dosyć długo. Przysunęliśmy się bliżej, zrobiło się ciepło i miło. Każdy ściskał w ręku aluminiowy kubek z whisky, czekaliśmy na Masajów.
Nadeszli. Wyłonili się z ciemności jak dzikie koty. Nikt nie słyszał ich kroków. Przyszli chyba wszyscy wojownicy z wioski. Było z nimi również kilka dziewcząt, młodych i powabnych. Zaczęło się… Tańczyli wokół ognia jak dumni rycerze. Gospodarze i władcy tej ziemi. Śpiew Masajów jest przejmujący i tak głęboki, że zapomina się o wszystkim, co się dzieje wokoło. Masajowie podobno potrafią naśladować każdy dźwięk sawanny!
A nasi w tej chwili polowali na lwa, pieścili swoje narzeczone, chwalili swoich starców i dzieci, a przede wszystkim – dziękowali Bogu za swoje bydło. Wszyscy przenieśliśmy się do krainy tych dumnych ludzi. W myślach tańczyliśmy z nimi i wydawało nam się, że rozumiemy, o czym śpiewają. Przedstawienie, niestety, skończyło się. Trwało ponad godzinę, ale dla nas jakby czas się zatrzymał w jednej pieśni.
Usiedliśmy razem. Masajowie zmęczeni, zdyszani. Ogień mrugał na ich spoconych czołach. Teraz nasza kolej. Było mi trochę wstyd, że nie mogę sobie przypomnieć żadnej z naszych pięknych polskich pieśni. Zresztą nasze wcale nie pasują do Afryki. A może? By zrewanżować się, zaintonowałam „Szła dzieweczka do laseczka”. Cała grupa Polaków zaczęła śpiewać. Whisky nam trochę pomogła. Później stokrotka… i harcerz… i płonie ogień… i szumią knieje. Było cudownie i zabawnie. Masajowie próbowali powtórzyć po nas parę słów, ale nie dali rady. Śmialiśmy się razem. Prawie zapomnieliśmy o godzinie dwunastej. Oprócz Jacka, który zniknął w ciemnościach i zrobił nam niespodziankę. Chwilę po dwunastej rozszalały się fajerwerki. Tym uczyniliśmy największą frajdę naszym Masajom, sobie zresztą też. Rozświetliły całą okolicę i wydawało się, że afrykańska noc ma jeszcze więcej gwiazd, niż zwykle.
Wypiliśmy jednego afrykańskiego szampana. Życzenia, uściski, tańce. Bawiliśmy się do godz. 2 nad ranem. Przywitaliśmy powtórnie Nowy Rok, ten polski. Miło, że bywają różne strefy czasowe na naszej Ziemi.
Siedziałam wpatrzona w ogień, sawanna tańczyła odgłosami. Pomyślałam, że byłabym najszczęśliwszą osobą pod słońcem, gdybym mogła podzielić się taką Afryką z tymi, których kocham. Może kiedyś?
koniec
1 października 2003
dodajdo

Komentarze

26 X 2013   18:31:59

Ależ dziwne rzeczy publikowaliśmy 10 lat temu...

27 X 2013   00:30:43

Nadal byśmy publikowali... Gdyby Czytelnicy nadsyłali :)

27 X 2013   10:03:31

Ale co to ma wspólnego z popkulturą?

27 X 2013   12:25:54

Mniej więcej tyle, ile połowa książek, które recenzujemy.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Nie przegap: Luty 2017
Esensja

28 II 2017

Jak zwykle pod koniec miesiąca, przypominamy recenzje, które opublikowaliśmy w okresie minionych 28 dni.

więcej »

Piątka na piątek: Sobotnie wydanie specjalne
Esensja

10 XII 2016

W zasadzie nie sobotnie tylko dziesiątogrudniowe albo noblowskie, ale z sobotą w tytule wygląda ładniej. Po wczorajszej Piątce tradycyjnie nie całkiem na serio (albo nawet całkiem nie na serio) dzisiaj poważniejszy przegląd utworów związanych z twórczością literackich noblistów z naszych okolic.

więcej »

Piątka na piątek: Tańce, hulanka, swawola!
Esensja

2 XII 2016

30 listopada przypadła 130 rocznica pierwszej rewii wystawionej w paryskiej Folies Bergère. Z tej okazji w dzisiejszej Piątce goszczą tancerze.

więcej »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.