Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 września 2017
w Esensji w Esensjopedii

10 nie tak oczywistych piosenek Jacka Kaczmarskiego

Esensja.pl
Esensja.pl
Konrad Wągrowski
Dziś, z okazji 10 rocznicy śmierci Jacka Kaczmarskiego, media (jeśli oczywiście zauważą tę rocznicę) będą prawdopodobnie zarzucały nas najgłośniejszymi piosenkami – „Murami”, „Obławą”, „Źródłem”, „Naszą klasą”. Ja więc nieco na przekór proponuję swój własny osobisty wybór 10 mniej oczywistych piosenek Jacka.
fot. Paweł Plenzner, źródło: Wikipedia
fot. Paweł Plenzner, źródło: Wikipedia
Włóczędzy
„Włóczędzy” z programu „Wojna postu z karnawałem” to najlepsza piosenka z najlepszego programu tria Kaczmarski-Gintrowski-Łapiński, programu, niestety, nigdy nie docenionego tak, jak na to zasługiwał. „Wojna postu…” powstała na początku lat 90. i jest przede wszystkim poetyckim komentarzem do tamtych czasów – czasów przejściowych, zachodzącej w Polsce transformacji. Ale „Włóczędzy” akurat nie odnoszą się do głównego tematu płyty – są bardziej osobistą refleksją. Tekst opowiada o wizycie trzech tytułowych wędrowców w jakiejś wiosce (może zakładać, że jest XVI, XVII stulecie) i wieczorze, jaki spędzają z miejscowymi w lokalnej karczmie. Na poziomie ogólnym mamy do czynienia z malowniczym obrazkiem historyczny. Na głębszym poziomie to oczywiście opowieść o samych artystach, którzy raczą słuchaczy opowieściami o „skarbach zdobytych, straconych” i żyją nieco jak tytułowi włóczędzy. Ale – jak to u Jacka bywało – można czytać ten utwór też w ujęciu ogólnoludzkim, o tęsknotach za innym życiem, o tym, że „choć mają co każdy tak chciałby mieć człowiek, a za byle co już gotowi zastawić, by włóczyć się, szukać i błądzić jak my”. Piękne i poruszające przy każdym przesłuchaniu.
Przeczucie (Cztery pory niepokoju)
Wstyd się przyznać, ale nie wiem dokładnie jakie jest przesłanie tej pięknej, tajemniczej i wywołującej dreszczyk piosenki, mogę tylko próbować ją zinterpretować. „Cztery pory niepokoju” zderzają dwa spojrzenia na świat – pogodną wizję pór roku, z najpiękniejszymi motywami każdego sezonu z mrocznym wspomnieniem o czających się w cieniu potworach – harpiach, upiorach, wodnikach, topielicach, strzygach i widziadłach… Coś złego, kryjącego się pod powierzchnią złudnego spokoju, niczym w „Blue Velvet” Davida Lyncha? Strach, nieustannie nam towarzyszący i definiujący nasze życie? Tak czy inaczej – muzycznie i tekstowo to prawdziwa perła.
Kantyczka z lotu ptaka
Bawi mnie zaglądanie na fora i czytanie interpretacji tej przecież w sumie nieskomplikowanej piosenki (przynajmniej w porównaniu do innych dzieł Jacka). Jedni piszą, że to wizja Polski sarmackiej, inni zachwycają się frazą „Pyta chciwy Żyd i Niemiec dziś po ile polska czystość” i – nie łapiąc ironii – utwierdzają się w swych ksenofobicznych poglądach. Tymczasem piękna i mądra kantyczka to właśnie podsumowanie wspomnianego wcześniej programu „Wojna postu z karnawałem” – stylizowana, jak to u Jacka, na dawniejsze czasy, próba spojrzenia na wachlarz polskich postaw w zupełnie nowej rzeczywistości po upadku komunizmu. Dziś już trochę zapomniana, znając Jacka, mógłby dopisać jej dalszy ciąg.
Ambasadorowie
Nie wiem, czy to najlepsza z wszystkich piosenek Kaczmarskiego inspirowanych malarstwem, ale z pewnością jedna z bardziej wpadających w ucho, znów łącząca rys epoki z ponadczasowym spojrzeniem (idealnie zresztą komponującym się z zamiarem artysty, urzeczywistnionym przez dodanie widocznej tylko z boku czaszki). Nie da się jej nie nucić, patrząc na cudny obraz Hansa Holbeina Młodszego w londyńskiej National Gallery.
Powrót
„Powrót” znamy przede wszystkim z wykonania Przemysława Gintrowskiego, ale piękny tekst jest oczywiście autorstwa Jacka Kaczmarskiego, nie może zabraknąć więc tego utworu, będącego kluczem do programu „Raj”, jak deklarowali sami artyści.
Widzenie
„Widzenie” pochodzi z płyty „Kosmopolak”, powstałej po koniec lat 80., gdy komunizm chylił się ku upadkowi, ale wszyscy sądzili, że ten upadek może rozciągnąć się na dekady i głównym wrażeniem było poczucie marazmu, beznadziei, upadku ale bez szans na zbudowanie czegoś nowego. „Widzenie”, prosty, choć łapiący za serce utwór, to marzenie o normalnym, zwykłym, spokojny kraju, które oczywiście musi okazać się tylko snem.
Czaty śmiełowskie
Czas na coś lżejszego, „Czaty śmiełowskie” to utwór oczywiście na poważne tematy dotyczące relacji artysty z polityczną rzeczywistością, ale lekki, dowcipny i celnie przywołujący postać samego wieszcza Adama (Mickiewicza, nie Małysza), który tak się zatracił w objęciach mężatki, że na Powstanie Listopadowe nie dał już rady dojechać.
Niech…
„Niech…”, poważniejszy utwór z „Pochwały łotrostwa” zamieszczam przede wszystkim ze względu na przepiękny refren.
Coś ty
Jak wiadomo, Jacek Kaczmarski miał szereg związków z kobietami, w większości zupełnie nieudanych, o czym niejednokrotnie, nie bez krytyki wobec własnej osoby, pisał wiersze. „Coś ty” to również piosenka o relacjach męsko-damskich, jednak, mimo pewnej goryczy, w zdecydowanie lekkim stylu.
Epitafium dla Włodzimierza Wysockiego
Miały być utwory mniej znane, ale jakoś nie mogę nie zakończyć tego osobistego wyboru słynnym „Epitafium dla Włodzimierza Wysockiego”, wciąż czekając, czy znajdzie się ktoś, kto napisze epitafium dla Jacka Kaczmarskiego…
koniec
10 kwietnia 2014
dodajdo

Komentarze

« 1 [2]
22 IV 2014   23:14:51

Nieoczywiste, trochę zapomniane, a wspaniałe wg mnie: 1788, Jan Kochanowski, Quasimodo, Trzy portrety, Warchoł, Elekcja, Mój pies, Epitafium dla Jesienina, Epitafium dla Boba Dylana i w końcu Rublow

24 IV 2014   13:53:04

Świetny wybór. "Przeczucie" to również mój ulubiony utwór (co do interpretacji, to jest zapisem lęków alkoholowych ubranych w kulturowe szaty). Podobnie "Ambasadorowie" - jeden z moich ulubionych. Od siebie dodałbym: przepięknego językowo i treściowo "Jana Kochanowskiego" z WPzK, "Walkę Jakuba z aniołem" z Raju, rewelacyjnych "Szulerów" wg Caravaggia (WPzK), liryczną "Kołysankę dla Kleopatry" (w interpretacji Tria Łódzko-Chojnowskiego), i chyba całą "Sarmatię" :)

Epitafiów (marnych) dla Jacka powstało kilka; jedyny utwór pożegnalny, który wytrzymał próbę czasu, to "Pamięci jacka K." Łukasza Majewskiego - nawet niedawno wykonywany na festiwalu "Metamorfozy sentymentalne" w Lublinie.

25 VIII 2017   14:27:17

Cztery pory niepokoju to nawet nie echa, a wprost pamiętnik, mrocznych, delirycznych stanów lekowych. Kaczmar miał wtedy dość ciężki alkoholowo i nie tylko okres w zyciu. Co oczywiście ani trochę nie umniejsza genialności na wielu płaszczyznach tego utworu i jego uniwersalności. Autor intuicyjnie (a może za Kęmpińskim? kto wie? Kaczmorski wszystko czytał jak leci :) ) konkluduje że najważniejszym instynktem i motorem działania jest lęk.

25 VIII 2017   14:39:26

@Bibliomisiek. Ha! widzę że nie tylko dla mnie interpretacja Czterech pór jest oczywista :)
Kołysanka dla Kleopatry - tak, mało znana a genialna.
Jan Kochanowski - kolejna perła, epopeja, ale w moich kregach znana była dobrze a i często śpiewana. Wiadomo że nie jest to Obława, no ale Kaczmar napisał z tego co pamiętam 800 piosenek, więc trudno by publika znała wszystkie w równym stopniu.
Natomiast jest taka piosenka o której mało wiedzą i wielbiciele Kaczmarskiego - Laputa. Kiedyś miałem fazę i w zapętleniu kilka godzin słuchałem ;)

« 1 [2]

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Z pewnego punktu widzenia
Agnieszka ‘Achika’ Szady

21 IX 2017

Z mojej relacji można odnieść wrażenie, że program trzeciego w historii lubelskiego Polconu stworzyli zasadniczo Cholewowie, z Krzysztofem Piskorskim do spółki. Oczywiście tak nie było, ale przecież nie mogłam być jednocześnie na kilku punktach programu. Aczkolwiek od niektórych prowadzących organizatorzy najwyraźniej tego oczekiwali…

więcej »
Starsza część ogrodu, widok z prawa...

Miejsca, które warto odwiedzić: Skrawek Japonii na ziemi oświęcimskiej
Wojciech Gołąbowski

17 IX 2017

Ogrody japońskie w swej ojczyźnie bywają spore (pamiętamy piękny park w Kioto ukazany w filmie „Wasabi”, prawda?). Ten w Pisarzowicach jest o wiele mniejszy. Ale i tak ładny.

więcej »
Plakat wystawy

Miejsca, które warto odwiedzić: Osiemset lat w 4½ godziny
Agnieszka ‘Achika’ Szady

10 IX 2017

Wbrew tytułowi, do porządnego zwiedzenia Muzeum Historii Żydów Polskich potrzeba byłoby godzin co najmniej sześciu. Tylko kto tyle wytrzyma?

więcej »

Polecamy

Symetria asymetryczna, cz. 65

Symetria asymetryczna:

Symetria asymetryczna, cz. 65
— Adam Kordaś

Symetria asymetryczna, cz. 64
— Adam Kordaś

Symetria asymetryczna, cz. 63
— Adam Kordaś

Symetria asymetryczna, cz. 62
— Adam Kordaś

Symetria asymetryczna, cz. 61
— Adam Kordaś

Symetria asymetryczna, cz. 60
— Adam Kordaś

Symetria asymetryczna, cz. 59
— Adam Kordaś

Symetria asymetryczna, cz. 58
— Adam Kordaś

Symetria asymetryczna, cz. 57
— Adam Kordaś

Symetria asymetryczna, cz. 56
— Adam Kordaś

Zobacz też

Wkrótce

zobacz na mapie »

W trakcie (wybrane)

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.