Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 11 grudnia 2017
w Esensji w Esensjopedii

Popkultura, nauka… i fantastyka też

Esensja.pl
Esensja.pl
Początek nazwy tego konwentu jest skrótem słów „Fantastyczny Atak Lublina”, jednak, paradoksalnie, na Falkonie 2016 najciekawsze punkty programu, na jakich byłam, tylko w nikłym stopniu dotyczyły fantastyki.

‹Falkon 2016›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Organizator Cytadela Syriusza
CyklFalkon
MiejsceLublin
Od4 listopada 2016
Do6 listopada 2016
WWW
Duże, oficjalne tablice reklamujące Falkon już od początku października stały w różnych miejscach centrum Lublina. Uśmiechnęłam się pod nosem na wspomnienie czasów, kiedy plakat formatu A4 powieszony w autobusie był powodem ekscytacji całego klubu…
Kiedy przybyłam w porze poobiadowej, kolejka po wejściówki była ogromna. Na szczęście szybko się przesuwała, a bałaganowi zapobiegały słupki i sznurki wyznaczające jej przebieg. Po otrzymaniu kartki z programem i identyfikatora (książeczki z opisem programu należały się ponoć tylko tym, którzy akredytowali się wcześniej przez internet) zdążyłam jeszcze na końcówkę panelu dyskusyjnego o stereotypach w fantastyce. Akurat mowa była o kontaktach z kosmitami – czy byliby tlenodyszni, czy w ogóle bylibyśmy zdolni się z nimi porozumieć na jakimkolwiek poziomie, a może wręcz zauważyć się wzajemnie? Teoretycznie w rozwoju każdej cywilizacji istnieje dość wąskie „okno kontaktu”, umieszczone pomiędzy tym okresem, kiedy dana cywilizacja jeszcze się z innymi nie może skontaktować, a tym, kiedy żaden kontakt już jej nie interesuje. W sf kosmici na ogół są humanoidalni, mają dymorfizm płciowy i biusty, co sugeruje, że są ssakami. Ktoś przytomnie zauważył, że właściwie mamy Obcych na Ziemi: są to zwierzęta. Są tlenodyszne, ale z niektórymi trudno się porozumieć.
Budynek konwentu<br/>Fot. Agnieszka Szady
Budynek konwentu
Fot. Agnieszka Szady
Świetna była prelekcja Kuby Ćwieka o tym, jak – w celu napisania książki – podróżował ze znajomymi samochodem kempingowym przez USA, szukając miejsc związanych ze znanymi dziełami popkultury. Ze zdumieniem odkryli, że w Providence są może ze trzy miejsca poświęcone Lovecraftowi (sklepik z pamiątkami czynny dwa razy w tygodniu, fanowska tabliczka z macką, jakiś kamień), a studentka literatury nie wiedziała, kto zacz. Serial „The Walking Dead” jest kręcony w małym miasteczku, teren zdjęć otoczono wysokim płotem z blachy falistej, który w filmie ma nie dopuszczać zombie, a w realnym świecie – fanów. Co krok stoją tabliczki, żeby aktorów nie zaczepiać, nie prosić o autograf, bo „zostali pouczeni, że mają nie reagować”. Gdzieś w okolicy stoi jakiś dźwig czy wysięgnik i fani próbują przekupić operatora, żeby ich wwiózł na górę, bo stamtąd można zrobić zdjęcia dekoracji. Najwyższa oferta to 700 dolarów. Kuba właśnie takie opowieści uwielbia zbierać. Zaznaczył, że książka nie jest napisana dla koneserów tych wszystkich filmów, tylko raczej dla ludzi, którzy lubią się „dawać zarazić”.
Niezrozumiała reklama Polconu 2017<br/>Fot. Agnieszka Szady
Niezrozumiała reklama Polconu 2017
Fot. Agnieszka Szady
Na zakończenie padła anegdota o tym, jak opowiadał o spotkaniu z Brucem Willisem, a Radek Teklak skradł mu słuchaczy, bo przy sąsiednim stoliku mówił o… sklejaniu modelu statku z siostrzeńcem.
Panel o moralności w świecie Harry’ego Pottera był udany, mimo że uczestnicy nazbyt się zafiksowali na zagadnieniu niewolnictwa skrzatów i sprzeczali, jak mogą pozytywni bohaterowie wykorzystywać słabość gatunku mającego skłonność do służenia i skąd się bierze moralność w świecie pozbawionym religii (padło przypuszczenie, że z umowy społecznej). Na pięć minut przed końcem prowadząca się ocknęła, że z przygotowanych dziesięciu pytań zadała tylko jedno… Pocieszyła się natychmiast, uznawszy, że wystarczy jej jeszcze na dziewięć kolejnych konwentów.
Zielony jednorożec<br/>Fot. Agnieszka Szady
Zielony jednorożec
Fot. Agnieszka Szady
Prelekcja Magdaleny i Karola Szmytów „Co kryje kadr” opowiadała o historiach powstawania różnych słynnych zdjęć prasowych lub dalszych losach ich twórców lub bohaterów. Na przykład autor portretu afgańskiej dziewczynki odnalazł ją po latach jako dorosłą i sfotografował w takim samym ujęciu. Większość opowieści była raczej przygnębiająca, ale nic dziwnego, skoro większość pokazywanych zdjęć dotyczyła rozmaitych wojen. Padający od kuli żołnierz hiszpański długo budził podejrzenia, że to ustawka, ale w końcu ustalono, że istnieje tylko jedno zdjęcie i to nie najlepiej skadrowane, zaś przy pozowaniu byłoby ich więcej. Jeśli chodzi o fotografię flagi na Księżycu, to wszyscy wiemy, więc rozpisywać się nie będę (prelegenci też się nie rozgadywali, z tego samego powodu). Podobne przypuszczenia o machinacjach związane są ze zdjęciem przerwy śniadaniowej robotników budujących nowojorski drapacz chmur – siedzą na wielkiej belce, ktoś się dopatrzył „aureoli” sugerującej retusz, ktoś inny z kolei twierdzi, że jeden robotnik jest topless, a „na tej wysokości już byłoby zimno” (sic!), ja z kolei przyczepiłam się do czapek na głowach – musiałby to być idealnie bezwietrzny dzień, żeby na 68 piętrze im ich nie pozwiewało.
Elfik<br/>Fot. Agnieszka Szady
Elfik
Fot. Agnieszka Szady
Andrzej Pilipiuk opowiadał o zamachach na cara i różnych jego wysokich urzędników, już kiedyś miał podobną prelekcję. Większość zamachów była straszliwie nieudolna, może dlatego, że dokonywali ich nie żołnierze, ale różni rzemieślnicy czy studenci. Co ciekawsze przypadki: któryś chybił z odległości półtora metra, inny kupił kule niewłaściwego kalibru i sam je przetapiał, po czym przy strzale wybuchł mu pistolet. Zbiorowa akcja skończyła się tym, że zamachowcy całą ulicę zadymili podpalonymi butelkami z naftą i nie widzieli, w kogo celują (na szczęście strzelali z dachów w dół, bo jeszcze by się sami powybijali…). Pewien sztyletnik chciał wskoczyć do powozu oficjela, ale stangret przegonił go batem. Za to rosyjscy funkcjonariusze łatwo dawali się nabrać na mundury, więc dwa zamachy powiodły się w taki sposób, że Polacy w przebraniach wkroczyli do strzeżonego mieszkania / gabinetu, zasztyletowali właściciela, po czym spokojnie wyszli informując straż, że „tam się chyba coś stało, służąca wrzeszczy”.
Minionek<br/>Fot. Agnieszka Szady
Minionek
Fot. Agnieszka Szady
Wieczornego panelu „Wojna, rzeź i rąbanka” wysłuchałam nieco bez przekonania, ale nic innego ciekawego nie było. Marcin Przybyłek zwrócił uwagę na fakt, że dużo jest amerykańskich filmów wojennych propagujących dzielność amerykańskiej armii i jemu to zawęziło zainteresowania i teraz pisze o wojnie a nie np. o romansach. Jacek Komuda stwierdził, że w Polsce lepiej się sprzedają książki o wojnie w XVIII wieku niż o walce wywiadów w tym okresie. Na koniec dyskutanci doszli do niezbyt oryginalnego wniosku, że w literaturze przygodowej wojna jest opisywana epicko i heroicznie (ratowanie życia przyjaciołom itp.), a nie obrzydliwie.
Meksykańskie halloween?<br/>Fot. Agnieszka Szady
Meksykańskie halloween?
Fot. Agnieszka Szady
Niedzielny panel dyskusyjny o tłumaczeniach seriali był interesujący, a dyskutanci komunikatywni i pełni energii, mimo pory będącej na konwentach niemal bladym świtem (10:00). Trochę się spóźniłam, w momencie, kiedy weszłam, akurat wyrażali zadowolenie, że obecnie dystrybutorzy coraz częściej pozwalają tłumaczyć wulgaryzmy. Inaczej się robi tłumaczenie do napisów, inaczej do lektora, a najtrudniej do dubbingu, bo się „kłapy muszą zgadzać”. Gwary, slang czy błędy językowe są pomijane, chyba że ma to znaczenie dla akcji. Czasem ciężko przetłumaczyć – w pewnym odcinku Star Treka sobowtór androida Daty został rozpoznany po tym, że powiedział „can’t” zamiast „cannot”. Już po zakończeniu opowiedziałam o „nasz poprzedni właściciel utknął gdzieś na Antylach”, bardzo się spodobało.
Kuzyn Pilipuika na stoisku wędrowyczowskim<br/>Fot. Agnieszka Szady
Kuzyn Pilipuika na stoisku wędrowyczowskim
Fot. Agnieszka Szady
Panel „Jak popkultura gra na naszych sentymentach” był znakomity. Najpierw rozgorzała ognista sprzeczka o znaczenie słowa „nostalgia” – jeden ze słuchaczy wymachiwał telefonem ze słownikowym hasłem, że to tęsknota dotycząca wyłącznie kraju lub miejsca. Zwierz Popkulturalny się zbulwersowała, że „nie jest przyzwyczajona, że publiczność na nią krzyczy”. Ktoś zawołał, że najlepiej mówić „sentyment” i dostał oklaski. Dużo było wspominania z różnych pokoleń: ci młodsi pamiętają już „tylko cztery programy w TV”, kolekcjonowanie pokemonów oraz Epizod I jako pierwsze zetknięcie z GW (abominacja!). Zaczęliśmy się zastanawiać, czy obecni 12-15-latkowie będą mieli własne sentymenty i jakie. Ja wysunęłam tezę, że obecnie jeżeli ktoś od razu nie wsiąknie w konkretny fandom – potterowy, mangowy, sherlockowy czy co tam jeszcze – to będzie pamiętał, ze było wesoło i kolorowo, ale niekoniecznie treść, bo wszystkiego jest po prostu za dużo – choćby listopad i grudzień to premiery filmów z uniwersum marvelowskiego, gwiezdnowojennego oraz Potterowego, że o animacjach nie wspomnę.
Coś upiornego<br/>Fot. Agnieszka Szady
Coś upiornego
Fot. Agnieszka Szady
Ogólnie wszyscy się zgodzili, że w powrotach do światów z ulubionych filmów / książek szukamy tego uczucia, które mieliśmy w wieku 12 lat, że człowiek nie ma zmartwień, cieszy się, że ogląda coś zupełnie nowego.
Prelekcję o bonobo Tomasz „Winniczek” Winiarczyk zaczął od szczegółowego omówienia ewolucji naczelnych, z zagadnieniami migracji genów – niewykluczone, że po neandertalczykach mamy niebieskie oczy i rude włosy. Następnie przedstawił tryb życia dużych małp – który gatunek jest stadny, który haremowy, który samotniczy – oraz rozmiary genitaliów proporcjonalnie do wielkości ciała i jaki to ma związek z monogamicznością. Monogamiczne samce mogą mieć małe penisy, człowiek ma największy. Rozmiar piersi u samic wiąże się z tym, czy twarz młodego ma pyszczek czy jest płaska. Najciekawszą częścią prelekcji była druga połowa, o zachowaniach bonobo. Małpy te czasem układają stosy kamieni w rozwidleniach korzeni drzew i nic z nimi potem nie robią, nikt nie wie, o co chodzi. W czasie ulewy przejawiają zachowania podobne do tańca, potrafią też planować obalenie wodza, robić polowania z nagonką, umawiać się na schadzki za plecami samca alfa. Przy tym wszystkim informacja, że używają seksu (w różnych konfiguracjach płciowych) do rozładowywania napięć w stadzie wydaje się już niemal banalna…
Dinożarły<br/>Fot. Agnieszka Szady
Dinożarły
Fot. Agnieszka Szady
Na koniec zaliczyłam prelekcję Radosława Wartacza o psychopatach, bardzo solidnie poprowadzoną, z wyliczeniem i omówieniem poszczególnych cech (brak empatii, narcyzm, ignorowanie możliwych skutków, potrzeba ciągłych bodźców itp.). Psychopatia jest defektem charakteru, nie da się nikogo z niej wyleczyć. Pewne cechy mogą ułatwić karierę np. w biznesie albo w chirurgii, ale „pełny” psychopata jest zbyt impulsywny i nieostrożny, żeby coś osiągnąć. Prelegent poddawał pod dyskusję przykłady z różnych filmów: „Milczenie owiec”, „Mechaniczna pomarańcza”, „Batman” i na koniec „Porozmawiajmy o Kevinie” (psychopatyczny nastolatek z punktu widzenia jego matki, to musi być coś koszmarnego).
Akademia pana Kleksa<br/>Fot. Agnieszka Szady
Akademia pana Kleksa
Fot. Agnieszka Szady
Część punktów programu miała miejsce w szkole opodal, tytuły brzmiały interesująco, ale kolejki do szatni były nieustannie straszliwe, więc można było albo nosić kurtkę cały czas przy sobie, albo wychodzić w samej bluzie (niektórzy chyba tak robili). Za to teren Targów po raz pierwszy przyzwoicie ogrzany!
W hali targowej można było napatrzeć się różności: przechadzające się tyranozaury, walki na owinięte gąbką kije, kantynę z Mos Eisley czy coś, co w pierwszej chwili wzięłam za ludzi poprzebieranych za trzmiele, a to były zapasy sumo w kostiumach pogrubiająco-ochronnych. Andrzej Pilipiuk wraz z kuzynem prowadzili stoisko wędrowyczowskie: tron-wygódka, pocztówki-cegiełki ze zdjęciem pomnika Wędrowycza w Wojsławicach, albumy o gminie, z których Andrzej jest bardzo dumny, oraz różne obrazki, przypinki i inne gadżety wędrowyczowskie. Z kolei w bardzo dużym namiocie, porządnie ogrzanym wielką rurą, były kramy z kiełbaskami, piwem i frytkami, a w sobotę wieczorem odbył się tam koncert folkowo-rockowy z tańcami oraz efektami świetlnymi.

Z kapowniczka Achiki

KUBA: Mój angielski na trzeźwo brzmi mniej więcej tak, jak mój polski po sześciu piwach.

GŻDACZKA: 15 minut zostało.
KUBA: Kurde… dopiero się rozkręcam.

PANELISTKA: Harry kieruje się kodeksem rycerskim, a nie…
PANELISTA: …rozumem.

Dyskusja o okresie, kiedy Voldemort był u władzy.
PANELISTKA: Czarodzieje umieją zamieniać szczury w kubeczki, a nie umieją zorganizować ruchu oporu?
ACHIKA: Oj, bo to Anglicy – nie mają doświadczenia.

IGNITE: Kiedy przyszłam, kolejka do akredytacji VIP była długa, bo obsługa się taaak powoooli ruszaaała (imituje powolne sięganie po coś).
ACHIKA: Może robili larpa w realiach „Zwierzogrodu” i byli tymi leniwcami z biura.

koniec
21 listopada 2016
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Lublin, Dworcowa 11, Targi Lublin

Najnowsze

Galiony<br/>Fot. Agnieszka ‘Achika’ Szady

Miejsca, które warto odwiedzić: Dziewczyna z końskim ogonem w garści
Agnieszka ‘Achika’ Szady

24 IX 2017

Statek-muzeum to zawsze spora atrakcja – w samym Londynie jest ich chyba z pięć, od repliki XVI-wiecznej „Złotej Łani” po prawdziwy krążownik „Belfast”. Cutty Sark to najszybszy żaglowiec w historii, który obecnie można obejrzeć z zewnątrz, wewnątrz, a nawet od spodu.

więcej »

Z pewnego punktu widzenia
Agnieszka ‘Achika’ Szady

21 IX 2017

Z mojej relacji można odnieść wrażenie, że program trzeciego w historii lubelskiego Polconu stworzyli zasadniczo Cholewowie, z Krzysztofem Piskorskim do spółki. Oczywiście tak nie było, ale przecież nie mogłam być jednocześnie na kilku punktach programu. Aczkolwiek od niektórych prowadzących organizatorzy najwyraźniej tego oczekiwali…

więcej »
Starsza część ogrodu, widok z prawa...

Miejsca, które warto odwiedzić: Skrawek Japonii na ziemi oświęcimskiej
Wojciech Gołąbowski

17 IX 2017

Ogrody japońskie w swej ojczyźnie bywają spore (pamiętamy piękny park w Kioto ukazany w filmie „Wasabi”, prawda?). Ten w Pisarzowicach jest o wiele mniejszy. Ale i tak ładny.

więcej »

Polecamy

Symetria asymetryczna, cz. 68

Symetria asymetryczna:

Symetria asymetryczna, cz. 68
— Adam Kordaś

Symetria asymetryczna, cz. 67
— Adam Kordaś

Symetria asymetryczna, cz. 66
— Adam Kordaś

Symetria asymetryczna, cz. 65
— Adam Kordaś

Symetria asymetryczna, cz. 64
— Adam Kordaś

Symetria asymetryczna, cz. 63
— Adam Kordaś

Symetria asymetryczna, cz. 62
— Adam Kordaś

Symetria asymetryczna, cz. 61
— Adam Kordaś

Symetria asymetryczna, cz. 60
— Adam Kordaś

Symetria asymetryczna, cz. 59
— Adam Kordaś

Zobacz też

Tegoż autora

Tu potrzebne są rozwiązania systemowe
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Asgard to nie miejsce…
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Kobieta kobiecie półwilkiem
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Pejzaż z polem pszenicy i śledztwem
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Muzyka stop!
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Gazeciary
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Z pewnego punktu widzenia
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Dobra robota, robocie
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Niech drozd spoczywa w spokoju
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Kosmiczne jaja
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

W trakcie (wybrane)

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.