Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 listopada 2017
w Esensji w Esensjopedii

Miejsca, które warto odwiedzić: Zamek krzyżacki w Radzyniu Chełmińskim

Esensja.pl
Esensja.pl
Nie jest tak znany jak zamki krzyżackie w Malborku, Kwidzyniu czy Golubiu, ponieważ nie został, jak one, odbudowany po licznych wojennych zniszczeniach. Z tego też powodu nie przyciąga w okresie wakacyjnym tłumów turystów. A jednak warto po drodze do Malborka zjechać nieco z głównej trasy i odnaleźć Radzyń Chełmiński. Pozostałości po krzyżackiej warowni z pierwszej połowy XIV wieku swym ogromem wciąż bowiem zapierają dech w piersiach.
Pod tymi murami stał niegdyś sam Władysław Jagiełło<br/>Fot. Sebastian Chosiński
Pod tymi murami stał niegdyś sam Władysław Jagiełło
Fot. Sebastian Chosiński
Dzisiaj Radzyń Chełmiński to niewielkie miasteczko, liczące zaledwie około dwóch tysięcy mieszkańców, położone na północy województwa kujawsko-pomorskiego, tuż przy granicy z województwem pomorskim. Przed wiekami znajdował się w granicach ziemi chełmińskiej, której dzieje – począwszy od trzeciej dekady XIII wieku – na dobre i na złe (z naciskiem na drugi człon popularnego powiedzenia) związane były z Zakonem Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie, czyli… Krzyżakami. Kiedy bowiem książę mazowiecki Konrad (wnuk Bolesława Krzywoustego) wpadł na pomysł, aby poszukać sprzymierzeńców do walki z pogańskimi Prusami i napatoczyli mu się właśnie Krzyżacy, to sprowadzając ich do Polski postanowił ofiarować im właśnie Chełmkino i okolice.
Zachowane resztki kapitularza i dormitorium<br/>Fot. Sebastian Chosiński
Zachowane resztki kapitularza i dormitorium
Fot. Sebastian Chosiński
Wielkim mistrzem był wówczas Hermann von Salza, przez wielu historyków uważany za głównego twórcę potęgi Zakonu. Nie dowierzając zbytnio naszemu księciu postarał się on, aby przekazana przez Konrada darowizna zyskała jeszcze dodatkowo placet cesarski. W efekcie zabiegów dyplomatycznych Hermanna Fryderyk II nadał Krzyżakom tzw. Złotą Bullę z Rimini, na mocy której zakonnicy mieli usadowić się nie tylko w ziemi chełmińskiej, ale także w przyszłości władać wszystkimi ziemiami, jakie wydarliby Prusom. Dopiero teraz, mając zapewnione włości dla swoich braci, wielki mistrz zdecydował się wysłać nad Wisłę pierwszych rycerzy. Niebawem przybyli kolejni, którzy ochoczo zabrali się zarówno do walk z poganami, jak i do budowy grodów i zamków, które stać się miały podstawą ich władzy na otrzymanych od piastowskiego księcia terenach.
Tak rozpoczął się okres „krzyżacki” w dziejach Radzynia, który wcześniej należał do Prusów (wydrzeć miał go im ponoć Bolesława Chrobry), a w interesującym nas czasie był własnością biskupa misyjnego Chrystiana. Krzyżacy odebrali go jednak biskupowi i w 1234 roku rozpoczęli rozbudowę istniejącego już grodu; w jego granicach wznieśli m.in. kościół pod wezwaniem św. Krzyża. Znaczenie Radzynia było ogromne. Z jednej strony miał on osłaniać dotychczasowy stan posiadania, z drugiej – stanowić bazę wypadową do rejzów przeciwko mieszkającym na północ od grodu Prusom. Gdy sytuacja nieco się już wyjaśniła (czytaj: gdy poganie dostali niezłe cięgi), gród postanowiono zamienić w centrum administracyjne regionu i rozpoczęto budowę zamku, którego ruiny przetrwały po dziś dzień.
Piwnica pod kaplicą, zachowana w pierwotnym stanie<br/>Fot. Sebastian Chosiński
Piwnica pod kaplicą, zachowana w pierwotnym stanie
Fot. Sebastian Chosiński
Kiedy to było? Teorie są dwie: albo w końcu XIII, albo też w pierwszej połowie XIV wieku. Wrażenie musiał robić w tamtych czasach piorunujące, skoro nawet jeszcze dziś, choć w ruinie, jego widok zapiera dech w piersiach. Położony na wzniesieniu nad brzegiem jeziora (które dziś z powodu zmian w terenie oddalone jest o kilkaset metrów) był jednocześnie znakomitą warownią. Nic więc dziwnego, że stał się siedzibą komtura. Pierwszy poważny sprawdzian zamek musiał zdać w pamiętnym 1410 roku, kiedy to niemal od razu po grunwaldzkiej wiktorii pod Radzyń podeszły wojska polsko-litewskie. Oblegano go bez efektu przez dwa miesiące i nie wiadomo, jak długo jeszcze trwałyby walki, gdyby nagle 21 września nie pojawił się pod murami sam król Władysław Jagiełło. Wracał właśnie spod Malborka, którego nie udało mu się zdobyć, więc dla poprawy humoru, po pewnych wahaniach, pozwolił swojemu wojsku przystąpić do szturmu. Okazało się, że było warto. W zamkowych murach znajdowały się bowiem spore zapasy żywności oraz część skarbca zakonnego wywiezionego z Malborka (w tym także osobiste srebra nieżyjącego już wielkiego mistrza Ulryka von Jungingena).
Korytarz łączący dwie zachowane wieżyczki<br/>Fot. Sebastian Chosiński
Korytarz łączący dwie zachowane wieżyczki
Fot. Sebastian Chosiński
Gdy jednak główna część polskiej armii wycofała się z ziem zakonnych, Krzyżacy przystąpili do stopniowego odbijania swoich włości. Jeszcze w tym samym 1410 roku próbowali wyrwać z rąk polskiej załogi Radzyń. Mimo krwawej bitwy stoczonej o warownię, udało się ją obronić. Ale tylko do czasu – po podpisaniu I pokoju toruńskiego w 1411 zamek wrócił w ręce zakonne. Nowym komturem, którego głównym zadaniem stała się odbudowa zniszczonej budowli, został Henryk Hold. Do pomocy dostał jednak zaledwie sześciu zakonników, co może dziwić, ale świadczy przede wszystkim o tym, jak bardzo przetrzebione zostały siły krzyżackie podczas wojny z Jagiełłą i Witoldem. Pokój nie trwał długo, walki wznowiono jeszcze za życia króla Władysława, ale kolejną wielką batalię z Zakonem stoczył dopiero jego syn – Kazimierz Jagiellończyk.
Jedna z trzech zachowanych cel pokutnych dla braci zakonnych<br/>Fot. Sebastian Chosiński
Jedna z trzech zachowanych cel pokutnych dla braci zakonnych
Fot. Sebastian Chosiński
Radzyń ponownie stał się areną bardzo krwawych potyczek w trakcie wojny trzynastoletniej (1454-1466). Na samym początku konfliktu – w lutym 1454 roku – udało się go zdobyć zbuntowanym stanom pruskim; dwa lata później natomiast, w czasie dwutygodniowego oblężenia, Krzyżacy starali się go odzyskać – bez skutku. I tak pozostał w rękach polskich, co potwierdził II pokój toruński w 1466 roku. Kilkadziesiąt lat później, gdy Zygmunt Stary (syn Kazimierza Jagiellończyka) postanowił przywołać do porządku swego siostrzeńca (i prawnuka Jagiełły), ostatniego – jak się później okazało – wielkiego mistrza Zakonu Krzyżackiego, Albrechta Hohenzollerna, i wypowiedział mu wojnę (1519-1521), radzyński zamek posłużył królowi za kwaterę dla jego wojsk. Nikt już jednak o niego walczyć nie musiał – przynajmniej przez następne sto lat. Wtedy bowiem wybuchły zaciekłe i trwające kilka dekad wojny polsko-szwedzkie. To właśnie podczas nich warownia w Radzyniu doznała największych zniszczeń.
Widok z piwinicy na fronton zamku od strony dziedzińca<br/>Fot. Sebastian Chosiński
Widok z piwinicy na fronton zamku od strony dziedzińca
Fot. Sebastian Chosiński
Polska utraciła ziemię chełmińską na mocy pierwszego rozbioru w 1772 roku. Zniszczony i opuszczony przez gospodarzy zamek nie został, o dziwo, odbudowany przez władze pruskie. Więcej nawet, przyzwoliły one na jego rozbiórkę – przez wiele lat zamkowe cegły wykorzystywano przy budowie ratusza i domów w Radzyniu. Dopiero w połowie XIX wieku zainteresowano się zabytkiem od strony naukowej i rozpoczęto długotrwałą, żmudną konserwację. Trwała ona również po drugiej wojnie światowej. To właśnie w latach 60. ostatecznie zabezpieczono obiekt (m.in. przykrywając potężną zamkową kaplicę paskudnie wyglądającym żelbetonowym dachem) i zezwolono turystom na jego zwiedzenie. O zamku zrobiło się głośno na początku lat 70. ubiegłego stulecia, kiedy stał się on jednym z bohaterów serialu „Samochodzik i templariusze”, nakręconego na podstawie bestsellerowej powieści Zbigniewa Nienackiego. To właśnie w jego bezpośrednim towarzystwie Hubert Drapella nakręcił dwa pierwsze odcinki filmu.
Wieżyczka wschodnia, dostępna dla turystów<br/>Fot. Sebastian Chosiński
Wieżyczka wschodnia, dostępna dla turystów
Fot. Sebastian Chosiński
Obecnie jest on dzierżawiony przez prywatnych właścicieli, którzy udostępniają go do zwiedzania w okresie letnim – mniej więcej od początku maja do końca września. Co pozostało po potężnej niegdyś krzyżackiej warowni? Przede wszystkim spore części dwóch skrzydeł – wschodniego i północnego, a przy okazji fronton i kaplica (choć bez oryginalnego dachu). Przetrwały również dwie (z czterech) narożne wieżyczki – na jedną z nich można się wspiąć. Warto to uczynić, ponieważ rozciąga się z niej wspaniały widok nie tylko na resztę zamku, ale przede wszystkim całą okolicę. Kto zechce, może przymierzyć się także do trzech zachowanych cel pokutnych, wbudowanych w północne mury kaplicy. Pod świątynią natomiast znajduje się przykryta krzyżowym sklepieniem piwnica. I choć wspomniane relikty stanowią jedynie niewielką część potężnej niegdyś budowli, ich wartości przecenić się nie da. W tych murach wciąż bowiem czuć ducha historii – kto wie, czy nie w większym nawet stopniu niż w wielokrotnie przebudowywanych murach zamków w Golubiu, Kwidzyniu, a nawet Malborku.
koniec
25 lipca 2008
Autor tekstu korzystał m.in. z następujących źródeł: „Katalog zabytków sztuki w Polsce” pod red. Tadeusza Chrzanowskiego i Mariana Korneckiego (tom 11, 1967); „Diecezja toruńska. Historia i teraźniejszość” pod red. Stanisława Kardasza (tom 14, 1997); Mieczysław Haftka, „Zamki krzyżackie w Polsce. Szkice z dziejów” (1999). Opis walk o zamek w Radzyniu podczas wielkiej wojny z Zakonem Krzyżackim przekazał potomnym Jan Długosz w swoich „Rocznikach, czyli kronikach sławnego Królestwa Polskiego”.
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Galiony<br/>Fot. Agnieszka ‘Achika’ Szady

Miejsca, które warto odwiedzić: Dziewczyna z końskim ogonem w garści
Agnieszka ‘Achika’ Szady

24 IX 2017

Statek-muzeum to zawsze spora atrakcja – w samym Londynie jest ich chyba z pięć, od repliki XVI-wiecznej „Złotej Łani” po prawdziwy krążownik „Belfast”. Cutty Sark to najszybszy żaglowiec w historii, który obecnie można obejrzeć z zewnątrz, wewnątrz, a nawet od spodu.

więcej »

Z pewnego punktu widzenia
Agnieszka ‘Achika’ Szady

21 IX 2017

Z mojej relacji można odnieść wrażenie, że program trzeciego w historii lubelskiego Polconu stworzyli zasadniczo Cholewowie, z Krzysztofem Piskorskim do spółki. Oczywiście tak nie było, ale przecież nie mogłam być jednocześnie na kilku punktach programu. Aczkolwiek od niektórych prowadzących organizatorzy najwyraźniej tego oczekiwali…

więcej »
Starsza część ogrodu, widok z prawa...

Miejsca, które warto odwiedzić: Skrawek Japonii na ziemi oświęcimskiej
Wojciech Gołąbowski

17 IX 2017

Ogrody japońskie w swej ojczyźnie bywają spore (pamiętamy piękny park w Kioto ukazany w filmie „Wasabi”, prawda?). Ten w Pisarzowicach jest o wiele mniejszy. Ale i tak ładny.

więcej »

Polecamy

Symetria asymetryczna, cz. 67

Symetria asymetryczna:

Symetria asymetryczna, cz. 67
— Adam Kordaś

Symetria asymetryczna, cz. 66
— Adam Kordaś

Symetria asymetryczna, cz. 65
— Adam Kordaś

Symetria asymetryczna, cz. 64
— Adam Kordaś

Symetria asymetryczna, cz. 63
— Adam Kordaś

Symetria asymetryczna, cz. 62
— Adam Kordaś

Symetria asymetryczna, cz. 61
— Adam Kordaś

Symetria asymetryczna, cz. 60
— Adam Kordaś

Symetria asymetryczna, cz. 59
— Adam Kordaś

Symetria asymetryczna, cz. 58
— Adam Kordaś

Zobacz też

Wkrótce

zobacz na mapie »

W trakcie (wybrane)

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.