Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 15 grudnia 2017
w Esensji w Esensjopedii

Nocne motyle: Erupcja erotyki

Esensja.pl
Esensja.pl
Bohaterki komiksów Rossa Campbella to nastolatki, które bawią się w dorosłe kobiety. Wykorzystując wystające stringi, podarte kabaretki, podwiązki i wszechobecny piercing, próbują grać role złych dziewczynek. Właśnie takie podejście do wizerunku postaci jest dla Campbella charakterystyczne.
O najmłodszych artystach słyszy się niewiele lub wcale. Jeśli debiutant nie wsławi się zbliżeniem ze średniowiecznym krzyżem lub zbudowaniem maszyny do ćwiczenia przyrodzenia, jego nazwisko pozostanie nieznane szerszej publiczności. „Nocne motyle” to cykl, w którym przedstawiana będzie twórczość młodych i zdolnych, ale mało znanych artystów. Tytuł zaczerpnięty został z gwaszu Jerzego Tchórzewskiego, ponieważ niezwykle trafnie oddaje trudną sytuację nieznanych twórców.
Audrey – „Wet Moon”</br>Fot. www.greenoblivion.com
Audrey – „Wet Moon”
Fot. www.greenoblivion.com
Ross Campbell urodził się w 1979 roku w Rochester, a obecnie mieszka w Savannah w stanie Georgia. Tam ukończył College of Art and Design i uzyskał dyplom magistra o specjalizacji sztuka sekwencyjna, co jest eleganckim określeniem komiksu. W wywiadach Campbell wielokrotnie podkreślał, że to nie uczelnia dała mu umiejętności, ale ciągła praktyka, poszukiwania i eksperymenty. Rysownik przyznaje, że nauczyciele akademiccy są w stanie klarownie wyłożyć wiadomości i nauczyć ciekawych technik, lecz prawdziwą wiedzę daje atmosfera i życie studenckie. Jego prace po raz pierwszy pojawiły się w podręczniku do gry RPG pt. „Exalted”, opublikowanym przez wydawnictwo White Wolf Publishing, z którym rysownik współpracuje po dziś dzień. Pierwszy komiks, który zilustrował, to „Too Much Hopeless Savages”, a następny był „Spooked” dla wydawnictwa Oni Press. Obecnie Campbell nadal tworzy ilustracje do cudzych scenariuszy, jednak najbardziej pochłania go praca nad swoimi komiksami.
Mara – „Wet Moon”</br>Fot. www.greenoblivion.com
Mara – „Wet Moon”
Fot. www.greenoblivion.com
Artysta przyznaje, że przy swoim wrodzonym perfekcjonizmie stara się przede wszystkim zachować spontaniczność podczas pracy. Lubi przesiadywać do 4.00 czy 5.00 rano i pracować nad ilustracjami różnych wielkości – z reguły jednak jego rysunki mieszczą się w prostokącie o wymiarach 7x9 cali. Każdą pracę zaczyna od ołówkowego szkicu, którego kontury poprawia ciemnym atramentem. Prócz tego stosuje także flamastry służące do zaznaczania najmocniejszych barw. Artysta wyznał, że do obecnej stylistyki doszedł po interwencji swojego wydawcy, któremu nie spodobały się ilustracje wyłącznie w różnych odcieniach szarości. Namówiony, postanowił dodawać do każdego z nich jeden mocny i sugestywny kolor, co aktualnie jest jedną ze stałych cech jego stylu. Tak przygotowaną ilustrację Campbell skanuje i już za pomocą programu graficznego doprowadza do perfekcji. Podobno w ten sposób powstały wszystkie kadry do jego komiksów.
Jednym z jego najlepszych komiksów pod względem artystycznym jest „Wet Moon”. Jak dotąd na rynku ukazały się trzy zeszyty z tej serii, a dosłownie kilka dni temu autor skończył pracę nad czwartą częścią opowieści. Najlepiej cechy jego stylu uwidaczniają się w sposobie rysowania bohaterek. Jedna z nich, Afroamerykanka Audrey, układa usta, jakby chciała przesłać odbiorcy całusa. A leży przed książką na łóżku, ubrana w bladoróżową bluzkę na ramiączkach (jak się okazało, ten kolor jest tu nieprzypadkowo – Campbell przyznał, że najbardziej lubi różowy, natomiast stroni od żółtego i pomarańczowego). Aparycję Audrey spośród innych bohaterek komiksowych wyróżnia nieco ekstrawagancka fryzura i odrobinę zaskakująca sylwetka – odbiorcy raczej przyzwyczajeni są do typowo komiksowych postaci i niezbyt często mają szanse podziwiać dziewczyny o takich kształtach. W kulturze dominują nienaganne sylwetki z osim wcięciem w talii i idealnymi proporcjami – oczywiście w rozmiarze 36. Tymczasem Audrey ma ciężki, obwisły biust, wielkie pośladki, krótko ścięte włosy i zaskakująco dużo uroku.
Penny – „Wet Moon”</br>Fot. www.greenoblivion.com
Penny – „Wet Moon”
Fot. www.greenoblivion.com
Taka właśnie stylizacja na pograniczu bajkowości i głównonurtowej zachodniej kreski komiksowej zastosowana została przy wizerunkach każdej z bohaterek. Campbell manifestuje w ten sposób swoją chęć do malowania komiksów, gdzie postaci różnią się od siebie diametralnie nie tyko twarzą i strojem, ale przede wszystkim sylwetką. Zupełnie odmiennie niż w komiksie superbohaterskim – na dobrą sprawę klatki piersiowe Hulka, Supermana i Batmana nie różnią się niczym. Artysta podkreśla, że taki sposób rysowania jest już bardzo wyeksploatowany i powielanie tej samej postury postaci powoduje zatrzymanie rozwoju rysunku komiksowego. Na przykładzie Audrey widać także, z jaką maestrią dobrane i skomponowane zostały kadry – odpowiednio ubrana bohaterka znajduje się na tle szarego otoczenia, którego odcienie zostały dopasowane pod jej indywidualny wizerunek. Campbell wydaje się stwarzać świat za każdym razem na nowo, gdy na jego tle umieszcza jakąś postać. Ten zabieg kieruje uwagę odbiorcy na Audrey i uświadamia, jak wiele ze swej estetyki straciłoby otoczenie, gdyby nie dziewczyna umieszczona w centrum kadru.
Zia – „Wet Moon”</br>Fot. www.greenoblivion.com
Zia – „Wet Moon”
Fot. www.greenoblivion.com
W komiksie „Wet Moon” pojawia się także inna czarnoskóra bohaterka, Mara. Warto zwrócić uwagę na strój dziewczyny – wysokie skórzane buty z mnóstwem klamer, nabijana metalem bransoleta, wymyślny i dość fantazyjny piercing, a do tego kabaretki i podwiązka. Te elementy pojawiają się na wielu rysunkach Campbella z różnym natężeniem, jednak stałe jest mieszanie elementów stroju właściwych dorosłym z gotyckimi dodatkami. Warto także zauważyć potargane, rozchodzące się ramiączka mocno podziurawionej bluzki – ta bylejakość to wyraz buntu i jednoczesne zaakcentowanie własnej indywidualności oraz dojrzałości. Mara to kolejna bohaterka o dość intrygującej aparycji, nieco podobna do Audrey. Obie dziewczyny narysowane zostały w sposób, który akcentuje ich seksualność i wskazuje na piękno, drzemiące w ciałach tak niepodobnych do obiegowego modelu kobiecej urody.
Rylie – „The Abandoned”</br>Fot. www.greenoblivion.com
Rylie – „The Abandoned”
Fot. www.greenoblivion.com
Ta erupcja nastoletniej seksualności widoczna jest także na ilustracji o tytule „Penny”. Na tym rysunku samo kadrowanie eksponuje cechy bohaterki – wzrok odbiorcy wpierw pada na pierwszy plan, czyli okolice twarzy i biustu, by kolejno przesunąć się w głąb kadru, na plan drugi, gdzie za pomocą zarysu koronki podkreślone zostały pośladki bohaterki. Na tej ilustracji widać doskonale sugestywny ciemny kontur, który wypełniony został szarą barwą o różnej sile. Campbell tworzy całą scenę, stosując jedynie dwa kolory – wszystkie załamania pościeli i odbicia światła na skórze bohaterki wyrażone zostały bardzo przekonująco. Spod szarej barwy przenika delikatny brudny róż, który nasila się na ustach i tęczówkach Penny, a także w rogu pokoju. Dzięki temu uwidacznia się perfekcja w doborze i układzie kolorów, co ma niebagatelne znaczenie dla estetycznego wydźwięku tej pracy.
Przytłaczający klimat tego komiksu widoczny jest najlepiej na ilustracji o tytule „Zia”. Scena przedstawiająca umorusaną błotem bohaterkę w potarganym ubraniu daje odbiorcy do zrozumienia, że stało się coś niedobrego. Dramatyzm buduje tutaj otoczenie, w jakim znalazła się Zia. Padający deszcz i kałuże oraz rozmiękczona droga stanowią o sile tej ilustracji – sama postać, mimo dramatycznie rozrzuconych nóg, zwiotczałej ręki i wyrazu bólu na twarzy, nie zbudowałaby tak sugestywnego przekazu.
Nicole – „The Abandoned”</br>Fot. www.greenoblivion.com
Nicole – „The Abandoned”
Fot. www.greenoblivion.com
Inny komiks autorstwa Campbella, „The Abandoned”, opowiada o losach dwóch dziewcząt – Rylie i Naomi. W ich miejscowości podczas tajemniczej burzy nagle umierają wszyscy mający więcej niż 23 lata i natychmiast wstają z martwych jako żądne świeżego mięsa zombie. Najważniejszą bohaterką jest Rylie – czarnoskóra dziewczyna o charakterystycznym uczesaniu. Przy jej rysowaniu autor posłużył się prostym, ale skutecznym zabiegiem – do ciemnych barw dodał ostrą czerwień. Kolor włosów gra na tej ilustracji z odcieniem posoki i barwą majtek Rylie. Wywołuje to uczucie spójności, zaciekawia, a przede wszystkim dostarcza wrażeń estetycznych. Dość ciekawym elementem jest broń, którą posługuje się dziewczyna – po przyjrzeniu się widać, że w przepychaczu sanitarnym umieściła ona żelastwo, które trzyma się za pomocą kilku sterczących śrub. W równie sugestywny sposób namalowana została inna z bohaterek tego komiksu – Nicole. Wprawny odbiorca dostrzeże bez trudu omówione wcześniej elementy warsztatu autora, jednak warto szczególną uwagę zwrócić na drobne dodatki. Paznokcie na rękach i nogach, gwiazdka na stopie, w końcu skomplikowany tatuaż i odcień bluzki – wszystko to pociągnięte zostało czerwienią o różnym natężeniu. Gdyby cała scena została narysowana przy użyciu wielu barw, te delikatne elementy zupełnie straciłyby na znaczeniu.
Naga – „Mountain Girl”</br>Fot. www.greenoblivion.com
Naga – „Mountain Girl”
Fot. www.greenoblivion.com
Trzecia autorska komiksowa seria Campbella nosi tytuł „Mountain Girl”. Opowiada o losach barbarzyńskiej księżniczki Iha-Naga z plemienia Humunga, która wyrusza ze swej ośnieżonej wioski, by pokonać kilka demonów. Gdy wraca okryta chwałą, okazuje się, że jej siostra Zisa-Daka zajęła jej miejsce. Na ilustracji o tytule „Naga” widać doskonale sposób kadrowania postaci przez Campbella – gdy artysta chce zaznaczyć, że bohaterka dysponuje niebywałą posturą, rysuje ją w takich sposób, że postać wydaje się swoim ciałem rozpychać ramy ilustracji. Odbiorca ma wrażenie, że Naga ledwo mieści się w kadrze. Urzeka sposób, w jaki oddane zostały wszystkie mięśnie na plecach bohaterki i białe malunki naskórne. Cięte wąskie rany wypełnione krwią, mimo swojej delikatności w porównaniu do ogromu sylwetki, są doskonale widoczne i stanowią bardzo dobre, estetyczne dopełnienie całej kompozycji. Naga zupełnie nie pasuje do modelu urody akceptowanego przez Europejczyków, a mimo to barbarzyńska księżniczka posiada w sobie trudne do nazwania piękno.
Daka – „Mountain Girl”</br>Fot. www.greenoblivion.com
Daka – „Mountain Girl”
Fot. www.greenoblivion.com
Głęboka szrama po ugryzieniu bestii i gładko ogolona głowa dopełniają tego nietypowego wizerunku. Jej siostra Daka posturą i sylwetką nie przypomina znanych bohaterek komiksów. Campbellowi udało się zrealizować swoje zamierzenia i oderwał się od ugruntowanego, klasycznego sposobu przedstawiania ciał postaci. Niebagatelne znaczenie ma tutaj świetne opanowanie warsztatu – znajomość ludzkiej muskulatury i proporcji pozwala ilustratorowi tak zaznaczyć daną grupę mięśni, by fizjonomia Daki nabrała odpowiednio przerażających kształtów. Plamy, które u Nagi były skórnymi malunkami, u jej siostry rozeszły się po ramionach i przybrały formę lodowych narośli.
Dzięki swojej oryginalności prace Campbella robią wrażenie na odbiorcach i intrygują. Autor potrafi tak operować kolorystyką i kadrowaniem, że z ciał znacznie odbiegających od kulturowego ideału urody wydobywa mnóstwo czaru. Delikatna erotyka, jaką podszyte są te ilustracje, zachęca do refleksji nad definicją piękna.
koniec
11 sierpnia 2008
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Galiony<br/>Fot. Agnieszka ‘Achika’ Szady

Miejsca, które warto odwiedzić: Dziewczyna z końskim ogonem w garści
Agnieszka ‘Achika’ Szady

24 IX 2017

Statek-muzeum to zawsze spora atrakcja – w samym Londynie jest ich chyba z pięć, od repliki XVI-wiecznej „Złotej Łani” po prawdziwy krążownik „Belfast”. Cutty Sark to najszybszy żaglowiec w historii, który obecnie można obejrzeć z zewnątrz, wewnątrz, a nawet od spodu.

więcej »

Z pewnego punktu widzenia
Agnieszka ‘Achika’ Szady

21 IX 2017

Z mojej relacji można odnieść wrażenie, że program trzeciego w historii lubelskiego Polconu stworzyli zasadniczo Cholewowie, z Krzysztofem Piskorskim do spółki. Oczywiście tak nie było, ale przecież nie mogłam być jednocześnie na kilku punktach programu. Aczkolwiek od niektórych prowadzących organizatorzy najwyraźniej tego oczekiwali…

więcej »
Starsza część ogrodu, widok z prawa...

Miejsca, które warto odwiedzić: Skrawek Japonii na ziemi oświęcimskiej
Wojciech Gołąbowski

17 IX 2017

Ogrody japońskie w swej ojczyźnie bywają spore (pamiętamy piękny park w Kioto ukazany w filmie „Wasabi”, prawda?). Ten w Pisarzowicach jest o wiele mniejszy. Ale i tak ładny.

więcej »

Polecamy

Symetria asymetryczna, cz. 68

Symetria asymetryczna:

Symetria asymetryczna, cz. 68
— Adam Kordaś

Symetria asymetryczna, cz. 67
— Adam Kordaś

Symetria asymetryczna, cz. 66
— Adam Kordaś

Symetria asymetryczna, cz. 65
— Adam Kordaś

Symetria asymetryczna, cz. 64
— Adam Kordaś

Symetria asymetryczna, cz. 63
— Adam Kordaś

Symetria asymetryczna, cz. 62
— Adam Kordaś

Symetria asymetryczna, cz. 61
— Adam Kordaś

Symetria asymetryczna, cz. 60
— Adam Kordaś

Symetria asymetryczna, cz. 59
— Adam Kordaś

Zobacz też

Z tego cyklu

Turbo Budda i nowy wspaniały świat
— Róża Jachyra

Rysunek herbatą
— Paweł Sasko

Futuryzm ze szczyptą koszmaru
— Paweł Sasko

Dziewczynka bez zęba na przedzie
— Paweł Sasko

Pouczająca lekcja anatomii
— Paweł Sasko

Dziewczyny jak maliny
— Paweł Sasko

Fale i fraktale
— Paweł Sasko

Dziewczyna z rybą
— Paweł Sasko

Zegar z dentystycznym wiertłem
— Paweł Sasko

Akwarelistka sięga po suszarkę
— Paweł Sasko

Tegoż autora

Zakalec z ambicjami
— Paweł Sasko

Końskie mordy
— Paweł Sasko

Dziwy nad dziwami
— Paweł Sasko

Esensja czyta dymki: Reaktywacja
— Daniel Gizicki, Wojciech Gołąbowski, Marcin Osuch, Paweł Sasko, Konrad Wągrowski

Coś na spanie
— Paweł Sasko

Lewe jądro Szatana
— Paweł Sasko

Z miłości do pędzli
— Paweł Sasko

Tęsknię, Lizaczku
— Paweł Sasko

Zmiana warty w Baśniogrodzie
— Paweł Sasko

Tylko dla fanatyków
— Paweł Sasko

Wkrótce

zobacz na mapie »

W trakcie (wybrane)

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.