Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 25 marca 2017
w Esensji w Google

W końcu wiem, co chciałbym pokazać

Esensja.pl
Esensja.pl
Jacek Sikora
Jacek Sikora – malarz, aktor, podróżnik. Twórca sennych krajobrazów, nostalgicznych portretów, monochromatycznych aktów. Jego twórczość sytuuje się na pograniczu figuratywności i abstrakcji, statyczności i dynamiki, subtelności i ekspresji. Esencją jego prac, w których temat podporządkowuje się kompozycji, jest niezmiennie rozedrgana materia oraz gra świetlnych refleksów. O ewolucji warsztatu malarskiego, wpływu podróży na charakter sztuki oraz plany związane z dalszą działalnością artystyczną z artystą rozmawia Róża Jachyra.

Jacek Sikora

ImięJacek
NazwiskoSikora
WWW
W Pana życiu od zawsze istniała konieczność wyrażania siebie poprzez działalność artystyczną – jest Pan przecież z wykształcenia aktorem pantomimy. Zastanawia mnie jednak, jak narodziła się miłość do malarstwa? Towarzyszyła Panu od zawsze, czy może przyszła z czasem?
Wychowałem się w domu, w którym od zawsze malarstwo było obecne. Moja mama zawodowo malowała porcelanę, a dla przyjemności tworzyła niezwykłe, lekkie i świetliste akwarele. Myślę, że to pod jej wpływem obudziły się we mnie artystyczne tęsknoty. Jako dziecko sporo rysowałem i malowałem. Mój pierwszy olej powstał kiedy miałem 14 lat. Traf jednak chciał, że jako piętnastolatek zobaczyłem spektakl Wrocławskiego Teatru Pantomimy Henryka Tomaszewskiego pt. Rycerze Króla Artura. Spektakl ten wywarł na mnie tak wielkie wrażenie, że pantomima na wiele lat przyćmiła wszystkie inne formy wyrazu.
Analizując Pański warsztat artystyczny można zauważyć, że z biegiem czasu ulegał on znacznym przeobrażeniom. W jaki sposób następowało żmudne poszukiwanie sposobu obrazowania oraz dobór treści?
Jacek Sikora, CRYSTALLINE FRAGILITY OF SHAPES, acrylic on canvas, 80×100cm, 2015
Jacek Sikora, CRYSTALLINE FRAGILITY OF SHAPES, acrylic on canvas, 80×100cm, 2015
Myślę, że to naturalne dla każdego artysty i to bez względu na uprawiany rodzaj sztuki. Chyba wszyscy zaczynamy od kopiowania, zafascynowani jakimś dziełem staramy się odtworzyć je, zrozumieć proces jego powstawania. W ten sposób poznajemy swoje ograniczenia i stopniowo je przekraczamy. W końcu dostrzegamy cechy charakterystyczne, które na tej odtwórczej ścieżce pojawiają się i stają się naszą indywidualną cechą. Jeśli na tym etapie uwolnimy się od naśladownictwa i zaczniemy rozwijać te indywidualne cechy twórcze, to po pewnym czasie pojawi się unikalny warsztat artystyczny. Tak było i w moim przypadku. Trzeba jednak pamiętać, że ten warsztat także ewoluuje, że proces poznawczy nie zatrzymuje się, co sprawia, że ciągle zmienia się charakter twórczości. Czasem jest to świadome poszukiwanie, czasem dzieje się to intuicyjnie. Jestem malarzem, ale z wykształcenia jestem aktorem, w sztukach plastycznych jestem samoukiem, więc moja fascynacja odkrywaniem jest pewnie bardziej intensywna niż w przypadku osób, którym w czasie studiów na Akademii Sztuk Pięknych otwarto wiele furtek i pokazano wiele możliwości twórczych. Ja za każdym razem musiałem skakać przez płot.
Jacek Sikora, DUALITY IS NOT EXISTING, acrylic on canvas, 100×70cm, 2015
Jacek Sikora, DUALITY IS NOT EXISTING, acrylic on canvas, 100×70cm, 2015
Czy dziś może Pan powiedzieć, że odnalazł swoją własną formę doskonałą?
Nie, zdecydowanie mój proces poznawczy jeszcze się nie zakończył. Wręcz przeciwnie, mam wrażenie, że właśnie otwiera się coś niezwykle interesującego, choć tym razem nie będzie to skok przez płot, a raczej spokojne wkroczenie do świata, który już miałem okazję u siebie zaobserwować.
W jaki sposób częste podróże do rozmaitych miejsc na świecie wpływają na Pańską sztukę?
Nie jestem turystą, nie jeżdżę i nie zwiedzam krajów. Jestem raczej podróżnikiem, kimś kto, jak mawiał Paul Bowles, jadąc w jakieś miejsce nie myśli o powrocie, nie wie, kiedy wróci i gdzie dalej się uda, zadomawia się w danym otoczeniu i staje się z nim jednym. W tym znaczeniu różnię się też od współczesnych podróżników, bez wytchnienia przemierzających kontynenty i mogących się pochwalić niezliczoną ilością odwiedzonych miejsc. U mnie ta lista jest zadziwiająco krótka. Jadnak wszystkie moje podróże miały charakter duchowego przeżycia, zwłaszcza te, w czasie których konfrontowałem się z samotnością. Tak było w Tajlandii, z której zupełnie niedawno powróciłem po 8 miesiącach spędzonych na samotnej medytacji w tajskich lasach i buddyjskich klasztorach, tak było z moją zimową wyprawą w syberyjską tajgę, ale i z wieloma innymi podróżami, które jednak czasem wcale nie musiały wykraczać poza granice kraju. Zauważyłem, że wiele osób dopatruje się moich pracach bezpośrednich wizualnych odniesień, np. do niebieskich odcieni syberyjskiej zimy, ale to nie tak. Moje błękity nie przedstawiają śniegu. Śnieg przecież jest wielokolorowy, jego biel odbija błękit nieba, zieleń świerków i cedrów, czerń nagich skał, szarość ołowianych chmur. Śnieg nie jest błękitny a ja nie maluję śniegu. Maluję stany mojej świadomości, spokój, pustkę, wewnętrzną ciszę, czasem, jakby dla kontrastu pojawi się obraz z silnym ładunkiem emocjonalnym, bo to także jest elementem życia. To wszystko, w moich obrazach na próżno by szukać bezpośrednich odniesień do miejsc, ludzi czy krajobrazów.
Jacek Sikora, MY LOVE UNKNOWN FOR YOU, acrylic on canvas, 40×50cm, 2016
Jacek Sikora, MY LOVE UNKNOWN FOR YOU, acrylic on canvas, 40×50cm, 2016
Pańskie prace sprawiają wrażenie wyciszonych, kontemplacyjnych, czasami wręcz melancholijnych. Skąd czerpie Pan ten nostalgiczny nastrój, przekazywany później w treści własnych prac?
Na to pytanie niemal udało mi się odpowiedzieć przed chwilą. Lata praktyki zen, a przede wszystkim doświadczenia wyniesione z samotnych wypraw, jak chociażby z tej ostatniej, gdzie, jako nieposiadający niczego, prócz szaty i żebraczej miski, mnich żyłem przez ponad 8 miesięcy tym, co zostanie mi ofiarowane, uformowały mój sposób postrzegania świata i w sposób bezpośredni wpływają na to, co i w jaki sposób tworzę.
Maluje Pan zarówno abstrakcje, jak i obrazy figuratywne. Od czego zależny jest w Pana procesie twórczym wybór danej formy przekazu?
Jacek Sikora, NOWHERE, acrylic on canvas, 100×81cm, 2016
Jacek Sikora, NOWHERE, acrylic on canvas, 100×81cm, 2016
Dla mnie samego te granice nie są aż tak oczywiste. Moje akty, takie jak Górski potok (Mountain creek), czy Wodospad (Waterfall) to niemal abstrakcje, a wśród nich zwłaszcza obraz Nie odchodź (Don’t Go Away). To samo dotyczy portretów, gdzie z kolei najlepszym przykładem będzie obraz pt. Nieznajomy (Stranger). Także moje pejzaże są niemal abstrakcyjne – Nigdzie (Nowhere), czy też Ta droga nie ma końca (This Road Has No End) to niemal czyste abstrakcje. Z kolei abstrakcje, jak Kruchość kształtów (Fragility of Shapes) czy Gotham City są dla mnie czymś bardzo konkretnym i namacalnym. Myślę, że wciąż dążę do pewnej syntezy obu tych form. A to, czy obraz postrzegany jest przeze mnie jako figuratywny czy abstrakcyjny zależy od miejsca, z którego staram się dojść do tej syntezy. To, co dla mnie może być pejzażem, dla widza może być czystą abstrakcją, to co dla widza jest aktem, dla mnie może być obrazem abstrakcyjnym.
Pana akty są bardzo charakterystyczne w swoim fragmentarycznym przedstawieniu kobiecej cielesności. Czym się Pan inspiruje podczas ich tworzenia?
Jacek Sikora, NOCTURNE, acrylic on canvas, 80×100cm, 2016
Jacek Sikora, NOCTURNE, acrylic on canvas, 80×100cm, 2016
W większości moich prac dążę do pewnej syntezy figuratywności i abstrakcji. Kobiece ciało jest tu tylko punktem wyjścia, pretekstem, wokół którego toczy się abstrakcyjna opowieść o formie i kompozycji. W żaden sposób nie umniejsza to mojej fascynacji kobiecym ciałem, ale to nie ono jest tu tematem. Stąd to celowe odejście od ukazywania twarzy, która uczyniłaby obraz osobistym i konkretnym, a ja staram się by był uniwersalny i bezosobowy. W ten sposób nawet kobiecy akt może mówić o pustce i przestrzeni.
Z drugiej strony, wiele spośród Pańskich prac to portrety. Co fascynującego i wartego uwieczniania tkwi według Pana w ludzkiej naturze?
Portrety to chyba najbardziej warsztatowe z moich prac. Wiele z nich to jakby etiudy, wprawki i świadectwa poszukiwań. Są one śladem odwróconego procesu twórczego, w którym zamiast od detalu do złożonego dzieła, podążam w odwrotnym kierunku poszukując uproszczenia skomplikowanych form – kwintesencją tej ścieżki jest Nieznajomy (Stranger), czy Zamyślenie (Thoughtfulness). Portety to idealne pole do tego typu eksperymentów – mnogość szczegółów, różnorodność faktur i złożoność formy sprawiają, że bardzo chętnie sięgam po portret. A więc paradoksalnie to forma, nie ludzka natura fascynuje mnie w portrecie najbardziej.
Jacek Sikora, TOO MUCH OF YOU, acrylic on canvas, 80×100cm, 2016
Jacek Sikora, TOO MUCH OF YOU, acrylic on canvas, 80×100cm, 2016
Stosuje Pan dość wąską paletę barw, pośród której dominuje kolor niebieski. Skąd wzięło się Pańskie zamiłowanie do błękitów?
Nie wiem, chociaż źródeł tego mógłbym się pewnie dopatrywać w fascynacji minimalizmem i dążności do uproszczenia. Kolor niebieski wydaje się oczywistym wyborem, już Monet wspominał, że odkrył dla malarstwa kolor powietrza i że jest to indygo. Skoro więc na wszystko patrzymy poprzez niebieskawy welon powietrza to, kiedy zaczyna się proces redukcji koloru, właśnie niebieski znika jako ostatni.
Jakie są Pańskie najbliższe plany związane z działalnością artystyczną?
W planach mam dwie, może trzy indywidualne wystawy. Pierwsza będzie miała miejsce już za miesiąc. Wiosną chciałbym uruchomić letnią pracownię i galerię otwartą dla publiczności. Wraz ze styczniową wystawą zamierzam zamknąć obecny okres poszukiwań formalnych i rozpocząć cykl prac, które w istotny sposób odwoływałyby się do syntezy konkretu i abstrakcji, o czym wspominałem wcześniej. Mam wrażenie, że w końcu wiem, co chciałbym pokazać.
koniec
1 grudnia 2016
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Fot. za facebook.com

Ukryte znaczenia
Jadwiga Maj

30 IX 2016

O swoim malarstwie artystka rozmawia z Różą Jachyra.

więcej »

Cyniczna chęć uczynienia świata bezpieczniejszym
Andrew Bovell

29 X 2014

„Po jedenastym września utraciliśmy zdolność do rozpoznawania niewinności. Jesteśmy zbyt podejrzliwi” – mówi australijski dramaturg i scenarzysta, Andrew Bovell, autor scenariusza do filmu „Bardzo poszukiwany człowiek” i dramatu „Językami mówić będą”.

więcej »

Cannes 2014: Rysunek kontrolowany
Marta Bałaga

30 V 2014

„The Cartoonists: Foot Soldiers of Democracy” to dokument poświęcony dwunastce rysowników zajmujących się satyrą polityczną. Na pomysł nakręcenia filmu wpadł znany francuski reżyser Radu Mihăileanu, autor nieźle przyjętego „Koncertu” i publikujący w „Le Monde” Jean Plantureux, znany jako Plantu. Wraz ze Stephanie Valloatto, która ostatecznie zasiadła w krześle reżysera, wspólnie zjeździli pół świata, by opowiedzieć o tym, jak sytuacja polityczna i społeczna wpływa na rysunki satyryczne i jaką (...)

więcej »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.