Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 28 listopada 2021
w Esensji w Esensjopedii

Jubileusz: Here’s… Esensja!

« 1 5 6 7 8 9 »

Jubileusz: Here’s… Esensja!

Kamila Michałowska
Kamila Michałowska
Kamila Michałowska
O sobie: Urodziłam się w sztormowy, zimowy wieczór nad Bałtykiem i choć jestem kozicą (z miejsca urodzenia morską wszak, a nie górską) podobno miast kozich odgłosów, na porodówce usłyszano kogucie. Ku rozczarowaniu rodziców okazałam się dziewczynką. Na szczęście drugie imię mojego patrona Cypriana Kamila Norwida udało się przemianować na formę żeńską – Kamila.
Instynktownie wyczułam zawód rodziców (moją płcią rzecz jasna) i… biegałam w samych majtochach (dopóki Absolut nie obdarzył mnie wyraźnie zarysowanym biustem), właziłam na brzozy, przełaziłam przez płoty i byłam hersztem w męskiej bandzie, zdarzało mi się również kopać piłkę w sukience (kiecunia szybko i efektownie uległa zeszmaceniu – polecam). Rodzice jakoś przeżuli fakt, że mają w domu chłopczycę, choć długo trzeba było udowadniać im, że tak już w życiu bywa…
W czasach szkolnych odkryłam zalety bycia kobietą – kwiatki, czekoladki i noszenie tornistra przez amantów odbiło mi palmą totalną. W pogoni za sławą śpiewałam w chórkach na cześć Pana, grywałam na flecie, pianinie, no i akordeonie. Jednak bycie divą kościelną zarzuciłam, akordeon powierzyłam męskim ramionom i wybuchowo wkroczyłam na wydział chemii, z którego jeszcze gwałtowniej wyleciałam.
Pokaraskana doceniłam radę polonistki szkolnej: „Dziecko, masz smykałkę do języka polskiego” i… zastukałam do wrót poznańskiego wydziału filologii polskiej i klasycznej UAM. „Męczą się” tam już ze mną rok ostatni, cierpliwie znosząc niestandardowe pisaniny, niechęć do teorii, za to wzmożoną chęć do praktyki oraz „żrąc się” ze mną o to kto był, a kto nie był grafomanem. Uległam jedynie dr R. i dałam się przekonać, że Schulz i Gombrowicz jednak coś w sobie mają, a Kosiński J. to totalnie to… (Grafoman, Panie doktorze, ale… wybacz Pan śmiałość i tupet, nadal mam dla tego autora wiele sympatii).
Z innych odchyłów i przypadłości kozicy morskiej posiadam: gryzmolenie recenzji książkowych bądź filmowych dla pewnego portalu oraz aspiracje dziennikarsko-zwiadowczo-wywiadowcze… No i oczywiście wciąż lekkie uczulenie na teksty poetyckie.
Co mnie kręci w (pop)kulturze: Kręci mnie… hmmm… Nie, to chyba jednak niewłaściwe określenie. Bardziej odpowiednie w moim przypadku będzie w (pop)kulturze rzuca mnie od tzw. kultury wysokiej do niskiej i na odwrót. Pozwólcie, że przytoczę w tym miejscu mój „kulturowy hymn”: „Latawce, dmuchawce wiatr…”. Ten rzucający mnie wiatr to mój nastrój, humor i aktualna predyspozycja. Potrafię spędzać godziny nad lekturą utworów Berenta, Gombrowicza czy Schulza (lista jest długa i być może dla niektórych nudna), by następnego dnia czytać Stefanię Grodzieńską, zachwycać się konferansjerką Járosyego i zaśmiewać się, oglądając kabarety, kabaretony oraz śpiewać pieśni biesiadno-weselno-pijackie.
W dalekiej, mam nadzieję, przyszłości marzy mi się spotkanie w zaświatach z Duschampem, by wypić kawę w pobliżu jego „Fontanny”… i pogaduchy przez niebiański bądź diabelski telefon z Andym Warholem.
Jakie dzieło podoba mi się, choć powinnam się tego wstydzić…: „Malowany ptak” J. Kosińskiego. Powinnam się płonić za tę sympatię, bo Kosiński grafomanem był, no i podobno „Malowany ptak” uwłacza naszemu poczuciu/odczuciu polskości… Z tym ostatnim zupełnie się nie zgadzam. Słyszeliście Państwo o fikcji literackiej?
Arcydzieło, które uważam za kichę i dlaczego…: Wciąż nie potrafię dociec słuszności w zachwytach nad kolejnymi tomami Harrego Pottera. Przebrnęłam przez pięć tomów i… po tym jak cztery z nich mnie znużyły, piąty zniesmaczył…

Kaja Mikoszewska
Kaja Mikoszewska
Kaja Mikoszewska
Tak, piękna polszczyzna tam jest i nie ja ją wymyśliłam. Wiem za to, gdzie jej szukać i w co uszczypnąć, żeby się ładnie zaróżowiła.
W „Esensji” jestem wrzodem na delikatnej redakcyjnej dupie oraz szefem działu korekty, który powoli, acz sukcesywnie przejmuje władzę na światem.
Mieszkam na http://evil.pl/kya/. Hoduję TŻ, trzy koty, trzydzieści komputerów, trzysta komiksów i trzy tysiące książek. Oraz kilka pleśniowych henryków w lodówce. Pracuję jako grafik, studiuję informatykę. Lubię tequilę, ziemniaki i czekoladę. Dużo. Uwielbiam palić, ale rzuciłam, bo nie lubię śmierdzieć.
Co mnie kręci w popkulturze?
Komiksy i filmy o komiksach, boys- i lesbandy, bezpretensjonalność i ogromne pieniądze. Głównie te, które idą na to, żeby spodobało mi się pięciu wątłych kolesi, którzy nie umieją śpiewać. Ale też te, których zabrakło na Wielkie Widowisko, dzięki czemu powstało Małe Arcydzieło.
Jakie dzieło podoba mi się, choć według powszechnej opinii powinnam się tego wstydzić, i dlaczego mi się podoba?
Głupiutkie filmowe bajeczki, bo są słodkie i słuszne. Serie „Dragonball”, bo Szatan Serduszko tak na mnie patrzy. Seria gier na PS2 o wiewiórce z wypasionym arsenałem i robocie, bo są cudnej urody i zbiera się śrubki, a ja lubię śrubki. Raz na jakiś czas jakaś mistrzowsko skonstruowana piosenka dicho z teledyskiem, od którego bolą zęby.
Jakie dzieło według powszechnej opinii będące arcydzielem uważam za kichę i dlaczego?
Ostatnie filmy Lucasa – nędza, panie, dialogi niedobre. Literatura iberoamerykańska i Zanussi – nie mój klimat. Hasło „myślisz, czujesz, blogujesz” – rzyg.

Piotr Niemkiewicz
Piotr Niemkiewicz
Piotr Niemkiewicz
Sabat, jeden z tych członków redakcji, na których rednacze „Esensji” i kierdział Działu Komiksowego mogą zawsze liczyć. Nikt – dosłownie nikt – z taką pogodą ducha nie obieca terminowego wykonania niemal każdej pracy. I nikt, z tak żelazną konsekwencją (i niewzruszonym spokojem) nie przekroczy ostatnich dopuszczalnych granic oddawania swoich tekstów.
Wyznawca religii pod nazwą Black Sabbath. To właśnie ona pozwala toczyć jemu nieustające i kompletnie nikomu niepotrzebne spory. Czasem (taaaaa, czasem…) w imię czystej rozrywki. Wróg porannego wstawania i miłośnik permanentnych porannych pokoleniowych dyskusji o wyższości oglądania przygód animowanych bohaterów nad koniecznością chodzenia do pracy.
Co mnie właściwie kręci w tej (pop)kulturze? Jakie dzieła, zjawiska, trendy?
Co? Możliwości jakie stawia przed twórcą i odbiorcą pop. To mocno pociągające i wciągające, swobodne łączenie elementów – zdawałoby się – skrajnie odległych. Pop to tygiel, czyli bigos – po naszemu. I to się lubi albo patrzy na to z obrzydzeniem. Albo używa przypraw. I w zasadzie nikt Cię nie ogranicza czego, kiedy i w jakich proporcjach użyjesz. Teoretycznie.
Jakie dzieło (film, komiks, książka, gra) podoba mi się, choć według powszechnej opinii powinienem się tego wstydzić i dlaczego mi się podoba?
Ummmmmm. LXG. Bo nie spodziewałem się, że to będzie wierna adaptacja komiksu.
Fajne jest i tyle.
Jakie dzielo (film, komiks, ksiazka, gra) według powszechnej opinii będące arcydziełem, uwazam za kichę i dlaczego?
Zanussi. Nadęty.

Eryk Remiezowicz
Eryk Remiezowicz
Eryk Remiezowicz
Urodzony w lutym, dawno temu, z zamiłowania chemik i inżynier chemik, lubi czytać, oglądać, grać, śpiewać, biegać, śmiać się i mieć dużo pracy. Nie cierpi militariów i smęcenia, że świat jest podły, a ludzie źli. Czyta, całkowicie olewając kwestie tłumaczenia, redakcji i korekty – lub całkowitego ich braku.
Co mnie właściwie kręci w tej (pop)kulturze? Jakie dzieła, zjawiska, tryndy?
Chwile zachwytu nad autorskim konceptem. Wzruszenie nad losami bohaterów. Radość z udanego dowcipu.
Jakie dzieło (film, komiks, książka, gra) podoba mi się, choć według powszechnej opinii powinienem się tego wstydzić i dlaczego mi się podoba?
„Delirium w Tharsys” Wiktora Żwikiewicza. Obłąkany geniusz, prorokujący Internet w 1983 roku, facet, który w jednej książce zmieścił więcej treści, niż cała reszta fantastyki socjologicznej.
Jakie dzieło (film, komiks, książka, gra) według powszechnej opinii będące arcydziełem, uważam za kichę i dlaczego?
Nie widzę rozróżnienia „Stara trylogia Lucasa” i „Nowa trylogia Lucasa”. Gość popycha cały czas ten sam szajs, tylko kolorki zmienia. Aha, no i odrzuca mnie od Coelho, a ostatnio od „Władcy Pierścieni”. Ostra alergia na styl wzniosłopierdzący.
« 1 5 6 7 8 9 »

Komentarze

07 VI 2014   09:01:12

Nieodpowiedzialny zespół redakcyjny, który pozwala, żeby w prowadzonym przez nich magazynie "kulturalnym" pomawiano ludzi.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Obowiązek informacyjny na podstawie artykułu 13 RODO
Esensja

24 V 2018

Dnia 25 maja 2018 zmienia się prawo o ochronie danych osobowych. W związku z tym prezentujemy zasady zarządzania danymi osobowymi w naszym serwisie.

więcej »

Piąty konkurs na recenzję filmową
Esensja

18 IV 2017

Już po raz piąty zapraszamy do nadsyłania tekstów w konkursie na recenzję filmową. Zapoznajcie się ze szczegółami – w tym listą filmów do recenzji.

więcej »

Najlepsze teksty 15-lecia Esensji!
Esensja

31 X 2015

Po raz trzeci pomóżcie nam wybrać najlepsze teksty w historii Esensji – zrobimy z nich specjalnego e-booka!

więcej »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.