Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 września 2019
w Esensji w Esensjopedii

Bezprawie (Open Range)

Kevin Costner
‹Bezprawie›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBezprawie
Tytuł oryginalnyOpen Range
Dystrybutor Kino Świat
Data premiery3 grudnia 2004
ReżyseriaKevin Costner
ZdjęciaJames Muro
Scenariusz
ObsadaKevin Costner, Robert Duvall, Annette Bening, Michael Gambon, Michael Jeter, Diego Luna, James Russo, Abraham Benrubi, Dean McDermott, Kim Coates
MuzykaMichael Kamen
Rok produkcji2003
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania139 min
WWW
Gatunekwestern
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Opis dystrybutora
Czterej kowboje wypasają swoje stada na nienależących do nikogo obszarach prerii. Kiedy docierają w okolice małego, zapomnianego miasteczka Harmonville, muszą stawić czoła bezlitosnemu farmerowi, który wraz z grupą ślepo mu oddanych opryszków, rządzi miastem i dyktuje swoje bezwzględne prawa zastraszonym mieszkańcom.
Teksty w Esensji
Filmy – Recenzje      

Filmy – Publicystyka      


Utwory powiązane
Filmy      




Tetrycy o filmie [7.50]

MC – Michał Chaciński [8]
Widzę, że oceniam ten film najwyżej z tetryków i po drodze zdarzyło mi się już zażarcie o niego kłocić. Moim zdaniem Costner spłacił tym filmem wszystkie długi. Nakręcił najlepszy western od czasu Eastwooda, który z jednej strony stylistycznie odnosi się do "Bez przebaczenia", a z drugiej sięga jednak daleko wstecz, poza całość antywesternowej wywrotowej ideologii i przypomina czym sam gatunek był w najlepszych czasach. Krótko mówiąc miesza najlepsze cechy antywesternu (krytykę romantycznego pojmowania mitologii granicy, demaskację kowbojów i rewolwerowców jako morderców) z najlepszymi cechami westernu (historiami o wolności, honorze i tym, że 'man's gotta do what a man's gotta do'). Wychodzi z tego historia o facecie, który wie, że jest mordercą, ale się tego wstydzi. I historia o pojedynku nie tyle dobra ze złem, co relatywistycznie pojmowanej prawości z nieprawością. Przy drobnych zmianach akceptów byłaby to katastrofa, ale niemal wszystko się udało, choćby dlatego, że Duvall jest w stanie wiarygodnie sprzedawać takie banały. Czyli przy pełnej świadomości anachronizmu tego filmu, przyklaskuję temu, że przekonująco udało się w nim powiedzieć o rzeczach, które napisane na papierze wyglądają idiotycznie naiwnie. Dla mnie to perfekcyjna mieszanka romantyzmu Forda z krytycyzmem Eastwooda.

PD – Piotr Dobry [8]
Pięknie sfotografowany, bardzo realistyczny western w oldschoolowym stylu, z jedną z najlepszych strzelanin w historii gatunku. Świetne dialogi, klimat, muzyka i Robert Duvall, który wbrew oficjalnym danym musi mieć już ze dwusetkę na karku, bo nim został znakomitym aktorem bankowo ganiał za bydłem po preriach i strzelał do niegodziwców. Costner zresztą też po obu stronach kamery jakiś taki zupełnie niecostnerowo dobry, jakby nagle przypomniał sobie, że zanim ludziom listy dostarczał, to niejedną noc potrafił z wilkami przetańczyć.

TK – Tomasz Kujawski [6]
Wyśmienity - do czasu - klasyczny w treści i formie western. Costner przypomniał sobie, że potrafi robić zajmujące przez dwie i pół godziny filmy. "Bezprawie" jest dobrze wyreżyserowane i zagrane (duet Duvall i Costner). Byłaby ósemka, gdyby w połowie trwania nie pojawił się wątek romansowy, który niespodziewanie w zbyt długim finale wychodzi na pierwszy plan, niepotrzebnie wydłużając film i czyniąc z niego jedynie wysokobudżetowy odcinek "Dr Quinn".

KW – Konrad Wągrowski [8]
W życiu bym się nie spodziewał, że absolutnie klasyczny western może się jeszcze sprawdzić w dzisiejszych czasach. Ale sprawdza się - i wspólna w tym zasługa zaskakująco dobrej reżyserii Costnera i jak zwykle wspaniałego aktorstwa Roberta Duvalla. Film z początku rozwija się powoli, dając nam posmakować przepięknych, właśnie dla westernu właściwych, krajobrazów. Środek - to już napięcie przed ostateczną rozgrywką, doskonale przez Costnera dawkowane, tym istotniejsze, że wcale nie mamy pewności, że nasi bohaterowie ujdą cało. I wreszcie strzelanina, jedna z pewnością z najlepszych, a może i najbardziej realistycznych w historii westernu. I gdyby tylko zaraz po tej strzelaninie film się skończył, zamiast roztapiać się w romansowym lukrze...

Oceń lub dodaj do Koszyka w

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Copyright © 2000-2019 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.