Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 28 listopada 2021
w Esensji w Esensjopedii

Prognoza na życie (The Weather Man)

Gore Verbinski
‹Prognoza na życie›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPrognoza na życie
Tytuł oryginalnyThe Weather Man
Dystrybutor UIP
Data premiery10 marca 2006
ReżyseriaGore Verbinski
ZdjęciaPhedon Papamichael
Scenariusz
ObsadaNicolas Cage, Michael Caine, Hope Davis, Gemmenne de la Peña, Nicholas Hoult, Michael Rispoli, Judith McConnell, David Darlow, Gil Bellows
MuzykaHans Zimmer, James S. Levine
Rok produkcji2004
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania101 min
WWW
Gatunekdramat, komedia
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Opis dystrybutora
Rozwiedziony telewizyjny meteorolog z Chicago dostaje lepszą pracę w stacji telewizyjnej w Nowym Jorku. Jednak, aby móc wyjechać spokojnie z Chicago, musi zawrzeć pokój ze swoją byłą żoną i dziećmi.
Utwory powiązane
Filmy (10)       [rozwiń]






Tetrycy o filmie [5.50]

PD – Piotr Dobry [7]
Nazywa się Milijon (przeciętna, pospolita twarz) i za milijony (dolców) cierpi katusze. Nicolas Cage jest stworzony do takich ról jak Dave Spritz i łatwo uwierzyć w kryzys wieku średniego w jego wykonaniu. Plus wyśmienity Michael Caine, dobra Hope Davis i, niestety, niezbyt satysfakcjonujące zakończenie.

KS – Kamila Sławińska [2]
Film o gorzkim rozwodzie powinien inspirować do zastanawiania się nad natura ludzkich związków. Mnie natomiast The Weather Man zainspirował jedynie do dumania nad następującym problemem: dlaczego, do cholery, pan Verbinski uważa, że powinnam współczuć pieprzonemu nieudacznikowi, który ma kasy jak lodu, olbrzymie mieszkanie z widokiem na Central Park, Michaela Caine’a za ojca - i bez przerwy rozczula się nad sobą i tarza w kałuży swoich mniej lub bardziej wydumanych problemów, zamiast co rano dziękować losowi, że obdarzyła go uprzywilejowaną pozycją, o jakiej większość ludzi nie śmie nawet marzyć? Żeby chociaż zrobił coś pożytecznego dla innych - ale nie: wszystko, na co go stać, to kupić sobie jeszcze jedną droga zabawkę, ten kretyński łuk. Nie obchodzi mnie, że gra go spanielooki Nick Cage: najchętniej sama rzuciłabym w niego niedojedzonym hamburgerem.

BS – Bartosz Sztybor [7]
Nie jest to według mnie historia o kryzysie wieku średniego, bo jednak Nicolasowi Cage'owi vel Davowi Spritzowi trochę do tego okresu brakuje. Mówi się tu raczej o bólu istnienia czy takim boskim kopniaku, który może dosięgnąć każdego. Uczynienie bohaterem człowieka bogatego jest więc zabiegiem idealnym. Zwykłym śmiertelnikom wydaje się, że znana twarz i sporo pieniędzy daje od razu nieskończone pokłady szczęścia, a tak niestety nie jest. Wszyscy przechodnie uważają, że oglądając znaną osobę w telewizji, mają prawo ingerować w jej prywatność i rościć sobie jakieś dziwne prawa do jej popularności. Wszystkie te zaczepki i obrzucanie żarciem, to w rzeczywistości leczenie swoich kompleksów i walka z niedowartościowaniem. Nie zdziwiłbym się, gdyby Verbinski specjalnie wybrał ten scenariusz, aby w jakiś sposób udokumentować swoje ostatnie doświadczenia. Po sukcesie "Ringu", "Piratów z Karaibów" i licznych tytułach "reżysera roku" mógł przeżyć chwilową depresję i zostać ofiarą właśnie boskiego kopniaka. Ale nie zapomniał przy tym dość zaskakująco podowcipkować. Udowodnił, że w każdym gatunku filmowym czuje się świetnie, ale tylko w tragikomedii może dać upust swojemu wrodzonemu cynizmowi. Nie wszyscy jednak przetrawią drwinę, z której wynika, że 100 tysięcy dolarów rocznie spełnienia dać nie może, ale już milionowa pensja, kontrakt z producentem psiej karmy i pochód na tle SpongeBoba da je na pewno. Czyżby Verbinski miał tym samym na myśli kolejne części "Piratów z Karaibów" i kilkaset milionów zysków?

KW – Konrad Wągrowski [6]
Ta w sumie raczej dość zimna i ponura komedia (jak lutowa pogoda) nie jest wbrew pozorom opowieścią o kryzysie wieku średniego antypatycznego faceta. Jest natomiast zupełnie przyzwoitą historią godzenia się ze swym życiem i z faktem, że pewnych rzeczy nie da się już cofnąć, decyzji odkręcić, błędów naprawić. I przyznam, że w tej formie film Verbinskiego jest wart uwagi, a przynajmniej w jakiś sposób zmusza do osobistych przemyśleń.

Oceń lub dodaj do Koszyka w

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Copyright © 2000-2021 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.