Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 lutego 2020
w Esensji w Esensjopedii

Batman – Początek (Batman Begins)

Christopher Nolan
‹Batman – Początek›

WASZ EKSTRAKT:
80,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBatman – Początek
Tytuł oryginalnyBatman Begins
Dystrybutor Warner Bros
Data premiery29 lipca 2005
ReżyseriaChristopher Nolan
ZdjęciaWally Pfister
Scenariusz
ObsadaChristian Bale, Michael Caine, Liam Neeson, Morgan Freeman, Gary Oldman, Ken Watanabe, Katie Holmes, Cillian Murphy, Tom Wilkinson, Rutger Hauer, Linus Roache, Larry Holden, Rade Serbedzija, Mark Boone Junior
MuzykaJames Newton Howard, Hans Zimmer
Rok produkcji2005
Kraj produkcjiUSA
CyklMroczny Rycerz
Czas trwania141 min
WWW
Gatunekakcja, przygodowy, SF, thriller
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Opis dystrybutora
Scenariusz skupia się na młodości Człowieka-nietoperza i początkach jego walki ze złem.
Inne wydania

Teksty w Esensji
Filmy – Recenzje      
Michał R. Wiśniewski ‹Bój się Nietoperza›

Filmy – Wywiady      

Filmy – Publicystyka (11)       [rozwiń]



Miłosz Cybowski, Jakub Gałka, Alicja Kuciel, Konrad Wągrowski ‹Monumentalność, epickość, wielkie zagrożenie, wielkie sceny akcji... i Bruce Wayne?›


Utwory powiązane
Filmy (14)       [rozwiń]






Tetrycy o filmie [8.12]

MC – Michał Chaciński [8]
Mam wrażenie, że to właściwie pierwszy film o Batmanie, a nie o jego kolorowych, zabawniejszych i sprytniejszych przeciwnikach. Zdobył mnie pomysł na sprzedaż wszystkich obowiązkowych schematów - zatrudnić świetnych aktorów dobranych wbrew schematowi i dać im poszaleć w drobnych gestach, spojrzeniach, półuśmieszkach. A przede wszystkim aż do ostatecznej rozgrywki unikać ukłonów w stronę komiksiarzy i nie podkreślać realizacyjnie, że to komis, tylko nakręcić historię o tym dlaczego facet bawi się w przebieranki, zamiast jak przystało na dorosłego człowieka, chwycić za szybkostrzelną broń i wyrwać parę chwastów na najbliższej ulicy. Krótko mówiąc sprytne kino. Gdyby tak oddać następne Batmany reżyserom nietypowym (Greengrass, Liman, Mellieres), tak jak zrobili z Bournem, mogłaby z tego wyjść nowa klasyka rozrywki.

PD – Piotr Dobry [8]
„Dlaczego upadamy? Abyśmy mogli jeszcze lepiej nauczyć się podnosić”. Alfredzie, byłbyś świetnym krytykiem filmowym.

TK – Tomasz Kujawski [8]
Pokłony dla Nolana za urealnienie jednej z najbardziej karykaturalnych postaci komiksu przeniesionych na ekran. Po tym filmie już nikt nie będzie pamiętał Batmana jako osobnika w śmiesznym wdzianku otoczonego zgrają cyrkowych przebierańców. Nolan podaje uzasadnienie każdego gadżetu związanego z człowiekiem-nietoperzem i genezę jego narodzin; wyjaśnienia są mniej lub bardziej naiwne, ale działają! Wreszcie możemy w postaci Bruce’a Wayne’a dostrzec człowieka. Plejada aktorów-wyjadaczy (Oldman, Caine, Freeman, Hauer) wymiata, Bale sprawdza się w Wayne, jako Batman może lekko przeszarżował, choć to i tak najlepsza dotychczasowa kreacja tej postaci. Tylko Holmes się nie spisała - jest nudnie nijaka. Uciekanie od scenariuszowych schematów, umiejętnie dozowana dawka efektów, otwarte zakończenie, po których się chce dużo, dużo więcej. Hm, najlepsza ekranizacja komiksu ever?

WO – Wojciech Orliński [9]
Gdzieś w Hollywood musiała się odbyć taka rozmowa. Ktoś doświadczony i wysoko postawiony wziął Christophera Nolana na bok i tonem nie znoszącym sprzeciwu zaczął tłumaczyć reżyserowi, że obsada jego filmu jest kompletnie pomylona. „Gary Oldman gra zramolałego poczciwinę w filmie, w którym Tom Wilkinson gra głównego gangstera? Christian Bale jest herosem bez skazy obok Cilliana Murphy w roli psychopatycznego mordercy? Liam Neeson jest zabijaką-zakapiorem obok Rutgera Hauera w roli korporacyjnego biurokraty? Chris, musisz to chyba przemyśleć…”. Wyobrażam sobie odpowiedź Nolana – „sp…, to mój film”. Jak dobrze, że tak właśnie odpowiedział! Atutem nowego Batmana jest gwiazdorska obsada (dla samego Michaela Caine w roli najlepszego Alfreda ever warto odżałować dwie dychy na bilet). Dodatkowo jednak ten atut jest świetnie zagrany – aktorzy, których twarze mogły nam już się co nieco opatrzeć grają tutaj role radykalnie odmienne od swojego typowego emploi. To jest kino autorskie – Nolan zrealizował własną wizję mitu o facecie w trykotach i pelerynce, dzięki czemu dokonał niemożliwego. Chociaż wszyscy znamy tę opowieść na wyrywki, jednak ten film zaskakuje. I to na plus!

KS – Kamila Sławińska [8]
Film na podstawie komiksu, który sprawdziłby się znakomicie nawet wtedy, gdyby pozbawić jego bohatera nadzwyczajnych mocy i zredukować historię do dramatu człowieka, zmagającego się z życiowymi przeciwnościami? Niewiarygodne, a jednak prawdziwe! Ogromna frajda z oglądania filmu Nolana na tym właśnie się zasadza: nie dość, że obraz jest dramatyczny i emocjonujący, przepiękny wizualnie, monumentalny i mroczny, tajemniczy i oczarowujący senną, nierealna stylizacją – to jeszcze emocjonalnie wiarygodny w każdym calu. Christian Bale okazał się znakomitym wyborem do tej roli, bo – jak się okazuje – ma idealne, i rzadko spotykane wśród odtwórców ról superbohaterów wyczucie, gdzie kończy się powaga i zaangażowanie w postać, a zaczyna przerysowanie i śmieszność. Podobnym wyczuciem wykazują się także odtwórcy pomniejszych ról – może z wyjątkiem Liama Neesona, ale na niego już nie ma rady. Za to Michael Caine jak zwykle kradnie każdą scenę, w której się pojawia. Ilość drobnych szczegółów, uatrakcyjniających niemal każdy kadr, obiecuje dobrą zabawę także przy następnych seansach.

BS – Bartosz Sztybor [6]
Może i obsada jest powalająca. Może i Christian Bale to najlepszy dotychczasowy Batman. Może i Christopher Nolan stworzył część najbliższą komiksowemu pierwowzorowi. Może i realizm uderza widza w każdej scenie. W czasach podstawówki jednak mawiało się: „może” jest głębokie i szerokie, a w tym „możu” mieszka ryba, która się nazywa Chyba. I chyba ten film nie spełnił moich oczekiwań.

KŚ – Kamil M. Śmiałkowski [10]
"Olśniewa i zachwyca" - jak Warner pozwolił sobie wykorzystać fragment mojej recenzji w spocie telewizyjnym. To ja, puchnąc z zarozumialstwa, pozwolę sobie dalej nie komentować.

KW – Konrad Wągrowski [8]
Kawał solidnej roboty, film o Batmanie, który w żaden sposób nie epatuje scenografią czy efektami specjalnymi, lecz wciaga opowiadaną historią i bohaterami. Mistrzostwo Nolana przejawia się głównie w tym, że przy realistycznym podejściu do tematu nie czujemy zgrzytu, gdy nagle bohater zaczyna biegać w ubranku nietoperza. Wręcz przeciwnie - to wynika bardzo logicznie z jego dotychczasowych przeżyć. Nie ma sensu porównywać z dokonaniami Schumachera, ale sądzę, że dokonania Burtona nowy "Batman" również bije na głowę i tych starych filmów nie da się już oglądać bez uśmieszku politowania. Tak samo Christian Bale jest najlepszym Batmanem, jakiego można sobie wyobrazić, zapomnijmy więc o Keatonie, Kilmerze czy Clooneyu. Znakomicie wypadają Caine, Murphy, Willkinson, Oldman i Freeman, szkoda, że Watanabe i Hauer nie zostali wystarczająco wykorzystani, zgrzytem niestety jest słabiutka, drewniana i nie pasująca tu Katie Holmes, a i zamiast Neesona widziałbym kogoś innego. Ale i tak nie psują tego filmu - ponad dwóch godzin napięcia i rozrywki, świetnie wyreżyserowanych i zagranych.

Oceń lub dodaj do Koszyka w

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Copyright © 2000-2020 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.