Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 29 września 2020
w Esensji w Esensjopedii

Duma i uprzedzenie (Pride and Prejudice)

Joe Wright
‹Duma i uprzedzenie›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDuma i uprzedzenie
Tytuł oryginalnyPride and Prejudice
Dystrybutor UIP
Data premiery13 stycznia 2006
ReżyseriaJoe Wright
ZdjęciaRoman Osin
Scenariusz
ObsadaKeira Knightley, Matthew Macfadyen, Talulah Riley, Rosamund Pike, Jena Malone, Carey Mulligan, Donald Sutherland, Brenda Blethyn, Kelly Reilly, Tom Hollander, Judi Dench
MuzykaDario Marianelli
Rok produkcji2005
Kraj produkcjiWielka Brytania
Czas trwania127 min
WWW
Gatunekdramat
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Opis dystrybutora
Do malowniczego Netherfield przybywa przystojny i bogaty Charles Bingley z zamiarem osiedlenia się tam na stałe. Przybysz wzbudza żywe zainteresowanie lokalnej społeczności, zwłaszcza niezamożnych panien na wydaniu. Na zawarciu bliższej znajomości z nowym sąsiadem zależy szczególnie pani Bennet, matce pięciu dorosłych córek, których jedyną szansą na dostatnie życie jest bogate zamążpójście. Sprawa jest paląca, gdyż cały rodzinny majątek ma wkrótce przejść w ręce antypatycznego kuzyna, pana Collinsa. Początkowo wszystko układa się po myśli pani Bennet. Bingley zakochuje się w jej najstarszej i najładniejszej córce, Jane. Tymczasem jego najlepszy przyjaciel, ponury i wyniosły pan Darcy, obdarza zainteresowaniem jej młodszą siostrę, Elżbietę.
Inne wydania

Teksty w Esensji
Filmy – Recenzje      

Filmy – Publicystyka      


Utwory powiązane
Filmy (7)       [rozwiń]






Tetrycy o filmie [7.80]

PD – Piotr Dobry [8]
Jeśli się bierze na warsztat blisko dwustuletnią, wielokrotnie ekranizowaną historię, obsadza się ją gwiazdami, a rezultatem jest film dostarczający przyjemności prawie każdą pojedynczą sceną, wzruszający i zabawny, zagrany od Keiry Knightley i Matthew Macfadyena po ostatnich statystów tak, że nie widzi się aktorów, tylko postaci, to musi być nic innego, jak ta słynna magia kina, o której tyle się słyszy, a którą tak rzadko się czuje. A zupełnie poważnie, to musi być nieprzeciętny talent. Joe Wright powinien koniecznie zorganizować sympozjum, na którym wyjaśniłby raz na zawsze wszystkim współczesnym twórcom komedii romantycznych znaczenie przymiotnika „romantyczny”.

KS – Kamila Sławińska [8]
Zwykle zaangażowanie się w film kostiumowy nastręcza mi sporo trudności - a tu proszę, obejrzałam z wypiekami na twarzy, mimo, że historię znałam doskonale i wiedziałam, jak się wszystko skończy. Może to sprawiła znakomita kreacja czarującej Keiry Knightley, która wlała nową energię w postać stworzoną prawie dwieście lat temu, a może po prostu niezmienność natury ludzkiej - ale naprawdę przejęłam się losami bohaterów. I to mimo, iż nieco sztampowe podejście reżysera (który pierwsze sceny prezentuje z tą samą nadętą, teatralną manierą, która razi w starszych ekranizacjach dzieł Austen) nie ułatwiało zaangażowania się w nie od początku. Jedno nie ulega dla mnie wątpliwości: w dzisiejszych czasach, kiedy ogólna degrengolada - najboleśniej widoczna w życiu publicznym - sprawia, że poczucie własnej godności staje się deficytowym towarem, postacie tak dumne i dzielne jak Elisabeth Bennet są potrzebne bardziej niż kiedykolwiek... I może w tym tkwi sekret sukcesu tego filmu.

BS – Bartosz Sztybor [8]
Nie mogłem wyjść z podziwu, że film na podstawie archaicznego (jeśli chodzi o datę powstania) tekstu jest mniej archaiczny, bardziej dojrzały i na pewno aktualniejszy od wszystkich nowoczesnych filmów przyłączających przymiotnik "romantyczny". Podobało mi się zestawienie miłości – jako uczucia szczerego i bezwarunkowego – z instynktownym wówczas podejściem do związków. Już niby od początku każdy wie, że Darcy i Elisabeth zakochają się i w końcu zejdą ze sobą, lecz dojście do tego momentu wyzwala tyle emocji, że przy odrobinie nieszczęścia można paść na zawał. Zdarzały się chwilę, że wydzierałem się do ekranu "weź ją w końcu pocałuj kretynie!" albo "nie odrzucaj go głupia kwoko!" i obgryzałem paznokcie z nerwów. Pewnie nie zaangażowałbym się tak w całą historię, gdyby nie świetne aktorstwo Keiry Knightley i Matthew Macfaydena. Jej delikatny i promienny uśmiech oraz jego kamienne spojrzenie i zaciśnięte mocno pięści mówią więcej niż miliony "kocham cię" w setkach filmów romantycznych. Do "Dumy i uprzedzenia" można też podejść z zupełnie innej strony, mianowicie jak do filmu o starym i ustatkowanym Casanovie. Donald Sutherland u Felliniego rozdawał swój kod genetyczny na lewo i prawo, a tutaj jest już żonatym dziadziem i okazuje się, że jednak miał niewyczerpany zasób tego kodu. Aż tyle spłodził córek, ale właśnie – tylko córek. Spotkała go kara boska za rozpustny tryb życia i teraz nikomu nie może przekazać wiedzy seksualnego zdobywcy. Ale też poznał czym jest miłość, co widać w genialnych rozmowach z Elisabeth. Jedyna rzecz, która nie pasowała mi całkowicie w "Dumie i uprzedzeniu", to kwestia realizacyjna. Liczne transwokacje i kręcenie z ręki w filmie kostiumowym? Bez przesady!

KŚ – Kamil M. Śmiałkowski [8]
Idealny przykład komedii romantycznej z naciskiem na "idealny". Od tej powieści jak rozumiem zaczął się ten gatunek i w zasadzie na tym filmie mógłby zakończyć. Trudno będzie o lepsze podsumowanie. Brawo dla tych Państwa. Od sympatycznej mamy Blethyn do pocałunku o świcie na wrzosowiskach - pięknie jest. I wcale nie nudzi. I faceci: weźcie kobiety - wbrew pozorom nie będziecie się nudzić, a one będą was potem kochać.

KW – Konrad Wągrowski [7]
Niewątpliwie 1846266 ekranizacja najsłynniejszej powieści Jane Austen ma trzy ogromne atuty. Po pierwsze - ładną i przekonującą Keirę Knightley, po drugie niezwykłą staranność inscenizacyjną, która nie tworzy cukierkowego świata XVIII stulecia, znanego z innych ekranizacji z epoki, lecz przedstawia całkiem realistyczny wizerunek owych czasów, w których nic nie jest tak śliczne i kolorowe jak na obrazkach z histroycznych książek, wreszcie świetne epizody Donalda Sutherlanda i Brendy Blethyn jako rodziców Lizzie. Zaraz, to już 4 zalety. Bardzo przyjemny seans.

Oceń lub dodaj do Koszyka w

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Copyright © 2000-2020 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.