Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 4 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Czarna Dalia (The Black Dahlia)

Brian De Palma
‹Czarna Dalia›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCzarna Dalia
Tytuł oryginalnyThe Black Dahlia
Dystrybutor Kino Świat
Data premiery17 sierpnia 2007
ReżyseriaBrian De Palma
ZdjęciaVilmos Zsigmond
Scenariusz
ObsadaJosh Hartnett, Scarlett Johansson, Aaron Eckhart, Hilary Swank, Mia Kirshner, Mike Starr, Fiona Shaw, Troy Evans, Gregg Henry, Rose McGowan, Ian McNeice, Kevin Dunn, k.d. lang, Brian De Palma
MuzykaMark Isham
Rok produkcji2006
Kraj produkcjiNiemcy, USA
Czas trwania121 min
WWW
Gatuneksensacja
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Opis dystrybutora
Dwóch byłych bokserów pracujących obecnie jako policyjni detektywi łączy siły w czasie prób odnalezienia mordercy aktorki Elizabeth Short (nazwanej przez media Czarną Dalią). Zmasakrowane zwłoki Short znalezione zostały na przedmieściach Los Angeles. Wiadomo było tylko, że kobieta torturowana była przez wiele dni zanim zmarła, a wiadomość o jej śmierci zelektryzowała całe miasto.
Teksty w Esensji
Filmy – Recenzje      
Przemysław Ćwik ‹Nieładne kwiatki›

Filmy – Publicystyka      


Utwory powiązane
Filmy (10)       [rozwiń]






Tetrycy o filmie [4.33]

PD – Piotr Dobry [2]
Ten film ma tylko jedną niewielką wartość – stanowi dobitny dowód na to, jak przeciętną, przereklamowaną aktorką jest Johansson, która w każdym filmie używa identycznych, mocno zresztą ograniczonych środków aktorskich i która do końca życia powinna dziękować Bogu, że postawił na jej drodze Coppolę, bo tak po prawdzie to wciąż zasługuje co najwyżej na role ozdóbek w kawałkach pokroju „Ataku pająków”. No, jeszcze pół biedy, kiedy odgrywa współczesne bohaterki, ale jej kreacje „postaci z epoki” – jak w „A Good Woman” czy „Prestiżu” – są mizerniutkie. W „Czarnej Dalii” jest zaś groteskowa jak nigdy dotąd, w czym godnie partneruje jej Hartnett – to zresztą ta sama aktorska liga. Poza tym, co dobrego można powiedzieć o filmie (a właściwie anamorficznym teatrze TV), w którym jedynym aktorem jako tako łapiącym konwencję jest Aaron Eckhart?

KS – Kamila Sławińska [6]
Przepięknie sfilmowany przez Vilmosa Zsigmonda neonoirowy snuj, który nie ma co prawda nawet ułamka tej magii, co znakomity fincherowski „Zodiak”, ale cierpliwym widzom może mimo wszystko sprawić sporo przyjemności. Fani de Palmy mogą być zawiedzeni, bo tempo jest jak na niego nieprawdopodobnie wolne — ale trzeba mu przyznać, że chociaż próbuje zrobić coś nowego i nietypowego, traktując kryminalną historię jako punkt wyjścia raczej dla filmu o mrocznych tajemnicach Hollywood niż dla typowego thrillera. Przyjemną niespodzianką jest też wyjątkowo stonowany występ Josha Harnetta w roli upartego policjanta, niezmordowanie poszukującego prawdy — to miła odmiana po wszystkich rolach młodych zabijaków, w które ostatnio się wcielał. Być może „Black Dahlia” jako całość jest czymś o wiele mniej niż suma jego części, może i do pięt nie sięga takim klasykom jak „Chinatown” jako materiał do tworzenia mitologii Miasta Aniołów — ale ja i tak obejrzałam z przyjemnością.

JS – Jakub Socha [4]
Biedny Josh H., to nieociosane aktorskie drewienko, musiał się tu zmierzyć z legendą wszystkich twardzieli przemierzających brudne, ciemne i niebezpieczne ulice miast, które nigdy nie zasypiają i nigdy się nie budzą. I chociaż jest w „Czarnej Dalii” bokserem, to swoją grą nokautuje się raz za razem. Leżąc na deskach, opowiada swoje pretensjonalne historyjki. Pozostała część obsady również kompletnie nietrafiona. De Palma zawiódł na całej linii. Zrobił film konfekcyjny, w którym liczą się tylko odtworzone z pietyzmem stroje i pomieszczenia. Konia z rzędem temu, kto połapie się w meandrach fabuły. Mnie osobiście zaczęło się coś krystalizować dopiero za drugim podejściem do filmu. Wszystko jest bladym odbiciem świata, który stworzyli Hammett i Chandler. Szkoda, wielka szkoda. Dla mnie, fana wszystkiego, co się łączy z noir, to jeden z największych zawodów sezonu. Mam świadomość, że proza mistrza gatunku Jamesa Ellroya jest dla filmowca ciężkim materiałem. Wątków w niej bez liku, fabuła goni na złamanie karku, bohaterowie dalecy od hollywoodzkiego wzorca. Ale to przecież jego książka dała początek świetnym „Tajemnicom Los Angeles” – jednemu z najważniejszych czarnych filmów ostatnich lat. Więc jednak się da! Tym razem jednak się nie udało.

MW – Michał Walkiewicz [5]
Wcielanie w życie autorskiej filozofii przez de Palmę to temat na opasłe psychologiczne studium. Abstrahuję już od jego sinusoidalnej formy, ale, prawdę mówiąc, nie mogę zrozumieć, jak facet, który zrobił „Nietykalnych”, mógł pogrzebać opowieść o muzie Ellroya. Z przygód Eliota Nessa bił szacunek dla tradycji filmu gangsterskiego lat trzydziestych i zarazem wizualna drapieżność lat osiemdziesiątych. W historii morderstwa Elizabeth Short uwagę przykuwa fasada, za którą nic się nie kryje, czyli odmalowana w dwóch wymiarach rzeczywistość neo-noir. Skoro trójwymiaru tu niewiele, to na miejscu reżysera przynajmniej pokolorowałbym tekturki Hartnetta i spółki z obu stron.

KW – Konrad Wągrowski [5]
Już chyba wiem, dlaczego nie przepadam za de Palmą. Weźmie taki nośny temat i schrzani go poprzez swoje zamiłowanie do efekciarstwa. Bo zarówno powieść Ellroya, jak i sama historia Czarnej Dalii to materiał na film noir doskonały. Właściwie wystarczy go tylko przenieść na ekran w odpowiednio mrocznej tonacji. Mamy więc w filmie i tonację, i piękne zdjęcia, i świetną scenografię z lat 50., ale całość się nie klei. Bo narracja chaotyczna (voice over tylko gmatwa, zamiast wyjaśniać), bo bardziej chyba zależy reżyserowi, żeby pokazać, że jego bohater zakłada kapelusz, leżąc nago w łóżku z dziewczyną, niż poświęcic czas na jego przedstawienie (a pamiętacie, jak mistrzowsko wprowadza Curtiss Hanson Buda White’a i Eda Exleya?). Bo bardziej go bawi nawiązywanie do niemieckiego ekspresjonizmu niż konsekwencja w prowadzeniu fabuły. No i w efekcie powstaje dzieło wydumane, nieprawdziwe. Ale trudno się dziwić, gdy ktoś na samym początku każe nam wierzyć, że facet o buzi Josha Harnetta może być byłym zawodowym bokserem…

BZ – Beata Zatońska [4]
Piękna wydmuszka. Zbyt kunsztownie zbudowana konstrukcja, by zaangażować emocjonalnie widza – mieszają się wątki i tropy. De Palma wziął na warsztat jedną z legendarnych, nierozwiązanych zagadek kryminalnych – bestialskie morderstwo początkującej aktorki, zwanej Czarną Dalią przez rozpisującą się o zbrodni i śledztwie prasę. Podstawą scenariusza była powieść Jamesa Elroya (tego od „Tajemnic Los Angeles”), która zagadce dopisuje rozwiązanie. Ale nie to jest ważne. Bohaterami filmu jest dwóch policjantów, partnerów w pracy i przyjaciół, którzy emocjonalnie angażują się w poszukiwanie mordercy, każdy z innego powodu. Niestety, żaden wątek, żadna postać nie zostały dopracowane. Panuje psychologiczno-logiczny chaos. Pozostaje przyjemność z zabawy z De Palmą w ulubioną przez niego grę we wzbogacanie swoich nowych filmów w cytaty ze swoich starych filmów (i filmów innych autorów też) i napawanie się pięknem zdjęć, scenografią, stylizacją.

Oceń lub dodaj do Koszyka w

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Copyright © 2000-2021 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.