Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 26 października 2020
w Esensji w Esensjopedii

Doskonałe popołudnie

Przemysław Wojcieszek
‹Doskonałe popołudnie›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDoskonałe popołudnie
Dystrybutor Vivarto
Data premiery20 kwietnia 2007
ReżyseriaPrzemysław Wojcieszek
ZdjęciaJolanta Dylewska
Scenariusz
ObsadaMichał Czernecki, Magdalena Popławska, Gosia Dobrowolska, Jerzy Stuhr, Sławomir Orzechowski, Krzysztof Czeczot, Anita Poddębniak, Dorota Kamińska
MuzykaRadosław Łukasiewicz
Rok produkcji2005
Kraj produkcjiPolska
Czas trwania90 min
Gatunekdramat, komedia
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Opis dystrybutora
22-letni Mikołaj wraz ze swoją dziewczyną Anną i wspólnikiem Krzyśkiem prowadzą małe wydawnictwo literackie na przedmieściach Gliwic. Za kilka dni będzie miał miejsce ślub Mikołaja i Anny. Młodzi nie mają jednak głowy do przygotowań - po komercyjnej klęsce ich pierwszej książki, szukają tekstu, który przedłużyłby życie wydawnictwa.
Utwory powiązane
Filmy      






Tetrycy o filmie [3.00]

DA – Darek Arest [2]
Lubię niedoskonałość filmów Wojcieszka. Tu niestety opadają mi ręce. Jeden z nielicznych filmów, których pokazów nie potrafiłem i nie chciałem zdzierżyć do końca. O tym, że trzeba kochać swój kraj (bo tak) i że MacDonald to czyste zło (bo tak). Bohaterowie wszystkich pokoleń są tu tak samo martwymi manekinami wypowiadającymi słabe, agitkowe w poetyce teksty.

MC – Michał Chaciński [4]
Bardzo ciekawy przykład porażki filmowej, bo reżyser dobrze zdawał sobie sprawę z ryzyka. Sądząc po scenariuszu, Wojcieszek przecież wiedział, że porywanie się na film programowo optymistyczny, machający pro-polskimi hasłami jak sztandardami, to potencjalna katastrofa. Jak jej uniknąć? Na pewno za pomocą postaci, które powinny wychodzić na młodych, narwanych idealistów zmęczonych ogólnym smęceniem wszystkich na wszystko w ich kraju. Check – tacy właśnie są bohaterowie Wojcieszka. Na pewno też za pomocą dialogów, w których hasła naiwnie optymistyczne będą podawane w dyskusjach, tyradach i argumentacjach. Check. Więc co nie wyszło? No niestety reżyseria. Wojcieszek ma problem z prowadzeniem aktorów. Może dlatego, że z powodów budżetowych (?) musi polegać na zbyt młodych i niedoświadczonych. Problem w tym, że biorąc takich, jak ci tutaj strzelił sobie w stopę. Bo nie sposób uwierzyć w naiwnego bohatera sprzedającego naiwne teksty, kiedy aktor gra go w sposób fałszywy i jawnie „aktorski”. Wtedy zamiast obronić materiał siłą entuzjazmu, aktor obnaża i podkreśla sztuczność. (Widać to po praktycznie wszystkich scenach ze starszymi aktorami, które w filmie wyszły aktorsko całkiem nieźle.) Po stronie plusów: Wojcieszek rozwija się jako inscenizator, wprowadza narrację wewnątrzkadrową, coraz bardziej interesująco kombinuje z ujęciami. No i do tego kolejny raz znalazł nieograną młodą aktorkę, którą dobrze się ogląda. Dlatego nadal mam nadzieję na jego nowy film. Kiedyś, cholera, musi się znowu udać tak dobrze, jak w „Głośniej od bomb”.

PD – Piotr Dobry [3]
Wiadomo – Wojcieszek skończył się na „Kill’em All”, reszta to komercha. A poważnie – nie lubię filmów Wojcieszka. Facet wali smęty jak inni, tylko ma zawsze jakąś optymistyczną konkluzję w rękawie, więc krytycy dowodzą, że „och, panie, jakież to optymistyczne, jakież odmienne od typowego polskiego smuta”. Guzik tam odmienne i guzik optymistyczne – chciałbym wreszcie obejrzeć film Wojcieszka o ludziach naprawdę szczęśliwych, a nie nieszczęśliwcach pocieszających się hasłami typu „dobre, bo polskie” czy „wszędzie dobrze, ale w Polsce najlepiej”. Akurat.

JS – Jakub Socha [2]
Ulubiony muzyk Wojcieszka Morrisey śpiewał kiedyś, że „ jest światło, które nigdy nie gaśnie”. Oby autor „Głośniej od bomb” je znowu odnalazł. Na razie wszedł w mrok. Parafrazując poetę, a ostatnio także autora powieści kryminalnych, można powiedzieć o ostatnim filmie Wojcieszka: „tylko kino niewolników żywi się ideą, idee to wodniste substytuty krwi”. Oglądałem ten film w zeszłym roku we Wrocławiu i pokładałem się ze śmiechu z tych stolarskich ideowych rozmów „na tak” i deklaracji, że wszystko będzie „ok.”. Parafrazując Gibsona z „Zabójczej broni”: „kota-strofa”. I to by było na tyle cytatów.

KW – Konrad Wągrowski [4]
Rozczarowanie niestety. Wojcieszek w tym filmie nie powiedział zbyt wiele – a przynajmniej powiedział jedynie banały. Broni sie jakoś jeszcze wątek amatorskiego wydawnictwa, młodzi ludzie sa szczerzy ich problemy wydaja się prawdziwe – ale jednak donikąd to nie prowadzi, a na dodatek fakt, że nadesłany maszynopis będzie niepoznanym arycdziełem jest tak bolesnie przewidywalny, że wstyd. Zupełnie nie broni się wątek starszego małżeństwa – pomimo obecności Stuhra wszystko to jakieś plastkiowe i niprawdziwe ich problemy zupełnie obce. Wolę takie kino od ponurych dramatów o blokowiskach, ale niedosyt pozostał ogromny. Tylko Sławomir Orzechowski naprawdę świetny i zabawny w roli ojca Ani – dla niego warto film obejrzeć.

Oceń lub dodaj do Koszyka w

Komentarze

24 III 2012   18:11:14

Przeslanie scen z wydanicwem było raczej takie (cytuję): fANTAZY TO ZUO BLA GUPKUFF, PRZEZ KTURE NIKT NIECZYTA WSPUłCZENEJ LITERATURY111 (Pisownia oddaje subtelnośc przekazu tego filmu)

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Copyright © 2000-2020 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.