Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 5 sierpnia 2020
w Esensji w Esensjopedii

Iron Man

Jon Favreau
‹Iron Man›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułIron Man
Dystrybutor Imperial, UIP
Data premiery30 kwietnia 2008
ReżyseriaJon Favreau
ZdjęciaMatthew Libatique
Scenariusz
ObsadaRobert Downey Jr., Gwyneth Paltrow, Jeff Bridges, Leslie Bibb, Terrence Howard, Shaun Toub, Faran Tahir, Clark Gregg, Bill Smitrovich, Samuel L. Jackson, Stan Lee, Jon Favreau
MuzykaRamin Djawadi
Rok produkcji2008
Kraj produkcjiUSA
CyklIron Man, Marvel Cinematic Universe
Czas trwania126 min
ParametryDolby Digital 5.1; format: 1,85:1
WWW
Gatunekakcja, przygodowy, SF, thriller
EAN5903570134555
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Opis dystrybutora
Beztroski styl życia Tony’ego Starka zmienia się na zawsze, kiedy jego konwój zostaje zaatakowany, a on sam porwany przez rebeliantów. Ranny od pocisku, który utkwił w pobliżu serca, Tony zostaje zmuszony do skonstruowania broni dla Razy, tajemniczego przywódcy rebeliantów. Nie zważając jednak na żądania porywaczy, Tony wykorzystuje swój intelekt i geniusz, aby skonstruować zbroję, która utrzyma go przy życiu i pomoże w ucieczce.
Inne wydania


Teksty w Esensji
Filmy – Recenzje      

Filmy – Publicystyka (6)       [rozwiń]





Książki – Wieści      

Utwory powiązane
Filmy (33)       [rozwiń]






Tetrycy o filmie [7.57]

DA – Darek Arest [8]
Nie sądziłem, że dożyję (i to w młodym wieku) czasów, w których Hollywood zacznie produkować satysfakcjonujące ekranizacje Marvela. Oldskulowy, prawie campowy heros, doczekał się jednego z najlepszych filmowych portretów w moim drogim uniwersum. Duże szczęście miał Tonny Stark, że trafił na Roberta Downeya Jr, który ironię, hedonizm, alkoholizm i zamiłowanie do destrukcji ma wypisane na twarzy – a to już czyni bohatera interesującym. Z dużym wyczuciem uwspółcześniono historię, doprawiono gdzie trzeba ironią i wybrano odpowiednią gatunkową formę. Położenie nacisku na zabawy z konstruowaniem pancerza, trochę nowoprzygodowe – jak dla mnie jest bombowym pomysłem. Świetnie też, że część spółki scenariuszowej wzięła się za nowego Punishera – jest szansa, że zwrócą światu Franka Castle.

PD – Piotr Dobry [9]
Ale czad! „Iron Man” z jednej strony jest wzorcowym filmem superbohaterskim – doskonale zrealizowanym, świetnie obsadzonym, z umiejętnie dozowanym napięciem i patosem, a z drugiej – rozmyślnie kala własne gniazdo, z łobuzerskim wdziękiem obnażając marvelowskie stereotypy. Tym sposobem dość mizerny komiks na ekranie przeobraża się w jedno z najlepszych dzieł gatunku. Ale czad!

BF – Bartek Fukiet [8]
Marvel sam zajął się ekranizacjami przygód swoich herosów i wyszło to komiksowemu uniwersum zdecydowanie na dobre. Wolę bliższego życiu egocentrycznego Starka w otoczeniu seksownych panienek i w super furze od jeżdżącego na komarku pierdołowatego Parkera i od udającego zaokularzonego fajtłapę Kenta. Pierwszy recydywista Hollywood Downey Jr., który zapewne w towarzystwie Starka czułby się jak ryba w wodzie, okazał się castingowym strzałem w dziesiątkę. A składanie kostiumu przez 3/4 filmu zupełnie mi nie przeszkadza, bo primo: perypetie z kolejnymi wersjami sprzętu są za sprawą Juniora i scenarzystów bardzo zabawne, a secundo: to już specyfika pierwszej części cyklów superbohaterskich – twardziel musi się narodzić, trzeba wyfasować trykocik (tu: pancerzyk) i okiełznać supermoce (tu: supertechnologię). Chociaż z drugiej strony taki Obadiah Stane okazuje się zdolniejszy od Starka, wsiada do skorupy Iron Mongera i z marszu opanowuje tajniki sterowania oraz naparzania. To już przywilej przejścia na Ciemną Stronę Mocy. Ale Gwyneth Paltrow to ja wolę w wersji blond…

KS – Kamila Sławińska [9]
Jeślibym miała spędzać udany wieczór w barze w towarzystwie wybranych filmowych superbohaterów, bez wahania wybrałabym Hellboya i Iron Mana. W odróżnieniu od reszty superbohaterskiej hałastry ci dwaj bowiem odznaczają się błyskotliwym poczuciem humoru i bezpretensjonalnym wdziękiem, wynikającym z wiedzy o własnych niedoskonałościach. Ale wracając do filmu: Robert Downey Jr. JEST Iron Manem i nie wyobrażam sobie, by jakikolwiek inny aktor mógł zagrać tę postać tak dobrze. Robert Downey Jr. wymiata. Robert Downey Jr. rządzi. A reszta? No wiadomo: wybuchy, bad guys, blondyna w opałach…. klasyka, na całe szczęście w dobrym gatunku. Czy jednak film dostałby więcej niż pięć punktów, gdyby nie Robert Downey Jr. i kapitalne one-linery, jakie padają z jego ust co kilka minut? W życiu.

JS – Jakub Socha [6]
Za dużo warsztatu, za mało fabuły. Za dużo majsterkowania. Zupełnie wystarczyłaby pierwsza majsterka w tej pustynnej jaskini. Późniejsze popisy cudownego, inteligentnego i pięknego geniusza w wypasionym laboratorium to już niestrawny narcyzm. Downey, który bez mrugnięcia okiem przepracowuje żarówkę w swojej klacie i super moce, jest w ogóle tak fajny, że aż bokami wychodzi. Nie kupuję ani jego oświecenia ani wytłumaczenia, że to tylko ironia. Najlepiej w całym filmie wypada zdecydowanie Jeff Bridges jako łysy brodacz, choć niestety jego postać rozwija się też stosunkowo banalnie, według schematu.

MW – Michał Walkiewicz [6]
Komiksowa middle-class. Gdy Downey ma być zblazowanym bon vivantem, wszystko wypada dobrze, kiedy jednak musi odegrać rozterki (które nie są przepracowane na poziomie „Batmana: Początku”), jest ckliwy i patetyczny. Przednia zabawa dla chłopców zaczyna się trochę za późno, bo Stark przez 3/4 filmu składa swój kostium. No i rozczarowuje Iron Monger, wyglądający jak ze szrotu. Mam nadzieję, że w sequelu będzie lepiej. Zostańcie po napisach końcowych!

KW – Konrad Wągrowski [7]
Z pozoru nic nowatorskiego. Znów mamy superbohatera, który musi odkryć w sobie powołanie, dorosnąć do roli i zmierzyć się z superłotrem. Ale tym razem genialny pomysł obsadowy – Robert Downey jr. czuje się w swej roli jak ryba w wodzie, wnosi do filmu dużo lekkości, dystansu i zabawy. Świetnie sprawdza się też łysy i brodaty Jeff Bridges, ba! nawet Gwyneth Paltrow, za którą z reguły nie przepadam tu budzi sympatię. Szkoda może, że scenariusz nie jest bardziej wyszukany, ale nie narzekam bardzo i czekam na jeszcze lepszy sequel.

Oceń lub dodaj do Koszyka w

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Copyright © 2000-2020 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.