Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 16 września 2019
w Esensji w Esensjopedii

Jasne błękitne okna

Bogusław Linda
‹Jasne błękitne okna›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułJasne błękitne okna
Dystrybutor SPI
Data premiery12 stycznia 2007
ReżyseriaBogusław Linda
ZdjęciaArkadiusz Tomiak
Scenariusz
ObsadaBeata Kawka, Joanna Brodzik, Bogusław Linda, Barbara Brylska, Stanisława Celińska, Jacek Braciak, Marian Dziędziel, Jerzy Trela, Rafał Bryndal, Piotr Jagielski, Olga Jankowska, Weronika Asińska
Rok produkcji2005
Kraj produkcjiPolska
Czas trwania95 min
WWW
Gatunekdramat
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Opis dystrybutora
Beata podczas imprezy odbiera telefon. Nie wie jeszcze, że zmieni on jej życie. Krótka, ale pełna ciepła rozmowa z przyjaciółką z dzieciństwa, Sygitą, sprawia, że Beata postanawia odwiedzić rodzinne strony. Choć wizyta nie trwa długo, wracają wspomnienia... Beata i Sygita dorastały razem w małym miasteczku, przyrzekając sobie, że nic ich nie rozdzieli.
Utwory powiązane
Filmy      


Tetrycy o filmie [3.25]

MC – Michał Chaciński [3]
Linda zagubił się do tego stopnia, że kiedy obiecał antytelenowelę, z wrażenia zapomniał o „anty”. Wyszła zwykła telenowela z kiepskim, momentami komicznym aktorstwem, z cynicznie zbudowanym scenariuszem opartym na tragediach, z rolą Lindy, który znowu przypomina, że strasznie nie chce żeby uważać go za macho, więc zagra postać, którą zagrać mógłby macho udający, że nie jest macho itd. W sumie smutny dowód na to, że jeden z niewielu charyzmatycznych ludzi w naszej branży filmowej nie wie, co ze sobą zrobić, a branża nie wie tym bardziej. Trzy punkty za końcowa piosenkę Kasi Nosowskiej, za parę dźwięków Waglewskiego i za całkiem niezłe retrospekcje.

PD – Piotr Dobry [2]
Okna może i są jasne i błękitne, ale sam film ciemny jak tabaka w rogu. Pod każdym względem – fabularnym, reżyserskim, a najbardziej aktorskim, ze szczególnym uwzględnieniem Joanny Brodzik – zagrać scenę umierania na raka tak, by budziło to wyłącznie gromki śmiech, to naprawdę trzeba być beztalenciem do kwadratu.

BF – Bartek Fukiet [5]
Zanim zacznę narzekać, kilka słów pochwały. Linda, podobnie jak w „Sezonie na leszcza”, zdołał całkiem zgrabnie przywołać w paru momentach klimat małomiasteczkowej Polski. Dobrze mu wyszły retrospekcje i – co rzadkie w naszym kinie – wiarygodnie zagrały dzieciaki. Tradycyjnie OK wypadł Marian Dziędziel. Za to sama fabuła, uff, jakby żywcem wzięta z telewizyjnej serii „Prawdziwe historie” albo z programu Ewy Drzyzgi. Osoby dramatu: chora na raka, mąż pijaczek Jacek Braciak oraz pani z traumą po poronieniu i jej małżonek safanduła Bogusław L. Do tego jeszcze zbędny, pretensjonalny komentarz z offu, bzdurny wątek pożyczonego niemowlaka i Joanna Brodzik, która nie udźwignęła roli śmiertelnie chorej. Z drugiej strony – po freak show, który zafundowali widowni rodzimi artyści ekranu (z drobnymi wyjątkami) podczas ubiegłorocznej Gdyni – film Lindy mimo wszystko oferuje jakąś odmianę. Ja tam jednak wolę, żeby spod reżyserskiej ręki Bogusława wychodziły męskie klimaty w stylu „Sezonu na leszcza”.

BZ – Beata Zatońska [3]
Drętwy i chłodny film o uczuciach. Serialowe chwyty, grafomański komentarz z offu. Wszyscy bardzo się starali, żeby było oryginalnie i na czasie, niestety, pomysły były przekombinowane i „nie wypaliło”. Odrobina satyry na media plus spora dawka melodramatyzmu (w harlequinowym wydaniu) i kilka dobrych scen – głównie tych, które opowiadają o dzieciństwie bohaterek, Sygity i Beaty, w małym miasteczku. Mężczyźni są tu słabi i nijacy, a kobiety – niedojrzałe (celuje w tym zwłaszcza gwiazda telewizyjnych seriali, czyli Beata). Z tej miałkiej filmowej papki trudno wyłapać coś, co nie pozostawia nieprzyjemnego posmaku. A miało być tak pięknie. Opowieść o przyjaźni, która przetrwa lata i daje siłę w najtrudniejszych momentach. I o dojrzewaniu. Nie udało się jednak dojrzeć do tak dojrzałego pomysłu.

Oceń lub dodaj do Koszyka w

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Copyright © 2000-2019 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.