Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 stycznia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Babel

Alejandro González Iñárritu
‹Babel›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBabel
Dystrybutor Monolith Plus
Data premiery10 listopada 2006
ReżyseriaAlejandro González Iñárritu
ZdjęciaRodrigo Prieto
Scenariusz
ObsadaCate Blanchett, Gael García Bernal, Brad Pitt, Kôji Yakusho, Mustapha Amhita, Alex Jennings, Adriana Barraza, Elle Fanning, Nathan Gamble, Emilio Echevarría, Clifton Collins Jr., Michael Pena, Rinko Kikuchi
MuzykaGustavo Santaolalla
Rok produkcji2006
Kraj produkcjiFrancja, Meksyk, USA
Czas trwania143 min
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Opis dystrybutora
Trzy historie rozgrywające się w Maroku, Tunezji, Meksyku i Japonii. Wszystkie zaczynają się dziwną tragedią małżeństwa na wakacjach i wszystkie się ze sobą łączą. Jest to współczesna wersja biblijnej opowieści o budowaniu wieży Babel, w której brak porozumienia między bohaterami stanowi główną przyczynę ich dramatów.
Teksty w Esensji
Filmy – Recenzje      

Filmy – Publicystyka      




Filmy – Wieści      

Utwory powiązane
Filmy (7)       [rozwiń]






Tetrycy o filmie [8.14]

MC – Michał Chaciński [7]
Łamię się między dwoma myślami. Po pierwsze, czuję już u duetu Inarritu/Ariaga zmęczenie materiału. Panowie opowiadają swoje historie w zbyt podobny sposób, sięgając o środki na tyle już przewidywalne, że na dzień dobry kasują sobie część zamierzonego wrażenia. Ale z drugiej strony reżyserski talent Inarritu jednak działa i dzięki świetnemu prowadzeniu aktorów, dzięki szeregowi intymnych scen facet chwyta mnie jednak za gardło. Gdybym obejrzał Babel nie znając Amores Perros i 21 gramów, byłbym może zachwycony. A tak, jestem jednocześnie zmieszany i poruszony. I zaniepokojony, czy ten duet jest w stanie następnym razem wyjść poza utartą już konwencję.

PD – Piotr Dobry [8]
Niby jest to pod względem przesłanek powtórka z „21 gramów” – film o niemożności porozumienia międzyludzkiego i o tym, że nie ma złych ludzi, są jedynie ofiary przeznaczenia. Tyle tylko, że tym razem kontekst jest szerszy, ponadnarodowy. I nawet jeśli Iñarritu z Arriagą serwują nam tu powtórkę, nie nazwałbym banalnym przekazu próbującego rozsądnie tłumaczyć irracjonalne z pozoru wydarzenia, jakich dziś pełno w otaczającym nas świecie. Mistrzowsko napisany, wyreżyserowany, sfotografowany i zagrany (czy ktoś ma jeszcze wątpliwości, że Brad Pitt jest wybitnym aktorem?) film. I co najważniejsze, bez przerostu formy nad treścią, jak w „21 gramach"; mimo pewnej z góry założonej przewidywalności, kolejne karty twórcy odsłaniają w bardziej odpowiednich momentach i emocjonalnie „Babel” utrzymuje tendencję zwyżkową, podczas gdy „21 gram” prezentowało raczej jazdę po równi pochyłej.

BF – Bartek Fukiet [9]
I co z tego, że – według niektórych – duet Inarritu/Arriaga się powtarza. Ale za to w jakim stylu… Marzę o tym, że kiedyś zobaczę taką precyzję formalną w polskim filmie. Niebanalny temat, dobre aktorstwo i mistrzowskie wykonanie. Czego chcieć więcej?

WO – Wojciech Orliński [8]
Faktycznie piękny film, chociaż nie jestem do końca pewien czy rozumiem, co poeta chciał przez to.

KS – Kamila Sławińska [7]
Scenariusze Gulliermo Ariagi zawsze bazują na zbiegu okoliczności jako ważnym - jeśli nie najważniejszym - elemencie kształtującym losy bohaterów: ślepy traf łączy w nich i dzieli ludzi, zmienia losy ludzkie z dnia na dzień, bez ostrzeżenia, tworzy połączenia między pozornie nie mającymi z sobą nic wspólnego osobami. Co jednak sprawiało, że do tej pory kupowałam historie Meksykanina bez gadania, to że jego przypadki były zawsze niesamowicie prawdopodobne: zaakceptowanie faktu, że coś, co opisuje, naprawdę mogło się zdarzyć, nie wymagały wysiłku. „Babel” jest pod tym względem najmniej udany: jakkolwiek wątki amerykańskich turystów, meksykańskiej babysitterki i małych arabskich pastuszków z Winchesterem łączą się ze sobą w naturalny, organiczny sposób, wątek japoński wydaje się doklejony na siłę. Co gorsza, uczynienie małej Japonki niemową kompletnie niszczy subtelność metafory, jaką scenarzysta i reżyser próbują widzowi przekazać. Po co taka dosłowność, skoro tytuł i fabuła sugerują jednoznacznie, że najważniejszym problemem jest dla twórców jest międzyludzka komunikacja, a raczej jej brak? Przez takie potknięcia film wydaje się o wiele zbyt wydumany - a niesamowite emocjonalne napięcie, jakie udało się stworzyć znakomitym odtwórcom głównych ról nie wystarcza, by wywołać prawdziwie katartyczny efekt. Wielka szkoda, bo i Pitt, i Blanchett, i Adrianna Bazzara, i mali arabscy aktorzy zasłużyli na to, by ich wspaniała robota stała się częścią równie wspaniałej i przekonującej całości.

KW – Konrad Wągrowski [9]
Jak łatwo domyśleć się z tytułu, „Babel” mówi o niemożności porozumienia się między ludźmi. W trzech luźno ze sobą połączonych wątkach obserwujemy całą gamę przykładów braku zrozumienia. Zrozumienia między odmiennymi kulturami, między współmałżonkami, między rodzicami i dziećmi, między upośledzonymi i zdrowymi. Człowiek stwarza wokół siebie tak odmienne, zamknięte światy, że próba otwarcia się wykracza już często poza jego możliwości. „Babel” jest jednak najmniej pesymistycznym filmem fatalistycznego meksykańskiego reżysera. Istnieje jednak nadzieja na porozumienie – dzieci meksykańskie bawią się z amerykańskimi, kontaktem między Amerykaninem i Arabem będzie rozmowa o ich potomstwie. To dzieci (którym zresztą artysta dedykuje film), nie obciążone jeszcze uprzedzeniami, są pomostem łączącym różne światy i różne kultury. To temat dzieci łączy dorosłych. Piękny, mądry, świetnie wyreżyserowany (nie ma słabszego wątku, każdy poprowadzony jest znakomicie) i wspaniale sfotografowany film.

BZ – Beata Zatońska [9]
Trzecia część trylogii Alejandra Inárritu (poprzednie to "Amores Perros" i "21 gramów") jest jak dobra symfonia – polifoniczna, misternie skonstruowana. Jak w tytułowej wieży Babel kłębią tu się różne historie, z pozoru ze sobą nie związane. Bohaterów różni prawie wszystko – status materialny, wiek, kraj pochodzenia. Są tu marokańska rodzina biednych pasterzy, głuchoniema córka japońskiego biznesmena, amerykańskie małżeństwo i meksykańska niania. Łączy ich przypadek. Są do siebie podobni, nie potrafią się porozumieć, okazywać uczuć, szukając samopotwierdzenia krzywdzą się nawzajem (najbardziej chyba rodzice krzywdzą swoje dzieci). Lepiej nie analizować poszczególnych historii zbyt drobiazgowo, zaczęłyby się wtedy obnażać pewne nieścisłości. Jeśli można mówić o spisku scenarzysty i reżysera, ale w dobrym tego słowa znaczeniu, to właśnie tutaj do niego doszło. Bywa nieco pretensjonalnie, ale w sumie przekaz jest jasny, układanie elementów dramatycznych puzzli wciąga i fascynuje. Film tętni podskórną energią; jest w nim też nuta magii (choć czarów nie ma).

Oceń lub dodaj do Koszyka w

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Copyright © 2000-2021 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.