Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 25 maja 2020
w Esensji w Esensjopedii

Trzy pogrzeby Melquiadesa Estrady (The Three Burials of Melquiades Estrada)

Tommy Lee Jones
‹Trzy pogrzeby Melquiadesa Estrady›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTrzy pogrzeby Melquiadesa Estrady
Tytuł oryginalnyThe Three Burials of Melquiades Estrada
Dystrybutor Monolith
Data premiery6 stycznia 2006
ReżyseriaTommy Lee Jones
ZdjęciaChris Menges
Scenariusz
ObsadaTommy Lee Jones, Barry Pepper, Julio Cedillo, Dwight Yoakam, January Jones, Guillermo Arriaga, Terry Parks
MuzykaMarco Beltrami
Rok produkcji2005
Kraj produkcjiFrancja, USA
Czas trwania121 min
WWW
Gatunekdramat
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Opis dystrybutora
Na środku pustyni w Teksasie znalezione zostaje ciało zastrzelonego Melquaidesa Estrady. Kolejnym miejscem spoczynku tytułowego bohatera staje się cmentarz w Van Horn, gdzie mieszka jego najlepszy przyjaciel i były pracodawca, podstarzały farmer Pete Perkins. Postanawia on wypełnić daną Estradzie obietnicę i przewieźć jego zwłoki do rodzinnego Meksyku. W tym godnym Don Kichota przedsięwzięciu pomoże mu, wbrew własnej woli, Mike - funkcjonariusz straży granicznej.
Teksty w Esensji
Filmy – Recenzje      

Filmy – Publicystyka      


Utwory powiązane
Filmy      


Tetrycy o filmie [7.25]

MC – Michał Chaciński [6]
W odróżnieniu od poprzednich scenariuszy Arriagi, mam wrażenie, że tutaj wiele dobrego materiału nie złożyło się w jeden spójny film. Pierwszorzędny jest pomysł filmu o zemście, w którym nie ma pornografii odpłaty, tylko próba wywołania w winowajcy poczucia winy. Ironiczne jest kolejny raz opowiadanie przez Arriagę historii o odkupieniu, bo tym razem chodzi nie o odkupienie własnych win, tylko zmuszenie kogo innego do odkupienia jego win. Trafiają też w sedno skojarzenia z Peckinpahem, Hustonem, czy choćby Homerem. Ale co z tego wszystkiego wychodzi? Po seansie mam wrażenie, że jednak niewiele. Obejrzalem dobry film, pełen dobrych pomysłów, którym zabrakło podsumowania.

PD – Piotr Dobry [8]
Obsadzany niemal wyłącznie w rolach ścigających Tommy Lee Jones zbuntował się, sam obsadził w roli ściganego i nakręcił piękny dramat-western o samotności, ubarwianiu szarej rzeczywistości i beznadziei egzystencji na zadupiu. Bardzo podobał mi się zarówno bohater Jonesa – archetyp ekranowego kowboja, który we współczesnym świecie nie potrafi się odnaleźć – jak i konstrukcja wszystkich znaczących postaci (każda przed czymś ucieka, po czym dochodzi do punktu, od którego nie ma już odwrotu). Świetne kino.

KS – Kamila Sławińska [9]
Miałam kiedyś kumpla, który po paru głębszych zawsze twierdził, że wszelkie zło dzisiejszych czasów płynie z faktu, że zlikwidowano Dziki Zachód. Mam nadzieję, że ów znajomy obejrzy film Tommy Lee Jonesa: na pewno byłby nim zachwycony. Dawno nie mieliśmy na ekranach tak pięknie pokazanej współczesnej wersji tego westernowego Zachodu, za którym tęsknił mój kumpel - miejsca, gdzie żadna podłość nie ujdzie na sucho, bo uczciwi ludzie nie puszczą jej płazem i gotowi są wymierzać sprawiedliwość własnymi rękami. Mnie ten film wyjątkowo ujął, bo bardzo wierzę, że cokolwiek człowiek zrobi w życiu, dobrego czy złego, jakoś do niego wraca; a o tym jest właśnie mowa w Trzech pogrzebach - o zjawisku, które Amerykanie nazywają poetic justice. Mimo, że początkowo fabuła wydaje się nieco szarpana, w finale siła i prostota tego filmu trafiają w samo serce. Pewnie spora w tym zasługa nie tylko aktorskich, ale i reżyserskich talentów Tommy’ego Lee.

KW – Konrad Wągrowski [6]
"Trzy pogrzeby..." to jednak wyraźnie film nakręcony pod filmowe festiwale, a nie dla przeciętnego widza. Świadczy o tym złożona, niechronologiczna struktura w części pierwszej (wcale nie niezbedna dla całego filmu, utrudniająca wejście w opowiadaną historię), jawne unikanie wyrazistszych rozwiązań dramaturgicznych w części drugiej, brak solidnego spuentowania. Otrzymujemy w sumie dość przyjemną w odbiorze, elegancką, ładnie sfilmowana przypowieść, ale na koniec przychodzi do głowy pytanie - czy kino drogi aby nie powinno pokazywać jakiejś przemiany?

Oceń lub dodaj do Koszyka w

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Copyright © 2000-2020 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.