Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 17 października 2019
w Esensji w Esensjopedii

Hostel

Eli Roth
‹Hostel›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułHostel
Dystrybutor UIP
Data premiery3 marca 2006
ReżyseriaEli Roth
ZdjęciaMilan Chadima, Shane Daly
Scenariusz
ObsadaJay Hernandez, Derek Richardson, Eythor Gudjonsson, Barbara Nedeljakova, Jana Kaderabkova, Takashi Miike
MuzykaNathan Barr
Rok produkcji2005
Kraj produkcjiUSA
CyklHostel
Czas trwania95 min
WWW
Gatunekgroza / horror
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Opis dystrybutora
Troje młodych ludzi zostaje uwięzionych w hostelu w małym słowackim miasteczku. Tam zaczynają się dziać mrożące krew w żyłach wydarzenia.
Teksty w Esensji
Filmy – Publicystyka      
Michał Chaciński, Sebastian Chosiński, Piotr Dobry, Michał Kubalski, Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski ‹Strach siedzi w nas, czyli kino grozy pod lupą (2)›

Piotr Dobry, Bartosz Sztybor, Konrad Wągrowski ‹Zgryźliwi prorocy: Edycja 3, luty 2006›

Utwory powiązane
Filmy (6)       [rozwiń]






Tetrycy o filmie [3.50]

MC – Michał Chaciński [3]
Nazwisko Tarantino zapowiadało, że obejrzymy kino wtórne, ale miałem jednak nadzieję, że Roth pokaże coś, er jakby to... wtórnie nowego (bo jednak Cabin Fever to nowa wersja horroru wyrastającego z Evil Dead). Tymczasem po umiarkowanie sensownej i przyzwoicie zapowiadającej film pierwszej części (niezły żart z dworcem i ze stereotypowym obrazem Europy Wschodniej), reszta to nuda. Może Roth ogląda za mało horrorów i nie orientuje się, że pokazał obrazki, które przestarzałe były już 20 lat temu? A może się nad tym nie zastanawiał, bo wiedział, że nazwisko Tarantino (ośmieszającego się własnym komentarzem na plakacie) gwarantuje kasowość? A może był wtedy chory? Oby wyzdrowiał. I niech już nie słucha Tarantino, który coraz bardziej wczuwa się w rolę twórcy najszybciej od czasu Bogdanovicha przechodzącego z pozycji geniusza do pozycji kompletnego żenadera.

PD – Piotr Dobry [3]
Eli Roth znowu sklecił film z paru innych, ale o ile w „Śmiertelnej gorączce” były to lekko i z humorem podane cytaty z klasycznych horrorów, tak tu mamy niezgrabny gatunkowy miszmasz – młodzieżową komedię a la „Eurotrip” (tyle że nie śmieszną, lecz wulgarną), horror gore (dwie-trzy sceny, wszystkie zerżnięte od Miikego i Chan-wooka, i tak jak u nich nie robiące żadnego wrażenia), sensacyjną historyjkę o bogatych krawaciarzach mordujących ludzi dla relaksu (lepiej obejrzeć „Nieuchwytny cel” Johna Woo albo „Grę o przeżycie” Dickersona) i jeszcze ten pożal się Boże wątek słowackich dzieci kukurydzy… Słowem, duży krok w tył po udanym debiucie, i gdyby nie garstka zalet audio- („Ocy carne”, „V Slepych Ulickach”) wizualnych (nagie piersi Barbary Nedeljakovej), byłoby już dno kompletne.

WO – Wojciech Orliński [8]
Pierwsza połowa filmu to komedia o przygłupich Amerykanach w Europie - przypominająca strasznie zabawny film sprzed paru lat pod tytułem "Eurotrip", ale dużo bardziej śmiała obyczajowo, bo ze względu na drugą połowę nikt się już nie musiał martwić ograniczeniami wiekowymi. Druga połowa - jak wiadomo - opowiada już głównie o przewiercaniu nogi wiertarką, wyłupywaniu oka czy też obcinaniu palców piłą, słowem o typowych zagrożeniach czekających turystów w Europie Wschodniej. Małe cameo w roli klienta ekskluzywnego klubu sadystów ma tu Takeshi Miike - mam nadzieję, że nauczy się w tym filmie, że sam splatterek nie wystarczy, przyda się jeszcze jakaś wciągająca fabuła (brrr, jeszcze się wzdrygam z obrzydzenia na wspomnienie tortury przez zanudzanie widzów na śmierć w "Grze wstępnej").

KS – Kamila Sławińska [1]
Konstrukcja jak w pornosie - pretekstowa fabuła, a później się już tylko rżną: między innymi piłą mechaniczną. I tak jak w pornosie, szybko zaczyna to nudzić. Jeśli to miał być film o tym, że przy pewnym poziomie upodlenia w każdym człowieku odzywa się mściwy, zdolny do wszystkiego, żądny krwi potwór - to dziękuję, wolę Dogville. Tam przynajmniej z całego serca kibicuję udręczonej bohaterce, kiedy przyjeżdża rozwalić miasteczko - a w ostatnich scenach Hostel mam gdzieś uczucia wszystkich, jednakowo płaskich i niesympatycznych postaci - i chcę tylko jak najszybciej wyjść. Znajdą się pewnie chętni do dorabiania ideologii do tego pustego, sadystycznego, pozbawionego odrobiny ironii filmu; jak na moje oko to jedynie chorobliwa fantazja przerośniętego dzieciaka, który naoglądał się zbyt wiele splatterów - a teraz marzył jedynie o zrobieniu filmu, zdolnego przyprawić o wymioty nawet Fulciego i Deodato. Fakt, że Tarantino wyprodukował ten knot, utwierdza mnie w przekonaniu, że wcale nie jest taki cwany, za jakiego go wszyscy uważają.

BS – Bartosz Sztybor [2]
Oglądając "Hostel", zawiodłem się na trzech osobach, które strasznie lubię. Pierwsza to Quentin Tarantino (za wyprodukowanie złego filmu), druga to Eli Roth (za wyreżyserowanie złego filmu), a trzecią jest Bartosz Sztybor (za posiadanie nadziei, że zły film będzie filmem dobrym). Wszyscy maczający palce przy "Hostelu" zawalili na całej linii, bo nie ma tutaj teoretycznie nic godnego uwagi. Fabuła jest rzeczywiście pretekstowa, a wyjaśnienie całej intrygi jest tak nieprawdopodobne i naciągane, że złapanie się za głowę i rzucenie w przestworza jakiegoś przekleństwa jest najdelikatniejszym znakiem kompletnej irytacji. Najgorzej, że nie wiadomo do czego te wszystkie nielogiczności są pretekstem. Brutalność nie szokuje tutaj ani przez chwilę, bo zazwyczaj pokazane jest tylko zbliżające się do jakiejś części ciała narzędzie zbrodni i nic więcej. Scena z golącą sobie nogi niewiastą w "Śmiertelnej gorączce" przebija wszystkie krwiste motywy z "Hostelu", który, nie wiedzieć czemu, został okrzyknięty najbardziej krwawym horrorem ostatnich lat. Nieudana próba odesłania do lamusa legendarnych twórców kina gore i kolejna zrzynka z Takashiego Miike i Park Chan-wooka. Nie spodziewałem się takiego gniota po dwóch filmowych zajarańcach, na których będę musiał teraz patrzeć mniej łaskawym okiem.

KW – Konrad Wągrowski [4]
Dziewnie się oglądało ten film. Od zniesmaczenia (rany, kolejna historia o antypatycznych nastolatkach spragnionych seksu, którzy wpakuja się z tego powodu w jakieś potworne tarapaty, a mnie będzie guzik obchodziło co się z nimi stanie), po zainteresowanie (no nie, to się jednak daje oglądać, a nawet wciąga), po znudzenie. I to znudzenie nie spowodowane zbyt dużą dawką tortur i krwi, lecz konstatacją, że w gruncie rzeczy Roth idzie na całkowita łatwiznę i nie stara się w filmie pokazać czegokolwiek, czego nie było w horrorze juz 30 lat temu. I z tego punktu widzenia film zdaje się całkowicie zbędny i wpisujący się w trend horroru zjadającego własny ogon, bez pomysłu i krzty oryginalności. Ale cameo Miikego i turystyczna widokówka Słowacaji niezłe. W Ameryce wierzą, że to przwdziwy obraz Słowacji, że film porusza społecznie ważny temat zmian po upadku komuny! Nie wierzycie - poczytajcie fora internetowe.

Oceń lub dodaj do Koszyka w

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Copyright © 2000-2019 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.