Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 26 października 2020
w Esensji w Esensjopedii

Źródło (The Fountain)

Darren Aronofsky
‹Źródło›

WASZ EKSTRAKT:
80,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułŹródło
Tytuł oryginalnyThe Fountain
Dystrybutor CinePix
Data premiery5 stycznia 2007
ReżyseriaDarren Aronofsky
ZdjęciaMatthew Libatique
Scenariusz
ObsadaHugh Jackman, Rachel Weisz, Ellen Burstyn, Cliff Curtis, Sean Gullette, Mark Margolis, Donna Murphy, Ethan Suplee, Sean Patrick Thomas
MuzykaClint Mansell
Rok produkcji2006
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania97 min
WWW
GatunekSF
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Opis dystrybutora
Głównym bohaterem opowieści będzie człowiek poszukujący nieśmiertelności. Taką moc ma dać „drzewo życia”, które znajduje się gdzieś w Ameryce Środkowej i jest poszukiwane od wielu stuleci. Ostatecznie to śmierć ma być częścią nowego odrodzenia…
Inne wydania

Teksty w Esensji
Filmy – Recenzje      


Filmy – Publicystyka      



Utwory powiązane
Filmy (6)       [rozwiń]






Tetrycy o filmie [7.00]

DA – Darek Arest [8]
Imponujący scenariusz z masą nawiązań: do „2001:Odysei kosmicznej” Kubricka, do legend o świętym Graalu, do Biblii… Dużo tego, ale połączone w uniwersalnym postmodernistycznym sosie tworzy strawną (nawet lekkostrawną) całość. To najgładszy z filmów Aronofsky’ego, na pewno słabiej oddziaływujący od „Requiem…”, nie tak „nerwowy”, ale ciekawy. Bardzo zgrabnie skomponowany, w wyrazistym klimacie i przemyślany. Może nawet za bardzo – stąd obecność końcowego morału. Mimo to warto zobaczyć.

PD – Piotr Dobry [4]
Tak, jest to filozoficzny utwór o miłości i ulotności życia, ale to rodzaj filozofii uprawianej po halucynogenach i zarazem w stanie głębokiej depresji – coś, co mógłby sobie wyśnić Harry Goldfarb z „Requiem dla snu”. Nie wierzyłem, że jeszcze kiedykolwiek powstanie SF przebijające pretensjonalnością „Zardoza”, ale Aronofsky bardzo się postarał.

BF – Bartek Fukiet [8]
Czysta radość dla oczu. Pamiętam, że kilka lat temu w śp. CINEMIE spekulowałem, że „Źródło” może stać się „2001: Odyseją kosmiczną” nowej generacji. Choć aż tak dobrze nie jest, podtrzymuję opinię, że Darren Aronofsky to jeden z najoryginalniejszych twórców współczesnego kina. Kto wie, co zobaczylibyśmy na ekranie, gdyby z projektu nie wycofał się Brad Pitt i budżet nie został drastycznie okrojony. Obecny na Camerimage producent „Żródła” Eric Watson opowiadał, że szykowali z Aronofskim pełne rozmachu widowisko SF. Po redukcji budżetu przygotowali wersję ekonomiczną: fantastykę bazującą na ukochanej przez Amerykanów psychoanalizie (wspomniany Watson twierdzi, że trzy warstwy filmu to odpowiedniki id, ego i superego), której fabułę zainspirowały traumatyczne przeżycia Aronofskiego, zmagającego się ze śmiertelną chorobą w rodzinie. „Żródło” to opowieść o zakochanym facecie, który rozpaczliwie próbuje zapobiec śmierci swojej partnerki. No i ten film jest właśnie jak prawdziwa miłość – momenty wzniosłe przeplatają się z walentynkowym kiczem. Ale ja nie wyczuwam w tym fałszu. Zresztą Rachel Weisz swoją urodą i kobiecym czarem uwiarygadnia poczynania bohatera granego przez Hugh Jackmana w 100 procentach. Ja też szarpałbym się za bary z przeznaczeniem i czasoprzestrzenią, gdybym miał stracić TAKĄ kobietę. PS Piotrek, nie wierzę, że nie widziałeś „Kronik Riddicka”…

KS – Kamila Sławińska [7]
Aronofsky przesadził z efektami specjalnymi, które miejscami wtrącają fabułę w taką pretensję, że zęby bolą – ale za to trzeba mu przyznać, że miał odwagę spadać z wysokiego konia. Pretensjonalność w mówieniu o rzeczach ostatecznych – o miłości, życiu, śmierci, nadziei na nieśmiertelność – zdarzała się czasem i większym artystom od niego, a wobec przygnębiającego, infantylnego poziomu większości produkcji SF trafiających ostatnio do kin wolę więc docenić jego dobrą wolę i odwagę niż rozwodzić się nad niedociągnięciami. Zwłaszcza, że doceniam każdą, nawet nie do końca udaną, próbę wykorzystania fantastyki jako wehikułu dla filozoficznych pytań – no i obecność wzruszającej i ślicznej Rachel Weisz musi dodatnio wpływać na ocenę.

KW – Konrad Wągrowski [8]
Głównym problemem „Źródła” jest bez wątpienia jego główna myśl. Bo jest to myśl bardzo trudna do zaakceptowania dla większości widzów – mało, kto bowiem może spojrzeć na zagadnienie śmierci w tak buddyjski sposób. Być może też konstatacja może wydać się zbyt banalna jak na tak barokowo zuchwałe przedsięwzięcie – wielowątkowe, alegoryczne, pełne ukrytych znaczeń, nawiązujące do kilku mitologii i systemów religijnych. Dlatego też największą chyba zaletą „Źródła” będzie jego złożoność i możliwość interpretacji i odszyfrowania – a to bez wątpienia cechy czyniące z filmu Aronofsky’ego kandydata na dzieło kultowe. „Źródło” to też film piękny – przede wszystkim pięknem wizualnym, zdjęciami, światłem, barwą, scenografią. A jeśli to nadal nie przekonuje, trzeba potraktować film jako opowieść o miłości, z eteryczną i wzruszającą Rachel Weisz w roli głównej. Nie lekceważmy więc tego oryginalnego filmu, choćby nie wiem jak dziwny, czy przesentymentalizowany się nie wydawał.

Oceń lub dodaj do Koszyka w

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Copyright © 2000-2020 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.