Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 sierpnia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Wiatr buszujący w jęczmieniu (The Wind That Shakes the Barley)

Ken Loach
‹Wiatr buszujący w jęczmieniu›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWiatr buszujący w jęczmieniu
Tytuł oryginalnyThe Wind That Shakes the Barley
Dystrybutor Best Film
Data premiery8 grudnia 2006
ReżyseriaKen Loach
ZdjęciaBarry Ackroyd
Scenariusz
ObsadaCillian Murphy, Padraic Delaney, Liam Cunningham, Gerard Kearney, William Ruane, Siobhan Mc Sweeney
MuzykaGeorge Fenton
Rok produkcji2006
Kraj produkcjiFrancja, Hiszpania, Irlandia, Niemcy, Wielka Brytania, Włochy
Czas trwania127 min
WWW
Gatunekdramat, wojenny
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Opis dystrybutora
Akcja filmu rozgrywa się w czasie Irlandzkiej Wojny Domowej, która rozegrała się na przełomie 1919 i 1920 roku. Bohaterami są dwaj bracia, Damien, który porzuca karierę doktora, aby walczyć o ojczyznę oraz Teddy, który poświęca się całkowicie tej samej sprawie.
Teksty w Esensji
Filmy – Recenzje      

Filmy – Publicystyka      


Utwory powiązane
Filmy (11)       [rozwiń]






Tetrycy o filmie [8.20]

DA – Darek Arest [8]
Nagroda w Cannes, jak się zdaje, bardziej dla sprawy niż dla filmu. Ciężko zakwestionować potrzebę pokazania źródeł sytuacji, którą dziś, zastygłą w pozie, łatwo rozbroić jak każdą inną, przy użyciu słów-kluczy (trzeba wybrać tylko „terrorysta” czy „powstaniec”?). Wyjście filmu Loacha jest oczywiście polityczne, co nie pogrąża go, o tyle, że będąc Anglikiem, nie szczędzi swych rodaków, stając zdecydowanie po stronie Irlandczyków. Choć chwilami Loach daje się uwodzić swoim lewicowym, idealistycznym bohaterom, to pozostaje przede wszystkim (nie pierwszym) demaskatorem wojennego absurdu i jego bolesnej powtarzalności. Może takie uwiedzenie to cena opowiadania historii, czego już prawie nikt jak on, w kinie nie robi?

PD – Piotr Dobry [8]
Wreszcie film, który nie pokazuje bojowników IRA jako bezlitosnych psychopatów (pamiętacie „Ostatniego przyjaciela” z Timothym Daltonem albo „Eksplozję”, gdzie szalony eksżołnierz IRA Tommy Lee Jones terroryzuje Boston?), ale też nie stawia im romantycznych pomników na wzór „Michaela Collinsa”. Oczywiste jest, po której stronie lokuje się sympatia Loacha, ale w końcu gdzie ma się lokować, skoro jest zdeterminowana przez historyczne fakty? Jasne, że niektórym to bardzo nie w smak, ale nade wszystko mamy tu przecież przejmująco i nienachalnie podane przesłanie, że w jakiejkolwiek wojnie nie ma zwycięzców. A z tą tyleż starą, co zawsze wartą przypominania prawdą powinni umieć zgadzać się wszyscy, nawet prawicowe oszołomy.

WO – Wojciech Orliński [10]
Wściekłe reakcje brytyjskiej prawicy najlepiej dowodzą tego, że Ken Loach trafił w samo sedno prawdy o irlandzkim konflikcie. Podstawowym kłamstwem brytyjskiej propagandy zawsze było przedstawienie roli brytyjskich wojsk w Irlandii jako pokojowych rozjemców powstrzymujących Irlandczyków przed mordowaniem się nawzajem. Ten film dokładnie pokazuje, że jest odwrotnie - wszelkie konflikty między Irlandczykami zrodziły się z brytyjskiej obecności. Na temat Cilliana Murphy niestety nic już nie mogę napisać, bo skończyły mi się dostatecznie entuzjastyczne superlatywy. NIECH KTOŚ TEMU FACETOWI WRESZCIE DA OSCARA.

KS – Kamila Sławińska [10]
Sporo trzeba mieć odwagi, by przypominać, że wojownicy IRA, dziś uważani zwykle za bezwględnych terrorystów, mordujących niewinnych cywili, mieli doskonale zrozumiały powód, by nie przepadać za Anglikami. Trzeba mieć nieprawdopodobnie dużo talentu i wyczucia, by - raz okazawszy im sympatię - nie dać się ponieść emocjom i nie usprawiedliwiać ich każdego, nawet najbardziej nieludzkiego postępku w imię walki o wolność cierpiącej pod okrutną okupacją Irlandii. Ken Loach ma i odwagę, i talent, i umiar - a przy tym genialny zmysł plastyczny i intuicję do doboru obsady. Rzecz jest absolutnie wstrząsająca, boleśnie szczera, ludzka i tragiczna - a przy tym tak przepięknie zagrana i zrealizowana, że łzy stają w oczach: niewiele widziałam tak przejmujących filmów o tym, jak historia zmienia ludzkie życie, jak zmusza ludzi do wyborów, do dokonania których nigdy nie byliby zdolni. Ponadto - przepiękne zdjęcia, przepiękna muzyka, no i niezrównany Cilian Murphy po raz kolejny nie zawodzi.

KW – Konrad Wągrowski [5]
Aż trudno znaleźć temat, który bardziej przemawiałby do Polaków, niż ten pokazany w filmie Loacha. Jakże łatwo bowiem utożsamić się z młodymi republikanami, widząc w nich polskich konspiratorów z okresu niemieckiej okupacji. Jakże łatwo zrozumieć radość z widoku wychodzących z kraju żołnierzy angielskich, myśląc o tym, jak bardzo byśmy się cieszyli, patrząc na wychodzących Rosjan w czasach komuny (o dziwo, gdy wyszli, jakoś wielkiej euforii nie było – wyraźnie Irlandczycy są od nas bardziej emocjonalni). Łatwo też zrozumieć dylematy bohaterów. Temat więc jest wyraźnym plusem filmu. Niestety jedynym, bo wykonanie już pozostawia wiele do życzenia. „Wiatr...” wzbudził u mnie więcej irytacji niż satysfakcji z seansu. Zacznijmy od sztampowego zagajenia, które jest kopią filmów o mniejszych ambicjach, jak „Braveheart” czy „Patriota” – czyżby Loach nie miał lepszego pomysłu na pokazanie okrucieństwa angielskiej okupacji? Po drugie, postacie są zarysowane wcale nie najwyraźniej – naprawdę trudno odczuwać z nimi empatię. Film ma dłużyzny, nierówne tempo, momentami nuży – a to zawsze działa na niekorzyść przekazywanych prawd. Co więcej Loach wyraźnie nie umie grać na emocjach widzów – więc dlaczego próbuje? Garść bezsensownie sentymentalnych scen na koniec tylko wzbudza irytację. Zapewne gdyby film miał dokumentalistyczne zacięcie, nie próbujący być melodramatem, efekt byłby lepszy. Cillian Murphy gra oczywiście genialnie, ale jego postać jest tak irytująca, że, wbrew intencjom reżysera, moja sympatia była zawsze po stronie jego pragmatycznego brata. No i wrzucane tu i ówdzie komunistyczne idee, choć pewnie zgodne z prawdą historyczną, mej sympatii do bohaterów nie budziły. Wielki, ważny temat, przeciętna realizacja.

Oceń lub dodaj do Koszyka w

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Copyright © 2000-2019 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.