Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 stycznia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Gwiezdny pył (Stardust)

Matthew Vaughn
‹Gwiezdny pył›

WASZ EKSTRAKT:
80,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGwiezdny pył
Tytuł oryginalnyStardust
Dystrybutor UIP
Data premiery12 października 2007
ReżyseriaMatthew Vaughn
ZdjęciaBen Davis
Scenariusz
ObsadaCharlie Cox, Claire Danes, Robert De Niro, Sienna Miller, Michelle Pfeiffer, Jason Flemyng, Henry Cavill, Rupert Everett, Dexter Fletcher, Ricky Gervais, Peter O'Toole, Mark Strong, Mark Williams, Ian McKellen, David Walliams, Ben Barnes
MuzykaIlan Eshkeri
Rok produkcji2007
Kraj produkcjiUSA, Wielka Brytania
Czas trwania130 min
WWW
Gatunekfantasy, przygodowy
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Opis dystrybutora
Akcja "Gwiezdnego pyłu" rozpoczyna się w wiosce Mur, gdzie życie toczy się od lat w ten sam jednostajny sposób. Mur graniczy z Krainą Czarów, do której wieśniacy dostać mogą się przez otwór w murze podczas odbywającego się raz na 9 lat Jarmarku. Pewnej nocy młody Tristian Thorn obiecuje swej narzeczonej gwiazdkę z nieba. By ją zdobyć, musi udać się do Krainy Czarów...
Teksty w Esensji
Filmy – Recenzje      
Borys Jagielski ‹Hop przez Mur›

Filmy – Publicystyka      




Książki – Wieści      

Utwory powiązane
Filmy (6)       [rozwiń]






Tetrycy o filmie [6.75]

DA – Darek Arest [7]
Jeśli wahałem się, wystawiając siódemkę, to tylko zastanawiając, się czy aby nie powinno stanąć tam dumniejsze 8. Nie czytałem powieściowego Gaimana, ale jako samodzielna baśń filmowa „Gwiezdny pył” sprawdza się świetnie i umiejętnie balansuje klimatem pomiędzy Roaldem Dahlem i Szarlotą Pawel. W żyłach książąt płynie tu błękitna krew, ale tyle w tym starań o zwiększenie targetu, co właśnie zgrabnego balansu. Jest bardzo efektownie, ale wszystko, co jest tu potencjalnie obciachowe, zyskało jakiś ładnie obmyślany ironiczny albo chociaż komiczny kontrapunkt. No i wiadomo: rewelacyjny DeNiro (najlepszy kwiatek od inż. Archibalda Tuttle’a w „Brazil” Gilliama). Rozczarowuje tylko zakończenie, które żadnego kontrapunktu się nie doczekało i tapla się w sztampie. Ale nadal warto.

MC – Michał Chaciński [8]
Po pierwszym seansie zastanawiałem się, czy nie przeginam w ocenie, więc wybrałem się drugi raz i okazało się, że nie. To najlepsze fantasy od „Władcy pierścieni”. Gaiman nie tylko wie, jak wymyślić dobrą fabułę, ale wie też, jak trzeba opowiadać o świecie, którego widz nie zna. A trzeba opowiadać bez deusa wyskakującego z machiny, tylko precyzyjnie definiować, co kto może, jakie obowiązują zasady i ewentualnie dlaczego kogoś nie obowiązują. Pod tym względem „Gwiezdny pył” ma tylko jeden kwas (co to za wybuchanie czarownicy pod wpływem świecącej gwiazdy?!). Do tego wielki plus za gaimanowskie poczucie humoru. Nie sądziłem, że Matthew Vaughna stać na kino tak wystawne i wizjonerskie. Może powinni mu dać „Hobbita”, skoro nie może go kręcić Jackson?

PD – Piotr Dobry [8]
Bardzo dobre. Obiegowa opinia o „Gwiezdnym pyle” jako powieści dla dorosłych jest przesadzona – to książka w równym stopniu dla dorosłych, co dla młodzieży; klasyczne tak w narracji, jak i treści fantasy, tyle że z nietypową dozą czarnego humoru i toposami odbitymi w krzywym zwierciadle. Film nie trzyma się wiernie powieści, ale mi to nigdy nie przeszkadza, a niekiedy – tak jak tu – stanowi wręcz zaletę: owszem, scenarzyści zrezygnowali z niektórych wątków, niektóre spłycili, ale też znacznie rozbudowali na przykład postać kapitana statku, jakże fantastycznie zagranego przez De Niro na autoironii! W sumie całość odbieram jako najlepsze fantasy od czasu „Władcy Pierścieni” i najzabawniejszą, najbardziej oryginalną komedię romantyczną od czasu „Wysypu żywych trupów”.

BF – Bartek Fukiet [5]
Zmarnowany potencjał. Po „Layer Cake” Vaughn jawił mi się jako łebski reżyser i sądziłem, że zdoła zachować ducha prozy Gaimana, z jej specyficznym czarnym humorem i poezją. Tymczasem zaaplikował nam hollywoodzką sztampę, „Królewnę Śnieżkę” dla ciut starszej widowni, z marnymi dowcipasami na poziomie czwartego „Scary Movie”. Staruszkowie-mistrzowie karate, De Niro w damskich ciuchach, duch z siekierą w głowie, wiotczejące na oczach widza cycki M. Pfeiffer (pod sukienką, niestety). OK, De Niro zagrał znakomicie, autoironicznie, etc i jestem przekonany, że – zaproszony przez scenarzystów, którzy potraktowaliby prozę Tolkiena z podobną swadą jak ci od „Gwiezdnego pyłu” – świetnie wypadłby też w roli, powiedzmy, Boromira, zaskoczonego przez hobbitów na pląsach w sukni skradzionej Arwenie. Ale problem w tym, że jego filmowy kapitan Szekspir to postać z zupełnie innej bajki. IMHO najbardziej skopana adaptacja fantasy od czasów „Wiedźmina”.

JS – Jakub Socha [6]
Dołączam do głosu malkontentów. Nic mnie w tym filmie nie powaliło, nic nie wcisnęło w fotel. Tak, tak, warstwa wizualna jest niczego sobie, De Niro jest wyborny – cud, miód. Na Claire Danes też zawsze miło popatrzeć. Ale poza tym wszystkie elementy są tu tak zgrane, że szkoda gadać. W równolegle prowadzonych wątkach każdy z bohaterów ma czegoś dowieść, coś zdobyć. Ale te ich potyczki są tak nieistotne, tak nieciekawe, że zupełnie nie ma na czym czegokolwiek w tym filmie budować – ani konfliktu, ani miłości. A już najbardziej denerwuje mnie scena, w której to już niby wszystko jest dobrze, a chłopiec i gwiazdka z nieba po upojnej nocy leżą razem w łóżku. I co dalej się dzieje? Zamiast zrobić ukochanej śniadanie, chłopiec wymyka się cichaczem i odchodzi do mieściny z której pochodzi, żeby powiedzieć dawnej miłości, że on już ten, tego jej nie ten, tego. Gwiazdka oczywiście po pewnym czasie budzi się, a ukochanego nie ma. Odszedł i serce połamał, a ona załamana. Więc goni za nim, a on w tym czasie dochodzi do tego, że źle zrobił zostawiając ja na chwile samą… W tym czasie nagle akcja (i reszta postaci tego rasowego filmu przygodowego) rusza z kopyta … cóż, takich scenariuszowych sztuczek nie powstydziłaby się sama Ilona Łepkowska.

MW – Michał Walkiewicz [6]
Nie czuję jakiejś niewysłowionej więzi z Neilem Gaimanem, ale muszę uczciwie przyznać, że Vaughn, producent „Porachunków” i „Przekrętu”, zarżnął indywidualność autora „Nigdziebądź”. Niby jest tu wszystko, czego solidne fantasy potrzebuje do życia na srebrnym ekranie – przepiękny świat z pogranicza Nowej Zelandii i CGI, wciągająca historia, efekty na przyzwoitym poziomie i niezłe aktorstwo (brawa dla De Niro! Nie pamiętam, kiedy ostatnio facet tak bawił się rolą). Jest też lekko absurdalny humor i galeria nietuzinkowych postaci z klnącą Gwiazdką z nieba na czele. Nie ma natomiast nic z deklaracji Gaimana o opowieści dla dorosłych. Całość równa do modelu bezpiecznego fantasy, który ma ściągnąć do kin rodziców z pociechami i przynieść producentom krocie. Zamiast ostrego dania w sosie pieprzowym dostaliśmy tradycyjnego pączka w najzwyklejszym lukrze.

KW – Konrad Wągrowski [8]
Ech, taką robotę to lubię. Po pierwsze – ktoś postarał się tutaj, aby dokładnie, ale zgrabnie wplatając to w fabułę, pokazać mi podstawowe prawa rządzące światem fantasy. Po drugie – mamy ładną garść bohaterów, ale już po kilkunastu minutach świetnie wiemy co nimi kieruje, do czego dążą, kto może być ich rywalem, a kto sojusznikiem. Po trzecie – bo ktoś (to znaczy znów reżyser) potrafił całkiem zajmująco zainscenizować szereg naprawdę dobrych scen, z rozgrywką w wyczarowanej gospodzie i spadaniem gwiazdy na czele. Po czwarte – bo ’timing’ scen humorystycznych jest absolutnie bezbłędny. A po piąte – bo de Niro wreszcie przypomniał sobie jak należy odcinać kupony od swej dawnej sławy, aby wszystkim to sprawiało frajdę. Baśń baśnią, ale robota pierwsza klasa.

BZ – Beata Zatońska [6]
Bardzo, ale to bardzo podobają mi się Robert De Niro i Michelle Pfeiffer w drugoplanowych rolach – piękna Michelle jako czarownica śmiesznie-straszna i ironiczny De Niro jako kapitan. Film oczarowuje baśniowymi efektami specjalnymi – dziwacznymi zamkami i stworami. Całość uszyta zgodnie z regułami kina fantasy, ale przez tę wierność płaska trochę i bez wyrazu.

Oceń lub dodaj do Koszyka w

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Copyright © 2000-2019 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.