Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 8 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Simpsonowie: Wersja kinowa (The Simpsons Movie)

David Silverman
‹Simpsonowie: Wersja kinowa›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSimpsonowie: Wersja kinowa
Tytuł oryginalnyThe Simpsons Movie
Dystrybutor CinePix
Data premiery3 sierpnia 2007
ReżyseriaDavid Silverman
Scenariusz
MuzykaHans Zimmer
Rok produkcji2007
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania87 min
WWW
Gatunekanimacja, familijny, komedia
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Opis dystrybutora
Homer musi ocalić świat przed katastrofą, którą sam sprowokował. Wszystko zaczyna się od Homera, jego nowej świnki domowej i cieknącej cysterny – kombinacji, która doprowadza do nieszczęścia, jakiego miasto Springfield jeszcze nie doświadczyło. Kiedy Marge jest przerażona horrendalną gafą Homera, do domostwa Simpsonów puka żądny zemsty tłum.
Teksty w Esensji
Filmy – Recenzje      

Filmy – Publicystyka      



Utwory powiązane
Filmy      


Tetrycy o filmie [8.00]

PD – Piotr Dobry [9]
Nie wiem, czemu co drugi recenzent tak się ekscytuje tym żartem z Arnoldem – prezydent Schwarzenegger był już przecież w „Człowieku demolce” – a nikt nie pisze o tuzinach genialnych nawiązań, od „Pali się, moja panno” po „Apocalypto”. Wciąż się waham, czy kinowi „Simpsonowie” to najzabawniejsza pełnometrażowa kreskówka ever, ale że są w pierwszej trójce, nie mam żadnych wątpliwości.

WO – Wojciech Orliński [8]
Canal+, wyświetlając serial, z sezonu 3 od razu przeskoczył do 17 i widać jednak pewną różnicę – z subtelnego humoru sytuacyjnego przeszli do wulgarnej dosłowności, która już nie była taka fajna. Widać to też po filmie kinowym – szkoda, że nie powstał paręnaście lat temu. Ale to tylko oznacza, że dam 8, a nie 10 :-)

KS – Kamila Sławińska [8]
Bardzo udana produkcja — chciałoby się rzec, miś na miarę naszych możliwości. Historia jest tak na czasie i tak w duchu oryginalnej serii, jak to tylko możliwe: autorzy scenariusza uwzględnili takie palące amerykańskie problemy jak skażenie środowiska, nielegalna inwigilacja obywateli przez wścibskich federalnych, pijaństwo nieletnich — a nawet widmo prezydentury Arnolda Schwarzeneggera. Simpsonowie są tacy, jakich ich znamy i lubimy: prowincjonalni, hałaśliwi, nieznośni, ale w gruncie rzeczy porządni do szpiku kości, nawet Homer. Jedyne, czego w filmie zabrakło, to simpsonowskiego kota — podejrzewam jednak, że po takim sukcesie to nie ostatni pełnometrażowy występ Pierwszej Dysfunkcjonalnej Rodziny Ameryki, może więc i mój ulubieniec Snowball II doczeka się na swoje pięć minut.

JS – Jakub Socha [7]
Z dużej chmury średni deszcz. Ostrzyłem sobie zęby na ten film, skutecznie manipulowany opowieściami o latach i mękach tworzenia, o tym, że będzie to dzieło wymuskane i tip-top. A tu znowu taka mała stabilizacja, choć naprawdę miejscami śmieszna. Wszystko ma kształt niedzielnego kina familijnego i wszystkie zmiany i przemiany idą właśnie w tę stronę. Tatuś zły – tatuś dobry, kryzys małżeński – małżeński wzlot, pierwsze miłości, kult małego miasteczka, dorastanie do bohaterstwa. I nawet ostry popkulturowy sos, w którym zanurzony jest serial, w pełnometrażówce jest jakiś mdły. Ogólnie jest zabawa, ale nie na sto fajerek.

KW – Konrad Wągrowski [8]
Cechą charakterystyczną „Simpsonów” jest jednak pewna ich stałość – dlatego od 20 lat Maggie chodzi ze smoczkiem w buzi, Bart i Lisa są młodszymi nastolatkami, a Homer wciąż popełnia te same błędy. Dlatego słusznie raczej twórcy nie robią rewolucji, tylko dają to, do czego przywykliśmy, choć w zdecydowanie większej skali. Z dokładnością oczywiście do uwspółcześnionych aluzji politycznych – tym razem rząd podsłuchuje, a prezydentem jest oczywiście Arnold. Graficznie nic nowego (choć nieco wycyzelowane), fabularnie nic nowego, ale wszystko to, co dobre w serialu, zostaje zachowane i przecież o to chodzi. Przede wszystkim humor – który jest przewyborny. Ulubione postacie drugoplanowe też mają swoje wejścia (a Flanders nawet mocno rozbudowaną rolę), otrzymujemy szereg dowcipnych nawiązań i doskonały występ gościnny Toma Hanksa. W ten sposób oglądamy jedną z lepszych komedii sezonu – i w sumie o to chodzi.

BZ – Beata Zatońska [8]
Najzabawniejszy film lata w polskich kinach. Jeśli ktoś nie poznał dysfunkcyjnej rodziny leniwego kłamczucha, opoja i psuja Homera Simpsona, ma szansę zrobić to teraz. I nie pożałuje. Oferta dla widza to: mnóstwo zjadliwego humoru, wiele politycznej niepoprawności, satyra na amerykańską współczesność (taką globalną też), dowcipne dialogi – i jeszcze parę rzeczy, ale trzeba iść do kina. Wielbiciele serialu oczywiście będą narzekać, ale ich prawo – np. w finale Homer staje się bohaterem kina akcji i zbawcą Springfield (do którego zagłady ekologicznej za sprawą swojej ulubionej świnki doprowadził).

Oceń lub dodaj do Koszyka w

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Copyright © 2000-2021 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.