Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 lipca 2019
w Esensji w Esensjopedii

Ratatuj (Ratatouille)

Brad Bird
‹Ratatuj›

WASZ EKSTRAKT:
90,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułRatatuj
Tytuł oryginalnyRatatouille
Dystrybutor Forum Film
Data premiery19 października 2007
ReżyseriaBrad Bird
ZdjęciaRobert Anderson, Sharon Calahan
Scenariusz
MuzykaMichael Giacchino
Rok produkcji2007
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania110 min
WWW
Gatunekanimacja, familijny, komedia
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Opis dystrybutora
Marzeniem pewnego młodego szczura o imieniu Remy jest gotowanie. Chciałby stać się szefem kuchni w Paryżu - stolicy dobrego smaku i jedzenia. Niestety nie jest to łatwe zadanie - przede wszystkim dlatego, że nikt nie przepada za widokiem szczurów w kuchni. Dlatego kiedy Remy przenosi się do piwnicy słynnej restauracji, kulinarny świat Paryża wywraca się do góry nogami.
Inne wydania

Teksty w Esensji
Filmy – Recenzje      

Agnieszka ‘Achika’ Szady ‹Bo zupa była niesłona›

Filmy – Publicystyka (7)       [rozwiń]




Piotr Dobry, Urszula Lipińska, Kamil Witek ‹Esensja przyznaje Oscary 2007›

Utwory powiązane
Filmy (6)       [rozwiń]






Tetrycy o filmie [9.00]

DA – Darek Arest [8]
Chciałoby się przy tylu pozytywnych ocenach wbić jakąś szpilke… ale nie sposób. Film jest inteligentny, piękny, dowcipny, uroczy… Wydaje mi się, że lepszy stosunek efektu do nakładów miało skromne, niedocenione „Na fali”, ale to nie powód, żeby krzywdzić to wystawne dzieło. Dobra rzecz.

MC – Michał Chaciński [9]
O tym, że Brad Bird rządzi, wiadomo – dba o sensowny scenariusz, o przekonujących bohaterów. Ale zachwyca mnie w jego filmach to, że za pomocą fabuły i za pomocą postaci mówi zawsze o czymś więcej, nawet nie określając tego słowami w żadnym miejscu w filmie – o kompleksach, o tęsknotach, o odmienności itd. Tutaj mówi m.in. o radości życia, którą trzeba sobie wypracować i dla której trzeba się napracować (ale warto, bo bez niej się usycha). Genialna jest oczywiście sama animacja, ale w szczególności zdobyło mnie to, że sam szczurek tak często odgrywa pantomimę – wyraża się w języku ciała, w geście, w spojrzeniu, a nie w słowie. I to nie tylko w momentach, kiedy ma to być żartem, ale i w normalnych sekwencjach. Poza tym chyba pierwszy raz w życiu po wyjściu z kina poczułem, że chcę zacząć gotować.

PD – Piotr Dobry [9]
„The Rat in the Hat”, lepszy nie tylko od „The Cat in the Hat”, ale i od wszystkich dotychczasowych filmów Pixara. Tom Tykwer powinien się uczyć od Brada Birda, jak roztaczać zapachy z ekranu. C’est magnifique! PS. Wystrzelałbym jednak ludzi od polskiego dubbingu za psucie klimatu różnymi „moherami” i „mordo ty moja”.

BF – Bartek Fukiet [10]
Podziwiam ludzi z Pixara za konsekwencję. Zamiast po disneyowsku trzaskać prequele, sequele, midquele i inne quele „Toy Story” i „Gdzie jest Nemo”, idą ciągle do przodu i starają się, aby każdy następny film był lepszy od poprzedniego. W „Ratatuju” jest to wszystko, co zadecydowało o sukcesie poprzednich hitów studia ze skaczącą lampką: inteligentny i dowcipny scenariusz, który jednaką frajdę sprawi dzieciakom i dorosłym, wartka akcja i PERFEKCYJNA animacja. Cholera, może to pierwsza oznaka wczesnostarczego zdziecinnienia, ale w jednym momencie to nawet się dość mocno wzruszyłem. No i rację ma tetryk Wojciech. Wirtualne potrawy z kuchni Pixara naprawdę działają na apetyt. Zaraz po seansie miałem ochotę wciągnąć jakiegoś prowansalskiego „ratatuja"…

WO – Wojciech Orliński [10]
Bardzo się wstydzę, że jestem taki przewidywalny, ale jeszcze po prostu nie zdarzyło mi się, żeby film Pixara mnie nie zachwycił. Kocham ich nietrywialne poczucie humoru i wyobraźnię. Nie przestają mnie też fascynować ich efekty specjalne – niby w animacji 3D pokazano już wszystko, ale pierwszy raz w życiu widziałem komputerowo wygenerowane tak apetyczne JEDZENIE. Film rozbudza straszliwy apetyt!

KS – Kamila Sławińska [10]
Pyszności. Przepis genialny w swej prostocie — i jak każde genialnie proste danie wymagający prawdziwej maestrii wykonania. Wziąć trzeba: pół funta jędrnych, przesympatycznych postaci i tyleż soczystych dialogów; funt wizualnej wirtuozerii; szczyptę ulotnego, niemal proustowskiego sensualizmu. Dokładnie wymieszać, dodać do smaku odrobinę filozofii, ubitej na lekką piankę, by nie zepsuła efektu całości — i podać koniecznie na tle bajecznego Paryża, jedynej scenerii właściwej dla takiej historii. Z tej mistrzowskiej mieszanki składników wyszło najbardziej udane danie, jakie pixarowska kuchnia wyprodukowała od swego zarania. Nie dość, że i dzieci, i dorośli będą bawić się do upojenia, to jeszcze pod koniec co bardziej refleksyjnym spośród tych ostatnich przyjdzie do głowy refleksja nad losem artysty i naturą sztuki — nie tylko kulinarnej. Mniaaam.

JS – Jakub Socha [8]
Tyle już o tym filmie napisali szanowni tetrycy, że ja już może ograniczę się do krótkiego: i mnie się podobało!

MW – Michał Walkiewicz [9]
Minął się „Ratatuj” z kolejną „dyszką”. Nie moja to wina, tylko podstępnego Wall-E’go, robocika z odległej planety, co wygląda jak kotek (robocik, nie planeta) i patrzy z nadzieją w gwiazdy. Zapowiedź kolejnego filmu magików z Pixara uświadomiła mi, że maksymalną ocenę dostanie ode mnie taki ich film, przed którym nie obejrzę zwiastuna następnego. Tak, wszystko co już zostało i zostanie napisane przez pozostałych tetryków o tym arcydziele jest prawdą (Tylko mi, Kuba i Darek, nie wytnijcie jakiegoś numeru i oceny niższej niż 9, żebym nie wyszedł na kiepskiego proroka).

KW – Konrad Wągrowski [8]
Śliczne. Najbardziej mnie ujęło, że Brad Bird ma kolejny pomysł na rzucenie sobie samemu wyzwania. W „Gdzie jest Nemo” była to śmierć mamy małej rybki (wyjątkowo smutny sposób na rozpoczynanie filmu familijnego), w „Ratatuj” uczynienie głównym bohaterem zwierzęcia powszechnie wzbudzającego obrzydzenie i nieukrywanie „trudnych” relacji między ludźmi i szczurami. Okazuje się to naprawdę znakomitym motorem fabuły, nie pozwalając na najprostsze i najbardziej przewidywalne zakończenie (choć pozostając przy sympatycznym happy endzie). O jakości tej animacji napisano już książki, więc jedynie powtórzę, że nieraz leciała mi ślinka. Ale, co ciekawe, animacja jest szczegółowa, z różnymi fajnymi motywami nawet w krótkich, dynamicznych scenach, lub tych z szybką „pracą kamery” – czyli tam, gdzie nie mamy pełnej szansy na nacieszenie się tymi motywami. Z jednej strony więc to dowód na perfekcjonizm twórców, z drugiej mocna zachęta do ponownego seansu na DVD. I nawet polski dubbing nie psuję wrażenia. Dlaczego więc tylko 8? Ano, bo jednak mam wrażenie, że w innych filmach Pixara zestaw postaci (poza Remim) był ciekawszy i budzący większą empatię.

BZ – Beata Zatońska [9]
Świetna animacja i pyszna zabawa, mimo że w kuchni jest… szczur. Nawet całe stado się pojawia. I tak ma być. Niebanalny pomysł wyjściowy dał dobre rezultaty. Najważniejszy szczur to Remy, główny bohater filmu. Ma łepek pełen marzeń i wielką pasję – kuchnię. Nie dla niego śmietnikowe pyszności, którymi delektuje się jego rodzina. Jak to w bajkach bywa, ten, kto czegoś naprawdę chce i ma dobre, dzielne serce, zdobędzie upragniony cel. A Remy stanie się, tak jak jego idol, Gust Gusto, mistrzem patelni, którym zachwyca się Paryż. Szary, włochaty stworek animowany przez specjalistów ze studia Pixar zagrał bardzo dobrą rolę – ma bardzo wyrazisty pyszczek i genialną gestykulację. Wrażenie robi scenografia – np. Paryż jak prawdziwy, a z animowanej kuchni prawie czuje się smakowite zapachy. Jak w dobrze przyprawionej potrawie, w scenariuszu wszystkiego jest w sam raz – odrobina wzruszeń, dydaktyzmu w sam raz i dużo humoru. Brawa za polski dubbing.

Oceń lub dodaj do Koszyka w

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Copyright © 2000-2019 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.