Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 14 grudnia 2019
w Esensji w Esensjopedii

The Host: Potwór (Gwoemul)

Joon-ho Bong
‹The Host: Potwór›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułThe Host: Potwór
Tytuł oryginalnyGwoemul
Dystrybutor Blink, Gutek Film
Data premiery16 listopada 2007
ReżyseriaJoon-ho Bong
ZdjęciaHyung-ku Kim
Scenariusz
ObsadaKang-ho Song, Hie-bong Byeon, Hae-il Park
MuzykaByung-woo Lee
Rok produkcji2006
Kraj produkcjiKorea Południowa
Czas trwania119 min
WWW
Gatunekakcja, groza / horror, komedia, SF
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Opis dystrybutora
Seul. Trzypokoleniowa rodzina Park prowadzi mały bar nad brzegiem rzeki Han – miejscem wypoczynku mieszkańców metropolii. Pewnego słonecznego dnia tłumy wypoczywających nad wodą spacerowiczów zaatakowane zostają przez tajemniczego potwora z głębin. Stworzenie morduje każdego, kogo napotyka na swej drodze. Jego ofiarą poda także Hyun-seo – najmłodsza z rodu, oczko w głowie całej familii.
Przybyłe na pomoc wojsko zamyka cały teren wokół rzeki, a rząd ogłasza, że stwór jest najprawdopodobniej nosicielem groźnego wirusa. Każdy, kto miał z nim choćby pośredni kontakt, poddany zostaje kwarantannie.
Gdy okazuje się, że zaatakowana przez potwora dziewczynka żyje i uwięziona jest w legowisku mutanta, rodzina Park decyduje się uciec z wojskowego szpitala i zagłębić się w labirynt podziemnych korytarzy, aby zmierzyć się z bestią i uratować dziewczynkę…
Teksty w Esensji
Filmy – Recenzje      

Filmy – Publicystyka (7)       [rozwiń]





Utwory powiązane
Filmy      





Tetrycy o filmie [8.00]

DA – Darek Arest [7]
Ten film jest bezwstydny. Kpi sobie z obciachu. Może dlatego, że jego twórcy wiedzą co i jak, żeby obciachu nie było. W dodatku rzecz jest dowcipna i zabawna. To może być koreańska lekcja dla światowego kina rozrywkowego.

MC – Michał Chaciński [8]
Miałem wrażenie podczas seansu, że to maks ile dzisiaj da się wycisnąć z filmu o potworach. Z jednej strony żadnych działań pozornych z graniem według schematu (najpierw samotny rybak widzi coś dziwnego, później samotny pływak znika pod powierzchnią itd.), tylko od razu ostra jazda z pełnym ujawnieniem. Z drugiej strony odpowiednia ilość ukłonów w stronę dramatu rodzinnego, thrillera, kian efektów specjalnych itd. Dla pełni szczęścia trzeba to oglądać przy pełnej sali i w dobrym towarzystwie. Najlepiej oczywiście z trunkami.

PD – Piotr Dobry [8]
A więc jednak w roku Pańskim 2006, po 110 latach istnienia kina, da się jeszcze nakręcić film, który wygląda jak nic przed nim. No, oczywiście pierwsze skojarzenie to „Godzilla”, ale „The Host”, prócz tego, że jest monster movie, jest jeszcze thrillerem, SF, komedią, dramatem, filmem familijnym, satyrą polityczną… Właściwie tak na pewno to nie jest tylko westernem i musicalem. A najlepsze, że przy tym całym gatunkowym miszmaszu sprawia wrażenie filmu zdolnego zadowolić absolutnie wszystkich: od maksymalnych snobów przez postmodernistów do widzów spragnionych niczego więcej jak eskapistycznej, jarmarcznej rozrywki. Jako typ rozdarty pomiędzy tymi dwiema ostatnimi klasyfikacjami, bawiłem się oczywiście świetnie.

KS – Kamila Sławińska [9]
Wszystko, czego oczekuję od świetnego monster movie: oryginalny i prześlicznie zrobiony potwór, pełni determinacji, ciepło odmalowani, zabawni bohaterowie, masa łapiącej za gardło akcji, na smaczek trochę humoru – a w tle cichutki, ale istotny wątek, pozwalający potraktować całość jako polityczną alegorię, taką jak oryginalna „Godzilla”. Film dla wszystkich: dla dużych i małych, dla nieskomplikowanych miłośników rozrywki i dla spragnionych drugiego dna intelektualistów. Tylko proszę, niech tego nie przerabiają panowie z Hollywood!

MW – Michał Walkiewicz [8]
Każdy ma takiego potwora, na jakiego zasługuje. Solidne, inteligentne i zaskakujące kino rozrywkowe to, oprócz eksportowych nazwisk na wszelakie festiwale, niezbędny kapitał mocnej kinematografii narodowej."The Host” jest fantastycznym ukoronowaniem odrodzenia kina koreańskiego po długiej i trudnej historii, opromienionej w międzyczasie złotą erą końca lat pięćdziesiątych i początku sześćdziesiątych. Nie pretensjonalny Kim Ki-Duk, ani naprzykrzający się zachodowi oszust, Park Chan-wook, ale właśnie Joon-ho Bong jest dla mnie największa gwiazdą koreańskiego filmu. Wprawa, z jaką przeplata wszystkie konwencje i gatunki ( słusznie zauważyłeś, P.D, wszystkie prócz westernu i musicalu) równa jest trosce, z jaką orientuje widza w każdej scenie. Zawierza inteligencji i jednocześnie nie pozostawia wątpliwości, co do sposobu odbioru. Wokół każdego elementu świata przedstawionego koncentruje się tu zacięcie satyryczne – oczywiście przodują Amerykanie. Powodzenia w multipleksach!

KW – Konrad Wągrowski [8]
"The Host” to piękny dowód, jak pojemnym gatunkiem nadal być może monster movie. Z jednej bowiem strony film jest solidnie zrobioną (zdjęcia, efekty specjalne – na najwyższym poziomie) opowieścią o zabójczym mutancie, któremu należy się przeciwstawić. I ta historia absolutnie się broni – gdy ma być strasznie, bywa strasznie, gdy ma być dynamicznie, jest dynamicznie, losy bohaterów naprawdę widza obchodzą, a zakończenie wcale nie jest oczywiste. Ale jednocześnie „The Host” potrafi być zjadliwą satyrą (głównie na Amerykanów i koreańskie media), czarną komedią, a nawet kinem społecznym. Bardzo ciekawe doświadczenie filmowe.

Oceń lub dodaj do Koszyka w

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Copyright © 2000-2019 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.