Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 12 maja 2021
w Esensji w Esensjopedii

4 miesiące, 3 tygodnie i 2 dni (4 luni, 3 saptamini si 2 zile)

Cristian Mungiu
‹4 miesiące, 3 tygodnie i 2 dni›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Tytuł4 miesiące, 3 tygodnie i 2 dni
Tytuł oryginalny4 luni, 3 saptamini si 2 zile
Dystrybutor Gutek Film
Data premiery5 października 2007
ReżyseriaCristian Mungiu
ZdjęciaOleg Mutu
Scenariusz
ObsadaLaura Vasiliu, Anamaria Marinca, Luminita Gheorghiu
Rok produkcji2007
Kraj produkcjiRumunia
Czas trwania113 min
WWW
Gatunekdramat
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Opis dystrybutora
Akcja rozgrywa się w ponurym rumuńskim miasteczku w ostatnich latach panowania komunistów. Młoda kobieta zachodzi w niechcianą ciążę. Boi się zostać samotną matką i obawia reakcji otoczenia. Postanawia więc poddać się aborcji. Z pomocą przychodzi jej przyjaciółka. Dziewczyna ta deklaruje, że pomoże ciężarnej znaleźć człowieka, który przeprowadzi u niej aborcję.
Teksty w Esensji
Filmy – Recenzje      

Filmy – Publicystyka (6)       [rozwiń]





Utwory powiązane
Filmy      




Tetrycy o filmie [8.88]

DA – Darek Arest [10]
4 punkty za mistrzowską reżyserię zsynchronizowaną z grą aktorską. Trudno uwierzyć, że tak detalicznie dopracowany film stworzył młody facet z tak niewielkim doświadczeniem. Pozorna anty-estetyka, jak kamera z ręki, czy przetrzymywanie, zdawało by, skończonego ujęcia, są tu precyzyjnie użytymi narzędziami. I nawet uwzględniając, że to „filmowa proza” – każdy, kto chce się dowiedzieć na czym polega specyfika kina i jego języka, powinien film Mungiu zobaczyć. 3 punkty za to, że jak pisze Piotr Dobry, rumuński film jest od wielu lat najlepszym obrazem oddającym swojskie realia… Polski sprzed kilkunastu, kilku lat (a po trosze i dzisiejsze). Może to jest umiejętność bycia twórcą europejskim? 2 punkty za szeroko pojętą uczciwość w stosunku do ludzi i tematu. Ani uczestnicy dramatu, ani sam dramat nie zostali podporządkowani warstwie formalnej i ideowej. No i jeszcze jeden bonusowy punkt za to, że wszystko idzie zgodnie w jednym filmie.

MC – Michał Chaciński [5]
Co roku zdarzają się filmy, które u innych wzbudzają niemal powszechny zachwyt, a ja muszę je wrzucić do teczki „Nie kumam”. Rozumiem wszystko, co o filmie Mungiu napisano – dramat postaci, smutek socjalizmu, pieczołowitość odwzorowania szczegółów, dokumentalną wiarygodność inscenizacji (te długie ujęcia!) itd. Ale co z tego, skoro od początku do końca film jest dla mnie stuprocentowo przewidywalny w sensie emocjonalnym. Na kwadrans wcześniej dokładnie wiem, co poczuje dana postać, a przy tym szybko okazje się, że łatwo przewidzieć, jak pokaże to Mungiu. W rezultacie nie czuję nic, bo przewidywalność emocji przekłada się bezpośrednio na wrażenie wyrachowania.

PD – Piotr Dobry [10]
To niesamowite, ile ścieżek interpretacyjnych kryje się w tym pozornie niepozornym filmie. Ktoś będzie chciał zobaczyć tu krytykę aborcji – zobaczy. Ktoś będzie chciał zobaczyć propagandę proaborcyjną – zobaczy. Krytykę ustroju komunistycznego – zobaczy. Krytykę biurokracji – zobaczy. Opowieść o poświęceniu – zobaczy. Hołd dla kobiet – zobaczy. Apoteozę przyjaźni – zobaczy. Ja zobaczyłem tu przede wszystkim własne wspomnienia – dorastałem w okresie, kiedy rozgrywa się akcja filmu. A w scenie „u mamy na imieninach” zobaczyłem wręcz kawałek własnego życia. Dosłownie. Zobaczyłem siebie samego na miejscu Otilii. Bardzo mocne przeżycie.

KS – Kamila Sławińska [9]
Film o aborcji inny niż inne – po pierwsze dlatego, że centralną postacią dramatu nie jest tu ani osoba z narażeniem życia poddająca się nielegalnemu zabiegowi, ani człowiek ów zabieg wykonujący. Wydarzenia prezentowane są z punktu widzenia osoby, która teoretycznie mogłaby się w całą sprawę nie angażować: ma z nią niewiele więcej wspólnego niż widzowie, oglądający całą rzecz na ekranie. Znakomita gra obydwu aktorek w głównych rolach (szczególnie przejmująca jest Anamaria Marinca) wywołuje nieoczekiwany paradoks: jakkolwiek kreowane przez nie bohaterki – nieodpowiedzialne i niedojrzałe kozy – nie są ani trochę sympatyczne, pod koniec widzowie czują współczucie przynajmniej dla Otilii, postronnej obserwatorki, która otrzymuje o wiele bardziej gorzką lekcję życia niż jej lekkomyślna przyjaciółka Gabita. Surowy w formie, bezlitośnie powolny, niemal beznamiętny sposób, w jaki Mungiu prezentuje cały dramat – znów paradoksalnie – robi większe wrażenie niż nieraz egzaltowane gesty innych reżyserów, opowiadających się za prawem do aborcji. Nie jest to film z gatunku tych, które „się podobają” – ale trudno o nim nie myśleć, i to jeszcze długo po seansie.

JS – Jakub Socha [10]
Mungiu ucieka od taniej publicystyki, nie sprzedaje wartości w pakietach. Nic tu nie jest do końca oczywiste, poza tragedią dwóch kobiet. Jest to podróż w otchłań rozpaczy – zagrana i skręcona w sposób mistrzowski. Pan Emil Cioran ma w Cristianie Mungiu, też Rumunie, godnego następcę.

MW – Michał Walkiewicz [9]
Inny kraj, inne czasy, inne okoliczności, w gruncie rzeczy problem aborcji ugryziony z innej strony, a całość chwyta za serce, jakby oglądało się życie swoich bliskich. Pomógł zabieg z narracją z perspektywy osoby pozornie postronnej. Przemyślana strona formalna, absolutny brak ideologicznego zacietrzewienia. Nokaut.

KW – Konrad Wągrowski [8]
Porażający. Niestety, nie ma lepszego słowa. Kto by pomyślał, jaki efekt można osiągnąć za pomocą szeregu statycznych ujęć. W tych przeciągających się scenach widz bowiem nie ma wyboru – musi myśleć. A myśląc buduje sobie historię głównych bohaterów, wyobraża dalsze konsekwencje – w efekcie, choć tak niewiele zostało powiedziane, wydaje się, że wiemy o nich niezwykle dużo. O wiernym oddaniu realiów ponurego socjalizmu napisano już wiele, ale wydaje się, że to rzeczywiście możemy docenić my, zza żelaznej kurtyny. Skąd więc uznanie dla filmu na zachodzie? Broń Boże, nie stąd, że film jest proaborcyjną agitką – bo nią nie jest. Chyba stąd, że jego forma pozostawia bardzo szerokie pole do interpretacji, tak, że naprawdę każdy musi znaleźć coś, co go szczególnie ruszyło (wiem, powtórzyłem za tetrykiem Piotrkiem – ale taka jest prawda).

BZ – Beata Zatońska [10]
Film, który się przeżywa mocno i dotkliwie. Emocje bohaterek przenikają widza. Skromnymi środkami reżyser Cristian Mungiu uzyskał porażający efekt. Historia rozgrywa się, jak w antycznej tragedii, jednego dnia. Rumunia. Schyłek komunizmu. Jest biednie, ponuro i opresyjnie. Studentka Gabita szykuje się do potajemnego zabiegu aborcji. Przerywanie ciąży jest zakazane i grozi za to surowa kara dla wszystkich, którzy biorą w tym udział. Gabicie pomaga przyjaciółka Otilia. Ona wszystko organizuje – zamawia pokój w hotelu, umawia Gabitę z lekarzem zwanym „panem Bebe”. Załatwienie czegokolwiek jest trudne, graniczy wręcz z cudem. „Pan Bebe” okazuje się zimnym draniem, który żąda za zabieg czegoś więcej niż pieniędzy. Widać, jak bardzo ludzie zajęci są swoją „małą stabilizacją”, którą chronią jak największy skarb. Otilia wyrasta na główną bohaterkę dramatu. Dziewczyna dokonuje najtrudniejszych wyborów w imię przyjaźni i naraża się na niebezpieczeństwo. Tragiczne jest to, że już do końca życia Otilia będzie żyła z piętnem tej historii – zrobiła coś, przed czym się buntowała, ale zrobić musiała. Bohaterki są postawione w sytuacji bez wyjścia, bez żadnej alternatywy. Właściwie moralne wybory, których dokonują, mogą zdarzyć się zawsze i wszędzie – temat jest uniwersalny. Asekuranctwo, konformizm, strach przed jakąkolwiek konfrontacją i znieczulica mieszkają wszędzie. Siermiężny terror komunistycznej Rumunii tylko je potęguje. Mungiu trzyma kamerę blisko swoich bohaterek. Częste w filmie są długie, statyczne ujęcia, gdy kamera obserwuje to, co dzieje się we wnętrzach. Gdy towarzyszy biegnącej Otilii, obraz jest nerwowy i rozedrgany. Ten utrzymany w ciemnej tonacji film ma napięcie, którego brakuje niejednemu thrillerowi. Mungiu prowadzi dialog z inteligentnym widzem. Wie, że nie musi pokazywać zbyt wiele, by uzyskać zamierzony efekt. Świetnie wybrał aktorkę do roli Otilii – Anamarię Marincę. Ten film był skazany na Złotą Palmę w Cannes.

Oceń lub dodaj do Koszyka w

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Copyright © 2000-2021 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.