Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 września 2019
w Esensji w Esensjopedii

Kroniki portowe (The Shipping News)

Lasse Hallström
‹Kroniki portowe›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKroniki portowe
Tytuł oryginalnyThe Shipping News
Dystrybutor SPI
Data premiery15 marca 2002
ReżyseriaLasse Hallström
ZdjęciaOliver Stapleton
Scenariusz
ObsadaCate Blanchett, Judi Dench, Scott Glenn, Julianne Moore, Kevin Spacey, Pete Postlethwaite, Rhys Ifans
MuzykaChristopher Young
Rok produkcji2001
Kraj produkcjiKanada, USA
Czas trwania124 min
WWW
Gatunekdramat
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Opis dystrybutora
Kiedy Quoyle, samotny, nieszczęśliwy dziennikarz traci w wypadku samochodowym żonę, z którą od dawna już łączą go tylko luźne stosunki, jego życie zmienia się na zawsze. W poszukiwaniu ukojenia i ucieczki Quoyle przenosi się do Nowej Funlandii, do małej rybackiej wioski Killick-Claw i wraz ze swoją ciotką i córeczką wprowadza się do tajemniczego domu swoich przodków.
Utwory powiązane
Filmy (14)       [rozwiń]






Tetrycy o filmie [5.67]

MC – Michał Chaciński [4]
Lasse Hallstrom nie zaskakuje i... ponownie kręci film przeciętny, żeby nie powiedzieć mierny. Historia sama w sobie jest przyzwoita, ale opowiadana jest w sposób zupełnie nie zajmujący. Jak można tak zmarnować jedną z najlepszych ekip aktorskich roku? Przecież Spacey, Dench, czy Moore w innych filmach potrafią przykuć do ekranu jednym gestem, jednym spojrzeniem. W poprzednich amerykańskich filmach reżysera (za wyjątkiem 'Gilberta Grape' również przynudzających) można było przynajmniej podziwiać aktorstwo i ładne zdjęcia. Tutaj nawet aktorski guru Kevin Spacey wyszedł sztucznie jako niedorajda, a ładnych obrazków pojawiło się raptem kilka. Czyli Hallstrom tradycyjnie sprzedaje nam miernotę w pozornie atrakcyjnym opakowaniu kina quasi-artystycznego, ale tym razem z jeszcze słabszym skutkiem niż poprzednio. Gdzie podział się ten zdolny facet, który zaczął karierę od świetnego 'Moje życie jako psa'?

PD – Piotr Dobry [6]
Opowieści z życia pozornie niewinnych prowincjonalnych miasteczek skrywających mroczne tajemnice to jeden z mych najukochańszych tematów literacko-filmowych, toteż i „Kroniki portowe” dały mi trochę radości. Mogły dać więcej, gdyby nie kompletnie położona narracja i wyjątkowo źle obsadzony Spacey. Generalnie, mimo natłoku znakomitych aktorów, jest miło, owszem, ale i dość niemrawo. Adrenalina skacze tylko dwa razy: przy scenie przeciągania domu po lodzie i gdy Cate Blanchett zdejmuje dżinsy. No więc właśnie – nie powiem, żeby nie było przyjemnie, ale materiał zasługiwał chyba na nieco głębsze potraktowanie niż sprowadzenie do poziomu westchnięć: „wooow, ale fajowe z tym domem…” i „wooow, ale ona ma pupę…”.

WO – Wojciech Orliński [7]
Książka ma banalną fabułę (życiowa fajtłapa wyrusza do krainy prawdziwych maczo grande i - saprajs saprajs - okazuje się, że też jest maczo), ale urzeka czynnikami pozafabularnymi, przede wszystkim fajnymi, ciepło-cynicznymi poradami życiowymi. Film - wiernie oddaje fabułę. Banału tu jakby jeszcze więcej, bo zamiast przemiany fajtłapy w maczo śledzimy przemianę Spaceya-udającego-durnia w Spaceya Spaceyowatego. Z dorobku Halstroma chyba naprawdę jednak najbardziej sobie cenię teledyski Abby.

KS – Kamila Sławińska [6]
Filmowi niewiele można zarzucić, poza tym, że jest do obrzydliwości poprawny (ale nic ponadto). Ogląda się jednak bez poczucia winy - ot, bardzo miła historia w północnych pejzażach. Spacey jakiś nieswój. Cate Blanchett również - co w jej przypadku jest zaletą. Postać grana przez Julianne Moore mogłaby być niemową. Jedna przepiękna scena - z wleczeniem domu po lodzie, prawie jak z Fitzcarraldo. Reszty prawie nie pamiętałam już po kilku dniach.

KŚ – Kamil M. Śmiałkowski [5]
Takie nijakie takie. Przekombinowany Miramaxowy film zrobiony z założenia pod Oscary, który się nie udał. Mnóstwo znanych nazwisk, które niczemu nie służą. Bywa i tak.

KW – Konrad Wągrowski [6]
Nastrojowa opowieść o zmianie nastawienia do świata i o przezwyciężaniu nieszczęść. Naprawdę trudno cos więcej o tym filmie powiedzieć, poza tym, że da się obejrzeć bez przykrości, ale za gardło nie chwyta. Zwraca uwagę raczej odmienna rola Cate Blanchett, a poza tym zdajemy sobie sprawę z tego, że na Nowej Funlandii mieszkać byśmy nie chcieli. Zimno!

Oceń lub dodaj do Koszyka w

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Copyright © 2000-2019 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.