Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 16 stycznia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Opowieści z Narnii: Książę Kaspian (The Chronicles of Narnia: Prince Caspian)

Andrew Adamson
‹Opowieści z Narnii: Książę Kaspian›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułOpowieści z Narnii: Książę Kaspian
Tytuł oryginalnyThe Chronicles of Narnia: Prince Caspian
Dystrybutor Forum Film
Data premiery30 maja 2008
ReżyseriaAndrew Adamson
ZdjęciaKarl Walter Lindenlaub
Scenariusz
ObsadaGeorgie Henley, Skandar Keynes, William Moseley, Anna Popplewell, Ben Barnes, Sergio Castellitto, Alicia Borrachero, Peter Dinklage, Warwick Davis, Liam Neeson, Pierfrancesco Favino, Klára Issová, David Walliams, Eddie Izzard, Tilda Swinton
MuzykaHarry Gregson-Williams
Rok produkcji2008
Kraj produkcjiUSA, Wielka Brytania
CyklOpowieści z Narnii
Czas trwania147 min
WWW
Gatunekfamilijny, fantasy, przygodowy
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Opis dystrybutora
Fabuła skupiać się będzie na losach tytułowego Księcia Kaspiana, który toczy śmiertelny bój o prawo do tronu ze swoim wujem Mirazem - uzurpatorem na tronie Narnii. Miraz rządzi krajem w sposób niezgodny z jej odwiecznymi prawami, a jego propaganda głosi, że wszelkie mówiące zwierzęta to wymysł wyobraźni, a lew Aslan nigdy nie istniał.
Teksty w Esensji
Filmy – Recenzje      

Filmy – Publicystyka      

Utwory powiązane
Filmy      






Tetrycy o filmie [5.57]

DA – Darek Arest [5]
Panowie Tetrycy byli łaskaw tak już przepracować ten tytuł, że mnie pozostały już tylko nędzne ochłapy. Kiedy zobaczyłem pierwszy raz trailer nie mogłem przestać się śmiać, bo mój jedyny kontakt z Narnią to ciepła ekranizacja BBC z lat 80., a to co widziałem na ekranie wyglądało jak czwarta część Władcy Pierścieni, albo piąta część „Rambo”. I okejos – jak sieczka to sieczka. Lubię sieczkę, lubię dobre CGI. Lubię też logiczne konstrukcje filmowe. Nie jestem też jakoś osobiście przywiązany do mitologii chrześcijańskiej, ale jeśli „pierdu, pierdu” ma iść w odstawkę, to niech idzie w całości i nie wraca w absurdalnych resztach. Sceny, w których Aslan uzasadnia śmierć poczciwych mieszkańców lasu (bo „nic dwa razy się nie zdarza”), albo Kaspian na komendę zaczyna wątpić („Panie, nie wiem, czy jestem godzien…”) stają się bez literackiego kontekstu Biblii jakąś odklejoną bzdurą. Podobnie jak moralne rozterki bohaterów, którzy wahają się czy niby czy krzywdzić głównego szatana, ale nie mają oporów przed poświęcaniem mieszkańców lasu w ambicjonalnym pojedynku i bez mrugnięcia ubijają szeregowych żołdaków, począwszy od ósmej, czy dziesiątej minuty filmu.

PD – Piotr Dobry [6]
„Nic nie zdarza się dwa razy tak samo”, mówi tu Aslan, i jak zwykle w jego przypadku są to słowa prorocze. Pierwsza „Narnia” miała sporo warsztatowych niedoróbek, ale broniła się zgrabnym połączeniem staroświeckiego klimatu z nowoczesną formą. „Kaspian” z kolei jest dużo lepszy technicznie, ale co z tego, skoro fabuła filmu sprowadza się z grubsza do ciągu bijatyk Narnijczyków z Telmarami. Brakuje też tak sympatycznych postaci pobocznych jak bobry czy pan Tumnus, brakuje tak wyrazistego czarnego charakteru jak Biała Czarownica Tildy Swinton (jej epizod od razu ożywia film), zaś Ben Barnes w roli Kaspiana nie potrafi zapomnieć o swym teatralnym rodowodzie i hamletyzuje bez umiaru. Przyznaję: bawiłem się zupełnie nieźle, jednak jestem rozczarowany. Bo jeżeli z założenia miałoby to być niedubbingowane kino akcji dla starszych nastolatków, to okej, natomiast z tak topornie zbrutalizowanej „Narnii” mogą się cieszyć jedynie hipokryci pokroju Wojtka Orlińskiego, według którego „Charlie i fabryka czekolady” jest „zbyt makabryczny dla dzieci”, ale już zrobienie z familijnej baśni „dobrej nawalanki” to świetna okazja, by z subtelnością Janusza Palikota wyszydzić „pedalską chrześcijańską propagandę”.

BF – Bartek Fukiet [5]
Nigdy nie zaliczałem się do fanów prozy C. S. Lewisa, ale autorom filmowej adaptacji „Lwa…” udało się stworzyć „Władcę Pierścieni” w krótkich majteczkach – porządną, bezkrwawą fantasy dla młodszej widowni. W „Kaspianie” zabrakło Czarownicy (jej próba powrotu do Narnii to bodaj najlepsza scena KK), zabrakło starej szafy i zabrakło magii. Fabuła drugiego filmu ogranicza się tak naprawdę do dwóch wspomnianych przez kolegów tetryków „napierdalanek”, z których pierwsza stanowi wzorcowy popis indolencji dowódczej Piotra zwanego podobno Wielkim, prowadzącego swoich ludzi i nie-ludzi na (bezkrwawą ofkors) rzeź. Nie wystarczy nafaszerować filmu tonami CGI i katapultami napieprzającymi friendly fajerem we własnych żołnierzy, trzeba mieć jeszcze pomysł na intrygującą fabułę. Mnie potyczki małoletniego gamonia z telmarskim Rumburakiem pozostawiły zupełnie obojętnym. Wolę pierwszą część i bobry gadające głosem Kowalewskiego. ;-)

WO – Wojciech Orliński [8]
Oceny krytyków miotają się od czterech gwiazdek do zera, chociaż jednocześnie wszyscy krytycy podsumowują ten film tak samo. Skrót każdej recenzji wygląda tak: chrześcijańskie pierdu-pierdu poszło do kosza, zostało porządne kino akcji. Dla Pawła T. Felisa to „wielkie rozczarowanie”, bo on by wolał film zrobiony według formuły „Kaspian przez trzy godziny samotnie błąka się po lesie, rozmyślając o Bogu, zbawieniu i swoim stłumionym homoseksualizmie”. Mnie to oczywiście odpowiadało, bo dobra nawalanka to dobra nawalanka – nie obchodzi mnie, czy się napindalają za Dżizasa Ejcz Krajsta, czy za inne twory ludzkiej fantazji.

JS – Jakub Socha [4]
To, co zrobiono tym razem z książką Lewisa woła o pomstę do nieba. Więcej nie będę już pisał, bo Wałek napisał za mnie wszystko.

MW – Michał Walkiewicz [4]
Też chciałbym być megakul a nawet „pop” i za samą „dobrą nawalankę” wystawić 8, strzelając przy okazji faka posiadaczom racjonalnych argumentów. Ale nie jestem, więc napiszę, że owo „chrześcijańskie pierdu-pierdu” było w pierwszej części po prostu dobrą narracją, udanym przeniesieniem nowotestamentowego wzorca na kino fantasy. W sequelu fabuła jest tak pretekstowa, akcja tak niemrawa, a aktorstwo tak fatalne, że bronienie „zajebistej napierdalanki dla dużych chłopców, co to lubią zapodać sobie piece of good komercha” jest co najmniej niepoważne.

BZ – Beata Zatońska [7]
Solidne kino rozrywkowe dla dzieci, a i dorosły nudzić się nie będzie. Mroczna baśń, w której magia ustępuje miejsca walce ludzkich ambicji – krwawej i bezwzględnej. Bohaterowie dojrzewają, poważnieje więc i opowieść. Reżyser Andrew Adamson nie szczędzi scen bitew i efektownych walk. Podkręcił akcję literackiego pierwowzoru. Jeśli kogoś znudzą batalistyczne sekwencje, może zająć się podziwianiem fantastycznych krajobrazów – są tu widoki z Nowej Zelandii, Czech i polskich Karkonoszy i Gór Stołowych.

Oceń lub dodaj do Koszyka w

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Copyright © 2000-2019 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.