Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 11 grudnia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Dziewczyna moich koszmarów (The Heartbreak Kid)

Bobby Farrelly, Peter Farrelly
‹Dziewczyna moich koszmarów›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDziewczyna moich koszmarów
Tytuł oryginalnyThe Heartbreak Kid
Dystrybutor UIP
Data premiery30 listopada 2007
ReżyseriaBobby Farrelly, Peter Farrelly
ZdjęciaMatthew F. Leonetti
Scenariusz
ObsadaBen Stiller, Michelle Monaghan, Malin Akerman, Jerry Stiller, Carlos Mencia, Stephanie Courtney, Ali Hillis, Nicol Paone, Joel Bryant, Shawn Michaels, Amy Sloan, Leslie Easterbrook, Michael Kromka, Nicholas Kromka, Eva Longoria
MuzykaBill Ryan, Brendan Ryan
Rok produkcji2007
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania115 min
WWW
Gatunekkomedia
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Opis dystrybutora
Po wielu latach życia w stanie kawalerskim, ciągłej presji w tej materii ze strony ojca, Eddie zaczyna się zastanawiać czy aby nie jest zbyt wybredny jeśli chodzi o kobiety, z którymi się spotyka. Kiedy zatem los przypadkowo stawia na jego drodze ponętną blondynkę o imieniu Lila, a romans zaczyna się rozwijać, Eddie pod wpływem impulsu oświadcza się jej.
Utwory powiązane
Filmy (12)       [rozwiń]






Tetrycy o filmie [4.67]

DA – Darek Arest [3]
Jaki tam koszmar. Film nie jest nawet koszmarnie zły, jedynie obojętny, nudny i gwałtownie parujący w niebyt. Zaraz, zaraz… Ale czy ja to w ogóle widziałem?

PD – Piotr Dobry [6]
Oryginał z Charlesem Grodinem i Cybill Shepherd był jednak dużo zabawniejszy. Tam, odwrotnie niż w nowej wersji, to blond seksbomba była tą dobrą dziewczyną, a idiotka, która wplątała bohatera w małżeństwo, była brunetką i do tego Żydówką! W dzisiejszych czasach politycznej poprawności to oczywiście nie do pomyślenia, a szkoda, bo choć remake zły nie jest (scena pissingu przebija nawet spermę we włosach ze „Sposobu na blondynkę”!), śmiało mógłby być czymś więcej niż tylko typową komedią Stillerową.

WO – Wojciech Orliński [6]
Cały komizm niestety polega tu na tym, że Ben Stiller jest mistrzem w robieniu zabawnych min, gdy wiemy, że coś go wkurza, ale stara się on tego po sobie nie pokazać. Jest mistrzem, dlatego aż sześć punktów, ale te wszystkie miny już widziałem… o mój Boże, nie policzę już chyba, w ilu filmach.

JS – Jakub Socha [3]
Bracia Farrelly zawsze przeginali z dobrym smakiem. I czy komuś się to podoba, czy nie, był to ich największy atut. Tym razem pozostały z niego blade powidoki. Film został wkomponowany w ramy nudnej i zjechanej komedii romantycznej, tyle że wcale nie romantycznej i wcale nie śmiesznej. Strzeżcie się włosów łonowych, które stają dęba pod koniec filmu – kontakt z nimi może wyrządzić nieodwracalne szkody.

MW – Michał Walkiewicz [4]
Dzięki mojemu bratu mam słabość do Farellych i jestem w stanie wiele im wybaczyć. W nowym filmie ewidentnie przeholowali. Nie chodzi oczywiście o preferowany przez braci typ humoru – za to ich kocham. Zażenował mnie pomysł na obrzydzanie widzowi głównej bohaterki. Mimo całej skrajności pomysłu, reżyserzy tak pastwią się nad biedną dziewczyną, że w połowie seansu zacząłem jej współczuć. A wystarczyło uczynić tę postać bardziej ludzką i dopisać więcej scen, w których jej wady nie są związane z bąblami na twarzy, skrzywioną przegrodą nosową albo przejaskrawionym życiorysem (świetna jest na przykład scena kłótni o słownikową definicję wyrazu „praca”). Mały plusik za scenę wesela.

KW – Konrad Wągrowski [6]
Pieprzyć opinie krytyków, pieprzyć niską ocenę na imdb. Ten film jest naprawdę całkiem śmieszny, a na dodatek wprowadza dużo meksykańskiego słońca do naszej smutnej zimowej rzeczywistości. Nie dorównuje może pierwszym dziełom Farrellych, określających cechy ich komediowego podgatunku, czyli doskonałym (co tam, nie boję się tego słowa użyć) „Głupiemu i głupszemu”, a zwłaszcza „Sposobowi na blondynkę”, ale z pewnością mamy tu powrót do dawnej formy po zdecydowanie słabszych „Płytkim facecie” i „Skazanych na siebie”. Stiller oczywiście umie grać tylko Stillera, ale w tym filmie inna rola potrzebna nie jest. Jego odkrywanie prawdziwego oblicza w pośpiechu poślubionej żony to najlepsze sceny filmu, szkoda, że na jakiś czas obraz gubi potem oddech. Niestety Miranda, postać dla filmu istotna, nie ma tyle vis comica, co Lila, na szczęście jej przyjaciel w dobrym stylu ratuje humor scen romantycznych. I gdy wydaje się, że film wyczerpał już swoje komiczne możliwości, dostajemy kapitalną sekwencję nielegalnego przedostawania się z Meksyku do USA. Ech, żeby Farrelly zawsze umieli trzymać taki poziom.

Oceń lub dodaj do Koszyka w

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Copyright © 2000-2019 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.