Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 16 czerwca 2019
w Esensji w Esensjopedii

Jumper

Doug Liman
‹Jumper›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułJumper
Dystrybutor CinePix
Data premiery15 lutego 2008
ReżyseriaDoug Liman
ZdjęciaBarry Peterson
Scenariusz
ObsadaHayden Christensen, Samuel L. Jackson, Diane Lane, Jamie Bell, Rachel Bilson, Tom Hulce, Michael Rooker, AnnaSophia Robb, Max Thieriot, Jesse James, Kristen Stewart
MuzykaJohn Powell
Rok produkcji2008
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania88 min
WWW
Gatunekprzygodowy, SF, thriller
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Opis dystrybutora
David Rice dojrzewał do tajemniczej siły, o której marzy wielu. Potrafi przecisnąć się przez każdą dziurę w czasoprzestrzeni, by dotrzeć o miasta, budynku czy miejsca o jakim zamarzy. Ale kiedy David poznaje innego młodzieńca podobnego siebie, kroczącego przez świat buntownika Griffina, zaczyna mu świtać prawda o jego egzystencji. Nie jest wybrykiem natury, ale częścią genetycznego łańcucha mutacji zwanej Jumperami.
Inne wydania

Teksty w Esensji
Filmy – Recenzje      

Utwory powiązane
Filmy (9)       [rozwiń]






Tetrycy o filmie [4.17]

PD – Piotr Dobry [4]
Efekty, scenerie i Jamie Bell są okej, ale scenarzystów, Haydena „Woodena” Christensena i fryzjera Samuela L. Jacksona jak nic nominowałbym do Popkuriozum.

BF – Bartek Fukiet [5]
Efektowna wydmuszka. Spodziewałem odrobinę więcej po Limanie i scenarzystach (wszak jeden popełnił „Fight Club”, drugi – między innymi – nowego „Batmana”). Ale w trakcie seansu z kina bym się nie teleportował. Mózg na „off” i ujdzie w tłoku.

WO – Wojciech Orliński [4]
"No więc film będzie o tym, że facet się teleportuje” – powiedział Artysta. „I coś więcej?” – zapytał Hollywoodzki Producent. „Nie, to już wszystko” – odparł szczerze Artysta. „Hmmmm…” – zamyślił się Hollywoodzki Producent – „więc zrobimy tak: jeśli nic więcej nie umiesz wymyślić poza tym, że facet się teleportuje, to niech chociaż go gra jakiś znany aktor, a inny znany aktor będzie grać złego faceta, który chce go zabić. Znajdź mi dwóch znanych aktorów i robimy ten film”. Artysta znalazł. Hollywoodzki Producent wyłożył pieniądze. Reszta jest historią. A właściwie nie reszta, tylko cztery dychy za bilety, ocaliłem przed bezsensownym zmarnowaniem przynajmniej dychę reszty.

JS – Jakub Socha [5]
Kolejny film z grupy tych niedługich, chociaż jemu akurat to nie wyszło na zdrowie. Zadziwiająca jest umiejętność głównego bohatera, ale jeszcze bardziej zadziwia, jak łatwo przepracowuje swój dar i jak łatwo udaje mu się po latach rozpalić serce pewnej dzierlatki. Samuel z pałką (kto ma, patrząc na ten atrybut, skojarzenia wyłącznie erotyczne, nie musi się wstydzić) jako szef zakonu pałkarzy jest naprawdę zabawny. Ale to zdecydowanie za mało, nawet jak na tak krótki film.

MW – Michał Walkiewicz [3]
"Jumper” okłada cię po twarzy jak teleportujący się bokser – z wszystkich stron i na różnych wysokościach (czytaj: etapach powstawania filmu). Szkolne popychadło wręcza dziewczynce szklaną kulkę. Łup! Dziewczynka tuli pluszowego misia i płacze po popychadle! Bach! Popychadło jest już Haydenem Christensenem, który, niespodzianka, dalej nie wyciągnął kija z tyłka. Trach! Dziewczynka z wiekiem głupieje, bo choć drastycznie zwiększyła się objętość jej czoła, bez refleksji odbiera fakt, iż ekspopychadło wraca do jej życia. Bam! Liman stawia naprzeciw popychadła Samuela o entourage’u kanclerza jakiejś rady galaktycznej ze startrekowej space opery. JEB! Po półtorej godziny nie mam zielonego pojęcia, jakie zasady rządzą teleportacją, bohaterowie nic mnie nie obchodzą, a film się urywa, jakby miał być co najmniej trylogią. Nokaut. Plusy za efekty i scenę z autobusem.

KW – Konrad Wągrowski [4]
"Te, co skaczą i fruwają"… Szkoda, że dystrybutor nie przetłumaczył tego tytułu, bo można by uznać, że to film o Małyszu. W przeciwieństwie jednak do Orła z Wisły główny bohater chce wykonać więcej niż dwa dobre skoki. A po piętach depcze mu tajemnicza sekta morderców skoczków (tak tajemnicza, że sens jej istnienia najwyraźniej nie jest jasny również dla scenarzysty). I co z tego wszystkiego wynika? „Otóż nic”, jak powiedziałby redaktor Wołoszański.

Oceń lub dodaj do Koszyka w

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Copyright © 2000-2019 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.