Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 8 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Sierociniec (El Orfanato)

Juan Antonio Bayona
‹Sierociniec›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSierociniec
Tytuł oryginalnyEl Orfanato
Dystrybutor Kino Świat
Data premiery9 maja 2008
ReżyseriaJuan Antonio Bayona
ZdjęciaÓscar Faura
Scenariusz
ObsadaBelén Rueda, Fernando Cayo, Geraldine Chaplin, Montserrat Carulla, Roger Príncep
MuzykaFernando Velázquez
Rok produkcji2007
Kraj produkcjiHiszpania
Czas trwania100 min
ParametryDolby Digital 5.1; format: 2,35:1
WWW
Gatunekgroza / horror
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Opis dystrybutora
Laura wraca do domu, w którym się wychowała i postanawia otworzyć w nim sierociniec dla niepełnosprawnych umysłowo dzieci. Niedługo później jej syn, Simon, oświadcza jej, że ma niewidzialnego przyjaciela...
Teksty w Esensji
Filmy – Recenzje      

Filmy – Publicystyka      

Piotr Dobry, Ewa Drab, Urszula Lipińska, Konrad Wągrowski, Kamil Witek ‹Porażki i sukcesy A.D. 2008›




Książki – Wieści      

Utwory powiązane
Filmy      


Tetrycy o filmie [8.22]

DA – Darek Arest [8]
Siedziałem na projekcji z tetrykiem Walkiewiczem i podskakiwaliśmy synchronicznie na udanych montażowych sklejkach, co ja puentowałem nerwowym chichotem. Rekwizytornia i główne chwyty to niby zestaw klasyczny, ale całość jest tak ładnie i przemyślnie skonstruowana, że ani przez chwilę nie wydaje się to wadą.

PD – Piotr Dobry [9]
Kiedy ja ostatnio tak się wzruszyłem na horrorze? Hmm… Niech no pomyślę… Nigdy? Bo film Bayony jest nie tyle przerażający, co przeraźliwie melancholijny. Rozpoczyna się w tytułowym sierocińcu, a kończy w umownej Nibylandii. W Nibylandii, z której nie ma powrotu. Nie trzeba być fanem kina grozy, by się przejąć rozgrywaną tu na kilku płaszczyznach opowieścią. Wystarczy… być. I mieć. Wrażliwość, wspomnienia, bliskich.

BF – Bartek Fukiet [9]
Viva Espana! Viva Mexico! Nareszcie horror, który straszy. I już tylko za to należą się ekstra punkty. Zamiast szybkiego montażu, juchy i bebechów, którymi ostatnimi czasy epatują nas hollywoodzkie wyroby horroropodobne (i ich nędzne polskie naśladownictwa), w „Sierocińcu” jest wyważenie formy z treścią, klimat, solidne aktorstwo i staroświecka ghost story – z ponurym domiszczem, tajemnicą z przeszłości i strachami wcale nie na lachy. Kilka razy naprawdę mną tąpnęło.

WO – Wojciech Orliński [8]
Jak straszyć – to dziećmi. Ja się bałem, i to bardzo. Drobne luki logiczne w scenariuszu (skąd właściwie pierwsza wizyta starszej pani?) są do wybaczenia, bo mieszczą się w ogólnej nadprzyrodzonej formule filmu (wiadomo skąd – duchy i cześć).

KS – Kamila Sławińska [8]
Nie zdziwiłam się, zobaczywszy w czołówce nazwisko Gulliermo del Toro – ten film mógł wyjść spod jego ręki i wiele jest zbieżności między reżyserską wrażliwością Juan Antonio Bayony i twórcy „Labiryntu fauna”. Także sam wybór tematu – rzecz jest o utraconej niewinności i dramatach dzieciństwa – składnia do porównywania „Sierocińca” z obrazem del Toro. Tyle tylko, że w film Bayony, o wiele skromniejszy niż ostatnie dokonanie del Toro, wydaje się szczerszy, prostszy, a przez to skuteczniejszy — i pod względem straszenia, i pod względem emocjonalnego przekazu. Śliczna i przepięknie pokazana historia. Koniec może odrobinę zbyt dosłowny, ale i tak ogląda się z ogromną przyjemnością.

JS – Jakub Socha [8]
Świetne kino. Wybaczam mu nawet to, że tak mocno ogrzewa się w blasku „Kręgosłupa diabła”, bo mimo wszystko potrafi jakoś wejść w dialog z podziwianym wzorcem. Podoba mi się, że pod przykrywką dreszczowca opowiada się tu o koszmarach dzieciństwa, których czasami lepiej nie rozdrapywać. No i zaświaty są tu tylko marginesem, czymś nieoczywistym, tylko potencjalnym, przez co bronią się przed łatwą szyderą.

MW – Michał Walkiewicz [7]
Ok, przyznaję się, nie przeraził mnie „Sierociniec”. Ta sztuka nie udała się też „Kręgosłupowi diabła”, „Innym” ani prawie żadnemu ambitnemu horrorowi, który straszy „złem, czającym się w mrocznych zakamarkach ludzkiego umysłu” (może poza „Lśnieniem”). Na szczęście Piotrek znalazł za mnie określenie trafiające w sedno. „Przeraźliwie melancholijny”. Taki właśnie jest film Bayony, bo momenty czystej grozy buduje czasem w sposób bliski horrorowej średniej (ręka znikąd + ogłuszający huk).

KW – Konrad Wągrowski [9]
„Sierociniec” to horror bardzo elegancki, spójny, świetnie zagrany i sfotografowany, o dobrym scenariuszu i momentami całkiem straszny. Tyle że przez większość czasu zastanawiałem się skąd biorą się liczne zachwyty, bo przy tym wszystkim był to jednak film dość staromodny, straszący raczej wypróbowanymi chwytami (jakiś cień, jakiś nagły ruch, głosy z ciemności). Aż przyszło zakończenie i wtedy zrozumiałem. Całkowicie podpisuję się pod zdaniem tetryka Piotra – sam też nie pamiętam, kiedy tak mocno szczerze wzruszyłem się na horrorze. Co tam horrorze – jakimkolwiek filmie.

BZ – Beata Zatońska [8]
Horror z gęstą, mroczną atmosferą, która ciasno oplata widza. Straszy systematycznie i skutecznie. Nie epatuje krwią i zębatymi straszydłami. Zło czai się tu w mrocznych zakamarkach ludzkiego umysłu i wypełnia przestrzeń starego domostwa. To także studium macierzyńskiej miłości i strachu przed nieznanym, czyli śmiercią. Film budzi skojarzenia m.in. z równie świetnym horrorem „Inni”, ale jest dziełem oryginalnym.

Oceń lub dodaj do Koszyka w

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Copyright © 2000-2021 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.