Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 16 stycznia 2019
w Esensji w Esensjopedii

WALL·E

Andrew Stanton
‹WALL·E›

WASZ EKSTRAKT:
95,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWALL·E
Dystrybutor Forum Film, Imperial
Data premiery18 lipca 2008
ReżyseriaAndrew Stanton
Scenariusz
MuzykaThomas Newman
Rok produkcji2008
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania97 min
ParametryDolby Digital 5.1; format: 1,85:1
WWW
Gatunekanimacja, familijny, SF
EAN5903570135590
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Opis dystrybutora
Co się stanie, jeżeli ludzie opuszczą kiedyś Ziemię i pozostanie na niej jedynie mały robot? WALL·E (Wysypiskowy Automat Likwidująco Lewarujący · E-klasa) przez siedemset lat w samotności oczyszcza Ziemię z odpadów pozostawionych przez ludzi. Pewnego dnia na planetę przybywa EVE – nowoczesna, przepiękna, myśląca maszyna. Tego dnia życie WALL·E-ego zupełnie się zmienia.
Inne wydania

Teksty w Esensji
Filmy – Recenzje      


Filmy – Publicystyka (11)       [rozwiń]





Książki – Wieści      


Filmy – Wieści      

Utwory powiązane
Filmy      






Tetrycy o filmie [9.75]

DA – Darek Arest [10]
Firma, która wyszła od produkcji reklam, oddaje masowej publice Kino. Takie prawdziwe z wielkiej litery – rozegrane w klimacie i w obrazie. Niewielu innym udałoby się sprzedać tak wielu film, w którym dialogów jest tak niewiele. I trudno jest odczuć to jako „brak”, bo główny bohater potrafi swoim rdzewiejącym ciałkiem opowiadać jak sam Chaplin. Wiele mówi też otaczający go świat. Wielkie, dojrzałe kino, które nie musi opierać się wyłącznie na żartach i cytatach z „dorosłych” filmów (ani jednego, ani drugiego tu jednak nie zaniedbano).Jest przynajmniej z dziesięć przymiotników opisujących ten film lepiej, niż „wzruszający”. To nie tylko najlepsza animacja sezonu, najwyższe osiągnięcie Pixara, czy najciekawsze sci-fi roku. WALL-E to pieprzone, animowane arcydzieło.

PD – Piotr Dobry [9]
Siła tego niesamowitego filmu leży w jego „założeniowym” dualizmie – „WALL·E” jest jednocześnie epicki i kameralny, prosty i wyrafinowany, zrobiony pod masowego widza i pod krytyka pokroju Antona Ego z „Ratatuja”. Wielkie, naprawdę wielkie kino.

BF – Bartek Fukiet [10]
Takie rzeczy to tylko w Pixarze. Najbardziej wzruszający film o miłości w tym roku to niemal bezdialogowa, animowana opowieść o robocie sprzątającym. A przy okazji też najlepsze SF, najlepszy film familijny i arcydzieło animacji. Dycha, dycha i jeszcze raz dycha. Chwała Pixarowi za to, że potrafi zrobić film strawny dla szerokiej publiczności multipleksów, w którym jest tak dużo prawdziwego kina, a tak mało biznesowej kalkulacji.

WO – Wojciech Orliński [10]
Genialność filmu jest tak bezdyskusyjna, że sprostuję tylko wypowiedź Darka, jakoby Pixar „wyszedł z reklamy”. W zależności jak liczyć, Pixar wyszedł albo od efektów komputerowych w Lucas Film (bardzo prymitywnych, w oryginalnej trylogii komputerów używano do pokazywania komputerów, np. tego co widzi Luke na ekranie X-winga), albo od systemu przetwarzania grafiki Pixar Image Computer. W obu wypadkach reklamy były czymś najzupełniej ubocznym, miały mniejsze znaczenie od awangardowych filmików krótkometrażowych (które Pixarowi towarzyszą jeszcze kiedy nie nazywał się Pixar). To tyle czepiactwa.

KS – Kamila Sławińska [10]
Aż boję się znowu walić banał, że po raz kolejny Pixar przebił sam siebie — ale tak to właśnie jest. Pierwsze, praktycznie pozbawione dialogu 45 minut tego obrazu to bodaj najbardziej poetycki, inspirujący i wizualnie piękny kawałek kina, jaki widziałam od czasu… „2001”. I zadziwiająco, więcej widzę w tym niezwykłym filmie analogii do wizji Kubricka niż do najbardziej nawet czarujących i ukochanych produkcji animowanych, jakimi Pixar raczy nas do tej pory. W kinie animowanym jedynie „Stalowy gigant” i niektóre kultowe produkcje anime mają aż taki ciężar gatunkowy i filozoficzny. Tyle tylko, że ani piękny pierwszy film Brada Birda, ani produkcje w stylu „Akiry” nie sprawdzają się jako filmy dla wszystkich. „Wall-E” zaś jest dla wszystkich i dla każdego: jedni zobaczą w nim kolejny triumf techniczny i estetyczny animowanego kina; drudzy – filozoficzno-ekologiczną powiastkę o esencji tego, co ludzkie i o przyszłości ludzkiego gatunku; jeszcze inni – animowaną komedię romantyczną z życia sympatycznych robotów. Z pewnością jednak jedni i drudzy wyjdą zachwyceni, i bardzo słusznie. Już za samo odgrzebanie cudnego tematu z „Hallo, Dolly” należy się jakaś nagroda…

MW – Michał Walkiewicz [10]
Absolut. Obiecana już przy okazji „Ratatuja” dycha dla najlepszej animacji, jaką ujrzały moje oczy, oczęta mojej ukochanej i oczka naszych jeszcze nienarodzonych dzieci.

KW – Konrad Wągrowski [9]
Po seansie „Wall-Ego” wyobraziłem sobie dwie rozmowy z producentami. Pierwsza: „Słuchajcie, mamy pomysł na film animowany dla dzieci. W rolach głównych wystąpią sympatyczne zwierzątka, a głównym bohaterem będzie numer jeden na liście popularności – miś panda. Do tego film będzie z przymrużeniem oka mówił o kung-fu, będzie kolorowo, z przesłaniem i największymi gwiazdami w dubbingu”. Cóż może powiedzieć producent? Wchodzę w to! A teraz druga: „Słuchajcie, mam pomysł na film animowany dla dzieci. W rolach głównych wystąpią niehumanoidalne roboty, a głównym bohaterem będzie automat-śmieciarka. Do tego film będzie mówił poważnie o ekologii i człowieczeństwie. Dubbingiem nie ma co się specjalnie przejmować, bo przez pierwsze 45 minut nie planujemy w ogóle dialogów. W zapasie mamy też nawiązania do „Hello Dolly” i „2001: Odysei kosmicznej.”. Przyznam, że każdego producenta, który w tym momencie mówi „Wchodzę w to!” trzeba uznać za kompletnego szaleńca… Faktem jest, że „Wall-E” to najambitniejsze przedsięwzięcie w familijnej animacji i chyba jeden z najciekawszych w ostatnich czasach filmów SF, rzecz nadająca się do głębszych analiz i wielu seansów (a przy tym oczywiście bardzo wysmakowana estetycznie). Ale podejrzewam, że dzieciom bardziej spodobają się filmy o zwierzątkach…

BZ – Beata Zatońska [10]
Wysypiskowy Automat Likwidująco Lewarujący-E.klasa, który przez siedemset lat w samotności oczyszczał Ziemię, podbija serca – widzów i nowoczesnego robota (robotki?, czyli robota kobiety) EVE. Doskonała animacja, świeże pomysły, minimum dialogów (zakochane roboty potrafią wymówić tylko swoje imiona), interesująca fabuła, świetnie zarysowane postaci i spora dawka humoru. Czegóż chcieć więcej? Wiele scen zapada w pamięć – np. WALL-E wieszający przed snem swoje gąsienice (porusza się jak czołg) na haczyku.

Oceń lub dodaj do Koszyka w

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Copyright © 2000-2019 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.