Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 9 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Król Skorpion (The Scorpion King)

Chuck Russell
‹Król Skorpion›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKról Skorpion
Tytuł oryginalnyThe Scorpion King
Dystrybutor UIP
Data premiery26 kwietnia 2002
ReżyseriaChuck Russell
ZdjęciaJohn R. Leonetti
Scenariusz
ObsadaDwayne ‘The Rock’ Johnson, Bernard Hill, Michael Clarke Duncan, Kelly Hu, Steven Brand
MuzykaJohn Debney
Rok produkcji2002
Kraj produkcjiNiemcy, USA
CyklKról Skorpion
Czas trwania92 min
WWW
Gatunekprzygodowy
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Opis dystrybutora
Trzy tysiące lat przed naszą erą, bezwzględnie ambitny człowiek o imieniu Memnon chce zapanować nad rozproszonymi ludami pustyni. Zgromadzona pod jego dowództwem armia przetacza się przez góry i równiny, podbijając i biorąc w niewolę wszystkich tych, którzy uszli spod jej mieczy. Ostatnią przeszkodą dzielącą Memnona od tronu okazuje się być grupka kilku plemion pustyni, niewielkich liczebnie a osłabionych dodatkowo wzajemnymi waśniami. Wiedząc jednak, że atak Władcy Zła jest nieunikniony decydują się zjednoczyć przeciwko wspólnemu wrogowi i unieszkodliwić Memnona. W tym celu zatrudniają Mathyusa, biegłego w sztukach walk potomka walecznych rodów, który ma zgładzić czarnoksiężnika - najsilniejszą tajemną broń Memnona.
Teksty w Esensji
Filmy – Recenzje      

Filmy – Publicystyka      

Przemysław Pieniążek ‹Kroniki O’Connellów›

Utwory powiązane
Filmy      






Tetrycy o filmie [5.00]

MC – Michał Chaciński [5]
Popcornowe kino dla nastolatków z ostro rozwiniętym syndromem braku koncentracji. Ale w swojej konwencji całość jest zadziwiająco strawna. Po pierwsze, film nie traktuje się zbyt poważnie - wszystko rozgrywa się z przymrużeniem oka, ale bez przekraczania granicy pastiszu. Po drugie, całość jest dobrze zrealizowana - ładne efekty, ładne obrazki na ekranie, efektowne sceny akcji. Po trzecie, nie ma czasu zirytować się głupotą produkcji - zanim się obejrzysz, na ekranie pojawią się napisy. Zalecałbym seans w zabawowym towarzystwie i z odpowiednią ilością znieczulaczy.

PD – Piotr Dobry [5]
Półtorej godziny wrestlingu w starożytnym Egipcie. Szybki, wściekły, w połowie zamierzenie, w połowie niezamierzenie śmieszny – ale w końcu jaki ma być film, który jest prequelem sequela remake’u?

KS – Kamila Sławińska [3]
Ten film nakręcono dla wielbicieli wrestlingu i ‘Mumii’. Dodajmy – dla fanatyków, obdarzonych pamięcią na tyle krótką, by nie przeszkadzało im, że pewne pomysły widzieli już wcześniej. Ci, co nie gustują, mogą sobie spokojnie darować – chyba, że ciekawość podkusi ich, by zobaczyć w akcji Dwayne’a ‘The Rock’ Johnsona, któremu co niektóry przepowiadają karierę na miarę Schwarzeneggera. The Rock radzi sobie przyzwoicie w roli zbawcy narodów i obrońcy atrakcyjnych niewiast – trudno nazwać taki występ aktorskim, bo wymagania żadne. Podobno w filmie pojawiły się elementy jego rutyny z występów w WWF, ale co ja tam o tym wiem. Trzeba przyznać, że Skała potrafi zrezygnować z pozy herosa i zrobić coś śmiesznego: humor to może z lekka fizyczny, ale scena, w której zakopany po szyję w ziemi zabija podbródkiem termity była chyba jedyną, która mi się w tym filmie podobała. Do dziś nie wiem, dlaczego film nazywa się 'Scorpion King'. Może wyjaśnienie miało być w filmie, ale przez pomyłkę wycięli?

KŚ – Kamil M. Śmiałkowski [7]
I to się nadaje do kina. Czysta 'howardowska' fabuła, czysta nieskrępowana nadmiarem grymasów twarz Rocka, czyste roznegliżowane panienki. Słowem - czysta sympatyczna rozrywka jaką nieodmienie polecam.

KW – Konrad Wągrowski [5]
Temu filmowi dużo bliżej do heroic fantasy w stylu 'Conana Barbarzyńcy' niż do 'Mumii', której podobno był prequelem. Historia barbarzyńcy gromiącego wrogów, ratującego niewiasty, walczącego z tyranem, by na koniec zostać królem sprawia wrażenie jednego z opowiadań Roberta E. Howarda o potężnym Cymmerianinie, i to jest główna zaleta filmu (przez sentyment). Poza tym galeria postaci zupełnie dla widza obojętnych i wszystkie możliwe klisze - nawet wątek czarodziejki żywcem zerżnięty z Bonda 'Live and let die'. Innym problem jest brak decyzji, czy film jest serio, czy z przymrużeniem oka. Ale dla miłośników rozrywkowych nawalanek nawet może być.

Oceń lub dodaj do Koszyka w

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Copyright © 2000-2021 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.