Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 11 kwietnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Ile waży koń trojański?

Juliusz Machulski
‹Ile waży koń trojański?›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułIle waży koń trojański?
Dystrybutor Monolith
Data premiery26 grudnia 2008
ReżyseriaJuliusz Machulski
ZdjęciaWitold Adamek
Scenariusz
ObsadaIlona Ostrowska, Maciej Marczewski, Robert Więckiewicz, Danuta Szaflarska, Maja Ostaszewska
MuzykaJacek Królik
Rok produkcji2008
Kraj produkcjiPolska
Czas trwania118 min
Gatunekkomedia
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Opis dystrybutora
Zosia jest kobietą szczęśliwą. Wyszła drugi raz za mąż, razem z Kubą – mężczyzną idealnym – wychowują Jej córkę z pierwszego małżeństwa. Co prawda w okolicy plącze się jeszcze były mąż, jednak nic nie jest w stanie zakłócić rodzinnego szczęścia. Zosia myśli tylko o jednym: czemu nie spotkała Kuby wcześniej? A gdyby tak udało się… cofnąć czas?
Teksty w Esensji
Filmy – Recenzje      


Utwory powiązane
Filmy (14)       [rozwiń]






Tetrycy o filmie [5.50]

DA – Darek Arest [5]
Naprawdę nie wiem, czemu główna bohaterka chcę z tego PRL-u uciekać do swojego rzygliwego szczęścia rodzinnego, które zaprezentowane na ekranie w pierwszej części filmu, czyni początek seansu tak strasznie mdłym. Fajnie, że ktoś ma odwagę w polskim kinie przenosić się w czasie, ale szkoda, że jest to rozegrane tak mało precyzyjnie (łatwizna w stylu „ach, więc to był tylko sen….?”). I im bliżej końca, tym mocniej sprężynka akcji siada. I tylko Niezniszczalny Więcol gra tak, że chociaż wiadomo jaka to melodia, to i tak słucha się bez przynudzania.

PD – Piotr Dobry [5]
Świetny Więckiewicz, kilka przyzwoitych gagów i kiepskie rozegranie paradoksów czasowych. Można obejrzeć, ale musu nie ma.

WO – Wojciech Orliński [7]
Jak na garbatego, to całkiem prosty. Jak na polski film, to nie jest całkowicie spieprzone, ale nadal dobrze byłoby, żeby to jakiś czeski fachowiec poddał script doctoringowi. Najoczywistszą wadą strukturalną tej historii jest przesadnie rozbudowany początek – już nie mogłem się doczekać, żeby wreszcie bohaterka się przeniosła w czasie. Postaci drugoplanowych namnożono tutaj bez litości dla brzytwy Ockhama, a znaczna część z nich powinna skończyć na podłodze montażowni (co na przykład wnosi do tego filmu koleś z okularami sklejonymi plastrem? albo reżyser co to dostanie Oscara?). Ale ze parę razy się nawet zaśmiałem, więc nie jest źle, jak na polski film.

MW – Michał Walkiewicz [4]
Mnie przeciążył. Pomijam, że bohaterka to idiotka, która już za swoich „szczęśliwych dni” zachowuje się jak przedszkolanka po kwasie. Najgorzej, że twórcy nie wygrywają żadnych humorystycznych sytuacji na linii przyczyna-skutek w czasowej zawierusze. Ilonka cofa się w czasie właściwie po nic (no, po babcię), bo mimo zrobienia tysiąca rzeczy inaczej, wszystko wraca do punktu wyjścia. Gdyby jeszcze istniała w przeszłości w dwóch „kopiach”, ta sytuacja byłaby uzasadniona (czasowa pętla jak w Potterze albo „Powrocie do przyszłości”). Dobry Więckiewicz i niezła rólka Ostaszewskiej to za mało. Nie wiem, co opętało dziennikarzy, że rozpływają się w zachwytach nad tym knotem. Boją się podnieść rękę na nasze „solidne komercyjne kino”?

KW – Konrad Wągrowski [5]
Nie jest to taka żenada jak „Kilerów dwóch”, „Pieniądze to nie wszystko”, czy „Superprodukcja”, ale po raz kolejny każe zadać pytanie – co się stało z twórcą, który kiedyś zrobił „Vabank” i „Seksmisję"? Ba, nawet do poziomu „Vinci” „Koń” nie sięga. Obiecujący pomysł nie zostaje przekuty w nic konkretnego – z tego filmu nic nie wynika! No, może oprócz stwierdzenia, że nie potrafimy dziś docenić tego, co stało się w 1989 roku, co zostaje ładnie zaakcentowane. Chwali się Machulskiemu poszukiwanie niezgranych twarzy, ale i tak najlepiej wypada stary, dobry Więckiewicz. Do obejrzenia i natychmiastowego zapomnienia.

BZ – Beata Zatońska [7]
Ciepła, nostalgiczna komedia romantyczna. Uwaga, reżyser „Seksmisji” bohaterem swego filmu uczynił kobietę przebojową i stanowczą. Zosia, odnosząca sukcesy pani psycholog, szczęśliwie zakochana w mężu Kubie, nieopatrznie w sylwestrową noc wypowiada życzenie, że chciałaby cofnąć czas. I budzi się w 1987 roku. Zosia musi wziąć się za bary z losem, pierwszym mężem, nieokrzesanym podrywaczem i socjalistyczną rzeczywistością. Machulski wydobywa i punktuje absurdy PRL-owskiego życia (obyło się na szczęście bez sentymentów). Całkiem nieźle ogląda się ten nasz rodzimy „powrót do przyszłości”.

Oceń lub dodaj do Koszyka w

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Copyright © 2000-2021 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.