Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 stycznia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Metro strachu (The Taking of Pelham 1 2 3)

Tony Scott
‹Metro strachu›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMetro strachu
Tytuł oryginalnyThe Taking of Pelham 1 2 3
Dystrybutor UIP
Data premiery21 sierpnia 2009
ReżyseriaTony Scott
ZdjęciaTobias A. Schliessler
Scenariusz
ObsadaDenzel Washington, John Travolta, Luis Guzmán, Victor Gojcaj, Gbenga Akinnagbe, John Turturro, James Gandolfini, Adrian Martinez, Michael Rispoli, Aunjanue Ellis, Sean Nelson
MuzykaHarry Gregson-Williams
Rok produkcji2009
Kraj produkcjiUSA, Wielka Brytania
Czas trwania121 min
WWW
Gatunekthriller
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Opis dystrybutora
Czworo bandytów porywa pociąg metra. Ich przywódca domaga się okupu. W przypadku niespełnienia żądań porywacze grożą zabiciem zakładników. Jednak nawet w przypadku otrzymania pieniędzy ucieczka z podziemia będzie trudna.
Teksty w Esensji
Filmy – Recenzje      

Filmy – Publicystyka      
Michał Chaciński, Sebastian Chosiński, Piotr Dobry, Alicja Kuciel, Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski, Kamil Witek ‹Great Scott!›



Filmy – Wieści      

Utwory powiązane
Filmy (10)       [rozwiń]






Tetrycy o filmie [4.60]

PD – Piotr Dobry [4]
Jakiegokolwiek filmu bym się spodziewał po Tonym Scotcie, tylko nie przegadanego. Poza tym schemat – Travolta przeszarżowany, Denzel bohaterski nawet w ciamajdowatym wydaniu, fabuła przewidywalna od początku do końca. Poziom raczej głupawego „Pociągu z forsą” (tyle że bez ikry) niż stylowego thrillera Sargenta z 1974 roku.

UL – Urszula Lipińska [4]
Od dłuższego czasu oglądając Denzela Washingtona mam smutne uczucie oglądania na ekranie właśnie Denzela Washingtona a nie postaci, którą gra. Travolta ciągnie tu ostatkami sił. Ów aktorskie bezkrólewie świetnie wykorzystuje James Gandolfini, rozkosznie bawiąc się w swojej roli. Ale jeden to za mało, żeby wyrwać feralnej trójce, Washingtonowi, Travolcie i Scottowi, ster tego jadącego nie wiadomo w jakim kierunku metra.

MO – Michał Oleszczyk [6]
Tony’ego Scotta sposób na kino to agresja stopiona z politycznym moralizowaniem, dlatego dystans i ironia oryginalnego filmu Johna Sargenta zostają zgubione. Pozostaje jednak obłąkana metafora katolicyzmu jako siły zniszczenia i śmierci (Travolta ma nawet kolczyk z krzyżykiem), plus podnosząca na duchu wizja Nowego Jorku jako rasowego tygla gotującego się mniej burzliwie, niż trzy dekady temu.

MW – Michał Walkiewicz [5]
Zbierałem się do tej notki i zbierałem, liczyłem, że film Scotta w końcu spadnie z tabelki, ale, jak widać, moje nadzieje były płonne. No Boże, Marysieńku, taki sobie produkcyjniak. Travolta ma fajny tatuaż, a Denzel, czy to z brzuchem, czy to z wąsem, cały czas wygląda na faceta, który poradziłby sobie z tuzinem terrorystów między obiadem a podwieczorkiem.

KW – Konrad Wągrowski [4]
Pierwsza od dawna ewidentna porażka Tony’ego Scotta. Problem chyba głównie w postaci czarnego charakteru – zarówno w jej rozmytej koncepcji, jak i nieciekawemu ujęciu Johna Travolty. Fatalne, bezpłciowe zakończenie. I nawet Denzel nie jest w stanie tego uratować.

Oceń lub dodaj do Koszyka w

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Copyright © 2000-2019 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.