Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 28 lutego 2021
w Esensji w Esensjopedii

Wehikuł czasu (The Time Machine)

Simon Wells
‹Wehikuł czasu›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWehikuł czasu
Tytuł oryginalnyThe Time Machine
Dystrybutor Warner Bros
Data premiery5 lipca 2002
ReżyseriaSimon Wells
ZdjęciaDonald McAlpine
Scenariusz
ObsadaOrlando Jones, Guy Pearce, Mark Addy, Samantha Mumba, Jeremy Irons
MuzykaKlaus Badelt
Rok produkcji2002
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania96 min
WWW
Gatunekprzygodowy, SF
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Opis dystrybutora
Naukowiec i wynalazca, Alexander Hartdegen, zamierza udowodnić, że możliwa jest podróż w czasie. Pragnienie to zmienia się wkrótce w desperację - wskutek przeżytej tragedii osobistej, Hartdegen chce zmienić przeszłość. Kiedy w wehikule czasu własnej konstrukcji sprawdza prawdziwość swych teorii, przenosi się 800 tys. lat w przyszłość, gdzie odkrywa, że ludzkość podzieliła się na myśliwych... i zwierzynę.
Teksty w Esensji
Filmy – Publicystyka      

Utwory powiązane
Filmy      



Tetrycy o filmie [2.75]

MC – Michał Chaciński [3]
Film ma kilka ładnych sekwencji z efektami specjalnymi - przede wszystkim scenę podróży w przyszłość przez półtorej wieku. Ale to za mało żeby usprawiedliwić seans. W sposobie opowiadania historii rzecz nie dorasta do pięt ani prozie Wellsa, ani nawet staremu filmowi George'a Pala z 1960 roku. Pomimo krótkiego czasu trwania, chwilami jest po prostu nudno. Co gorsza, największym nieporozumieniem jest zakończenie - nieprzemyślane, idiotycznie doklejone jakby na siłę. Drażniła mnie też manieryczna gra Guy'a Pearce'a. Szkoda, bo wydawało mi się, że ta historia to samograj.

PD – Piotr Dobry [2]
Unbelieveble! Amerykanie potrafią zaadaptować klasykę gorzej niż Polacy! A epizod (reklamowany jako rola drugoplanowa) wymalowanego na blado-niebiesko Ironsa to już szczyt wszystkiego. I w dodatku ta świadomość, że nakręcił to wnuk Wellsa… Pisarz bankowo przewraca się teraz w grobie i pewnie jeszcze żałuje, że nie był bezpłodny.

KS – Kamila Sławińska [1]
Co wydawało się niemożliwe, stało się faktem: potomek H. G. Wellsa wziął na warsztat genialną powieść praszczura oraz równie rewelacyjną wersję filmową z 1960 roku – i przerobił 'Wehikuł Czasu' na kompletnie niestrawną, mdłą i pozbawioną wyrazu papkę, kompletnie odartą z wszystkiego, co czyniło oryginał niezapomnianym. Cierpka krytyka współczesnych, czarna wizja przyszłości – to wszystko okazało się zbędne w wersji anno 2002. Mamy za to cukierkowy wątek miłosny i irytującego Orlando Jonesa. Nie wiem, co stało się z grającym główną postać Guyem Pierce’m od czasu Memento, może stracił pamięć – w tej roli jego aktorski repertuar sprowadza się do miny ‘zdumiony szympans’, znanej również pod nazwą ‘George W. przed przemówieniem do narodu’: półotwarte głupkowato usta, wzrok wbity tępo w przestrzeń. No rozpacz po prostu. Na krótką chwilę sytuacja poprawia się odrobinę, gdy na ekranie pojawia się Jeremy Irons – jednak jak wiadomo, jeden Jeremy wiosny nie czyni. Film z gatunku tych, których polecenie nawet największemu wrogowi jest głęboko niehumanitarne.

KW – Konrad Wągrowski [5]
Pierwsze pół godziny filmu zwiastuje całkiem dobre kino, nastrojowe, w klimacie epoki i oryginału, choć zostało przeniesione z Anglii do Stanów Zjednoczonych, ale niestety już po podróży do 81 stulecia film zaczyna sprawiać wrażenie jakby podczas montażu wycieto co drugą scenę w lawinowej i absurdalnej fabule, będącej zlepkiem szeregu dziwacznych wątków zmierzając ku banalnej końcówce. Scenarzysta chyba wziął pieniądze i uciekł na Karaiby zanim ktoś zapoznał się z jego dziełem.

Oceń lub dodaj do Koszyka w

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Copyright © 2000-2021 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.