Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Kocham cię, Beth Cooper (I Love You, Beth Cooper)

Chris Columbus
‹Kocham cię, Beth Cooper›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKocham cię, Beth Cooper
Tytuł oryginalnyI Love You, Beth Cooper
Dystrybutor CinePix
Data premiery2 października 2009
ReżyseriaChris Columbus
ZdjęciaPhil Abraham
Scenariusz
ObsadaHayden Panettiere, Samm Levine, Shawn Roberts, Paul Rust
MuzykaChristophe Beck
Rok produkcji2009
Kraj produkcjiKanada, USA
Czas trwania102 min
WWW
Gatunekkomedia
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Opis dystrybutora
W trakcie oficjalnego przemówienia uczeń jednego z amerykańskich liceów wyznaje miłość najpopularniejszej dziewczynie w szkole. Jeszcze tego samego wieczora zjawia się ona w jego domu, żądając, by udowodnił, że naprawdę ja kocha...
Teksty w Esensji
Filmy – Wieści      

Utwory powiązane
Filmy (8)       [rozwiń]






Tetrycy o filmie [2.50]

PD – Piotr Dobry [2]
Do tej pory zachodzę w głowę, jak to się stało, że Chris Columbus, autor tak sympatycznych filmów familijnych jak „Goonies”, „Gremliny”, „Kevin sam w domu”, „Pani Doubtfire” czy dwa pierwsze „Pottery”, podpisał się pod tą żałosną, odpychającą komedią młodzieżową na poziomie jakiegoś piątego sequela „American Pie”. Dlaczego takie gówno trafia u nas do kin, a perełki pokroju „Role Models” od razu na DVD, też pewnie się nie dowiem.

MO – Michał Oleszczyk [3]
Punkty za Paula Rusta: gość wie, że jest 80-procentowym sobowtórem Eddiego Brackena i potrafi to podobieństwo ograć. Poza tym film jest smutnym świadectwem autokastracji Columbusa, który zamiast stawiać na kreskówkową przemoc, w której jest świetny, stara się wypowiadać psychologiczne prawdy. Większość z nich brzmi pusto – ale i tak podoba mi się narracyjne wyluzowanie tego filmu, z suspensem zredukowanym do zera i dialogami jak z „Czekając na Godota”. Są to jednak przypadkowe okruchy spadające z bardzo zaśmieconego stołu. Nie warto.

Oceń lub dodaj do Koszyka w

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Copyright © 2000-2021 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.