Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 stycznia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Antychryst (Antichrist)

Lars von Trier
‹Antychryst›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAntychryst
Tytuł oryginalnyAntichrist
Dystrybutor Gutek Film
Data premiery29 maja 2009
ReżyseriaLars von Trier
ZdjęciaAnthony Dod Mantle
Scenariusz
ObsadaWillem Dafoe, Charlotte Gainsbourg
Rok produkcji2009
Kraj produkcjiDania, Francja, Niemcy, Polska, Szwecja, Włochy
Czas trwania100 min
Gatunekgroza / horror
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Opis dystrybutora
Światowej sławy psychiatra i jego młoda żona, badająca historie czarownic w średniowieczu, wyjeżdżają do domu na odludziu, by zaszyć się przed światem i zmierzyć się ze swoimi najgłębszymi lękami. Zamiast ukojenia znajdą tam jednak niszczycielską moc sięgającą początków świata. Będą musieli stawić czoła potężnej i przerażającej sile, z której istnienia nie zdawali sobie sprawy.
Teksty w Esensji
Filmy – Publicystyka      

Filmy – Wieści      

Utwory powiązane
Filmy (15)       [rozwiń]






Tetrycy o filmie [5.00]

PD – Piotr Dobry [2]
Polecam „Antychrysta”. Tyle że tego włoskiego, z 1974 roku, w reżyserii Alberto De Martino. Tam też znajdziecie sporo nagości, seksualne frustracje, kiepskie efekty specjalne, artystycznie kiczowate (czy też kiczowato artystyczne – jak kto woli) zdjęcia, a nawet… seks z kozłem! Bekę z lisa i widok łechtaczkowej wycinanki jakoś odżałujecie, a chociaż nie będziecie się nudzić przez półtorej godziny.

BF – Bartek Fukiet [2]
Von Trier zrobił widza w to, co pokazuje w pełnej krasie w pierwszych scenach filmu (i tu szacunek, bo obejrzeliśmy bodaj najładniej sfotografowaną kuśkę w historii kinowego mainstreamu). Miał być przełomowy horror na miarę „Lśnienia”, a dostaliśmy przegadaną, kiczowatą i epatującą obrzydliwością zgrywę. Pała (jakkolwiek dwuznacznie by to nie brzmiało ;-).

MO – Michał Oleszczyk [7]
10 lat temu ktoś nazwał Von Triera „prowokatorem”, więc od tamtego czasu facet nie może zjeść kanapki z serem, by ktoś od razu nie nazwał tego „artystyczną hochsztaplerką”. Ludzie! Opamiętajcie się! „Antychryst” to dojrzały film wciąż rozwijającego się twórcy, który jako jeden z nielicznych zajmuje się kwestią kobiecości bez nabijania punktów uładzonym teoriom gender/queer/wihajster. Kobiecość jest dla Von Triera atawizmem, którego się boi i przed którym klęka – tak jak dla Tarkowskiego zresztą, któremu film jest dedykowany. Nic mnie w „Antychryście” nie zaszokowało, wiele zachwyciło. Amen.

WO – Wojciech Orliński [5]
Że niby filmy von Triera można tylko albo kochać, albo nienawidzić? E tam. Ten mnie zostawił właśnie rozdwojonym. Dużo tu jest szokującej przemocy, zgoda – ale na tle „Hostelu”, nie mówiąc już o cyklu „Piła”, „Antychryst” to jeszcze PG-13. Największy problem z tym filmem jest taki, że z grubsza wiemy, że się wszystko źle skończy, więc nie ma tu nawet takiego szczątkowego suspensu jak w „Dogville” czy „Manderlay”. Zamiast tradycyjnej rozrywki pt. „niech widz będzie ciekaw, co teraz”, von Trier serwuje nam rozrywkę bardziej wyszukaną: „kupiłeś bilet? to teraz się zastanów, kto jest tytułowym Antychrystem”. I nie przeczę, że to jest nawet intrygujące, bo knee-jerkowa reakcja krytyków w Cannes, że na pewno chodzi o postać kobiecą, nie wytrzymuje próby dokładniejszego obejrzenia. Ale mimo wszystko, płacić w kasie za takie łamigłówki…

MW – Michał Walkiewicz [8]
Medialna szopka, wystrugana przez szeroko rozumianych „twórców”, to sporego kalibru żenada, na szczęście film tak żenujący nie jest. To na pewno jeden z ciekawszych horrorów mijającej dekady i to wcale nie dzięki skiepszczonym efektom od Platige Image i zaspojlowanej przez wszystkich recenzentów globu scenie zabaw z nożyczkami i łechtaczką. Ilość „potencjalnie grafomańskich” motywów, wykorzystywanych przez von Triera jest niewielka, co każe podejrzewać, że cały czas miał „sens” na horyzoncie. „Antychrysta” można czytać psychoanalitycznie, przez Biblię, a nawet otworzyć wytrychem „rzeczywistości alternatywnej”. Bardzo długo powątpiewałem, że w głowie zostaną mi mrożące krew w żyłach obrazy w rodzaju ściany drzew i deszczu żołędzi, ale zmieniłem śpiewkę po nagłym przebudzeniu się w środku nocy i wymianie spojrzeń z krzakami zginanymi przez upiorne wiatrzysko. Brrr…

BZ – Beata Zatońska [6]
Von Trier swoim zwyczajem prowokuje, pobłyskuje erudycją, opowiada o rozlicznych kompleksach i zanurza się w psychoanalizę. Łamigłówkę, jak to z tym tytułowym antychrystem jest, udaje się szybko rozwiązać. Kicz kontrolowany i przemyślany plus fantastyczne zdjęcia.

Oceń lub dodaj do Koszyka w

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Copyright © 2000-2019 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.