Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 3 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

The Ring

Gore Verbinski
‹The Ring›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułThe Ring
Dystrybutor UIP
Data premiery15 listopada 2002
ReżyseriaGore Verbinski
ZdjęciaBojan Bazelli
Scenariusz
ObsadaBrian Cox, Naomi Watts, Martin Henderson
MuzykaHans Zimmer
Rok produkcji2002
Kraj produkcjiJaponia, USA
Czas trwania109 min
WWW
Gatunekgroza / horror
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Opis dystrybutora
Film jest opowieścią o tajemniczej kasecie wideo, której obejrzenie grozi śmiercią w ciągu siedmiu dni. Reporterka Rachel Keller (Naomi Watts) nie wierzy jednak w tę historię do chwili, gdy dokładnie w tydzień po obejrzeniu kasety czwórka nastolatków ginie w niewyjaśnionych okolicznościach. Wiedziona ciekawością, Rachel odnajduje kastę i... ogląda ją.
Teksty w Esensji
Filmy – Recenzje      

Utwory powiązane
Filmy (10)       [rozwiń]






Tetrycy o filmie [6.14]

MC – Michał Chaciński [6]
Dla odmiany od filmu japońskiego, wersja amerykańska próbuje przede wszystkim straszyć i nie cofa się przed chwytami dosłowniejszymi i tańszymi (nagłe hałasy). Giną tutaj też kulturowe odniesienia z wersji japońskiej. Ale trzeba powiedzieć, że film jest przyzwoity. Pytanie tylko czy jest sens oglądać go znając wersję japońską, skoro fabuła jest identyczna. Film dodaje tylko jedną nową scenę (dobrą - z koniem na statku), jeden poboczny motyw (hodowla koni) i pożycza jedną scenę z japońskiego 'Ringu 2'. Fanów horroru może ciekawić inne rozłożenie akcektów niż w oryginale i mocniejsze efekty, ale to chyba za mało, żeby drugi raz obejrzeć dokładnie tę samą historię.

PD – Piotr Dobry [5]
Jako film grozy absolutnie się nie sprawdza: nie straszy nic a nic. Ale momentami trzyma w napięciu i ci, co nie widzieli oryginału, mogą się nawet przyzwoicie bawić.

TK – Tomasz Kujawski [8]
Naprawdę spore zaskoczenie. Amerykańska wersja opowiada przecież dokładnie tę samą historię co japońska, ale jakaż jest różnica w odbiorze! Film z zabójczej kasety naprawdę wywołuje ciarki na plecach. Cała reszta trzyma w napięciu, a raz czy dwa można się nawet przestraszyć. Środki, które się tu stosuje, nie odbiegają zbytnio od horrorowej sztampy, ale "The Ring" wciąga – bardzo podobał mi się pozorny happy-end z płaczliwą muzyką Zimmera, który okazuje się nie być jeszcze zakończeniem filmu.

WO – Wojciech Orliński [6]
Z tych dwóch zdecydowanie polecam wersję japońską - wszystko co dobre w wersji amerykańskiej pochodzi z wiernego skopiowania oryginału, własna inwencja Amerykanów objawia się zwykle kiczowatymi chwytami typu 'wijące się robactwo dla większego efektu'. Ale jeśli u kogoś nie wyświetlają japońskiej, może zaliczyć i tę. Z drugiej strony, jeśli ktoś już widział japońską - amerykańska to dla niego tylko strata czasu.

KS – Kamila Sławińska [4]
Nie wiem, czy warto w ogóle opisywać ten film oddzielnie: jest tak dokładną kalką japońskiej wersji, że zaznajomionemu z oryginałem nie ma zupełnie nic do zaoferowania (no, chyba ze ktoś jest fanatykiem Hansa Zimmera - albo szaleje po prostu za końmi, których w japońskiej wersji nie było). Wart jest uwagi natomiast w kontekście antropologicznym: jak to jest, że Amerykanie i Europejczycy mniej przejmują się strasznym fatum, kiedy czyha na jakąś skośnooką niewiastę o trudnym do zapamiętania nazwisku, niż gdy wisi ono nad jasną główką Naomi Watts? Żeby w tej kwestii była pełna jasność: Naomi W. nie gra w Ringu – Naomi w nim tylko _jest_. Najwyraźniej zmusić ją do grania może jedynie David Lynch. I prawdopodobnie nawet on musi stać nad nią z długim, rzemiennym biczem.

KŚ – Kamil M. Śmiałkowski [7]
Amerykanski remake japońskiego horroru. Bardzo przyzwoite oglądadełko o morderczej kasecie wideo. Przynajmniej od niej się zaczyna. Nie żebym się wystraszył, ale ogląda się sympatycznie. Choć trochę za długo.

KW – Konrad Wągrowski [7]
Nie widziałem wcześniej oryginału, ale przyznać muszę, że jest to przykład udanego sequela - amerykański 'Krąg' bowiem broni się nieźle. Film trzyma w napięciu, umiejętnie budowany nastrój sugestywnie oddziałuje na widza (szarość murów blokowiska, ponurość wyspy), całość jest spójna, końcówka nie rozczarowuje, jak to często bywa w horrorach. Ale oczywiście nie jest to też jakaś wybitna produkcja. Dobry, solidnie zrealizowany horror.

Oceń lub dodaj do Koszyka w

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Copyright © 2000-2021 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.