Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 listopada 2019
w Esensji w Esensjopedii

Sala samobójców

Jan Komasa
‹Sala samobójców›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSala samobójców
Dystrybutor Vue Movie Distribution
Data premiery4 marca 2011
ReżyseriaJan Komasa
ZdjęciaRadosław Ładczuk
Scenariusz
ObsadaJakub Gierszał, Roma Gąsiorowska, Tomasz Schuchardt, Agata Kulesza, Krzysztof Pieczyński
Rok produkcji2010
Kraj produkcjiPolska
Gatunekdramat
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Opis dystrybutora
Dominik to zwyczajny chłopak. Ma wielu znajomych, najładniejszą dziewczynę w szkole, bogatych rodziców, pieniądze na ciuchy, gadżety, imprezy i pewnego dnia jeden pocałunek zmienia wszystko.
„Ona” zaczepia go w sieci. Jest intrygująca, niebezpieczna, przebiegła. Wprowadza go do „Sali samobójców”, miejsca, z którego nie ma ucieczki. Dominik, w pułapce własnych uczuć, wplątany w śmiertelną intrygę, straci to, co w życiu najcenniejsze…
„Sala samobójców” to film Jana Komasy, jednego z najzdolniejszych reżyserów młodego pokolenia. Pierwszy raz udało się w Polsce stworzyć film, w którym wirtualny świat awatarów jest równie ważny, jak rzeczywista gra aktorów. Ponad rok powstawało animowane, drugie życie głównego bohatera – Dominika. Szokująca historia i genialne aktorstwo sprawiają, że jest to film tylko dla ludzi o mocnych nerwach.
„Sala samobójców” - film, który przekracza granice wyobraźni!
Inne wydania


Teksty w Esensji
Filmy – Recenzje      

Filmy – Publicystyka      

Urszula Lipińska, Konrad Wągrowski, Artur Zaborski ‹Gdynia 2011 (1): Filmy konkursowe›




Filmy – Wieści      



Utwory powiązane
Filmy      





Tetrycy o filmie [7.17]

BH – Błażej Hrapkowicz [7]
Brawa dla Komasy za podjęcie współczesnego tematu, kapitalne postacie rodziców i reżyserską pomysłowość, która jednak nie zawsze idzie w parze z dyscypliną. Za najmocniejszy punkt filmu uważam portret klasy średniej, której horyzont aspiracji wyznacza chęć posiadania i zdobywania (prestiżu, uznania) – to dlatego rodzice, choć pod koniec bardzo się starają, nie są w stanie zrozumieć Dominika (utalentowany, aczkolwiek jeszcze nieokrzesany Gierszał). Wizja internetu i second life’u jest spóźniona i anachroniczna, co nie pomaga w zawieszeniu niewiary (i tak już mocno nadwerężonej logicznymi potknięciami w scenariuszu). Ale Komasa to duży talent, warto mu kibicować.

UL – Urszula Lipińska [8]
„Sala samobójców” ma moc. Już za samą ambicję rozpisania filmu na kilka poziomów i sensownego poprowadzenia widza przez tę gęstwinę – szczere brawa. Komasa niby opisuje nasze tu i teraz, ale dobrał sobie taki ułamek rzeczywistości, że ogląda się to trochę jak przestrogę na przyszłość zwieńczoną niezadanym wprost pytaniem: Dokąd ten świat zmierza? Chyba w najważniejszym planie to historia o skrzywieniach rodziców odbijających się w dzieciach. Rzekomo odpychający Dominik ma przecież pełne usprawiedliwienie dla swojej agresji, arogancji, egoizmu i braku empatii dla drugiego człowieka – wystarczy spojrzeć na Beatę i Andrzeja. On tym zachowaniem, życiem pod dyktando, nasiąkał wiele lat. Osuwając się w szaleństwo i izolację tak naprawdę pokazuje, że absurdalny jest świat dookoła z jego różnymi współczesnymi fanaberiami. Natomiast, między słowami, Komasa uzmysławia pewną niefajną prawdę. Że zarówno wejście w wyścig szczurów i wyjście z niego na rzecz totalnej wolności skazują na samotność.

MO – Michał Oleszczyk [5]
Świetny start, a potem tylko gorzej. Talent Komasy należy chronić, ale trzeba też dać mu scenarzystę z prawdziwego zdarzenia, bo – niestety – dowiódł tym filmem, że pisanie dialogów i konstrukcja dramaturgiczna nie są jego mocnymi stronami. Efektowna stylizacja z początku szybko ustępuje miejsca banałom o „współczesnym świecie”, od których naprawdę zęby bolą. Więcej w mojej recenzji; zapraszam na bloga.

KW – Konrad Wągrowski [8]
„Slaa samobójców” nie jest filmem idealnym, ma swoje niedoróbki – nieco sztampowe postacie, psychologia bohaterów trochę zbyt lekko zarysowana, brak jasnego wytłumaczenia czym jest przedstawiony świat wirtualny, ale nie zmienia to faktu, że film jest jednym z najciekawszych obrazów ostatnich lat, oddziałującym zaskakująco mocno na gruncie emocjonalnym, dzięki czemu możemy wybaczyć łatwo wszelkie niedoróbki i niedomówienia. Gdybym miał określić jednym słowem zalety filmu, rzekłbym, że bije z niego szczerość, że przedstawia sytuację, w którą jest nietrudno uwierzyć, z którą wielu widzów – czy to z punktu widzenia nastolatka, czy rodzica – jest w stanie się utożsamić. A poza tym Komasa wykazuje duże umiejętności reżyserskie i narracyjne – cały wirtual jest ciekawy i zaskakująco dobrze, jak na polskie warunki wykonany, film ma szereg bardzo ciekawych i odważnych scen (męski pocałunek na studniówce, spacer po szkolnym korytarzu z pistoletem w kieszeni). Co ciekawe – „Sala samobójców” nie jest dziełem oczywistym, pozostawia pole na różne interpretacje, tworzy płaszczyznę do dyskusji. Największe brawa należą się twórco jednak za finałową scenę – wstrząsającą, wnoszącą film emocjonalnie na jeden poziom wyżej, pozostawiającą z pewnością w pamięci każdego rodzica.

AZ – Artur Zaborski [7]
Jak dotąd najciekawsza rodzima premiera 2011 roku. Znakomity aktorsko (świetny Gierszał w roli Dominika, doskonały duet Kuleszy i Pieczyńskiego jako jego rodziców), fabularnie, i formalnie. I co najlepsze, mamy do czynienia z debiutem. Z tego też powodu gotowy jestem przymknąć oko na dydaktyczny wydźwięk filmu, jak i pewne nielogiczności scenariuszowe. Kto postąpi podobnie, upewni się, że Komasa to reżyser z krwi i kości – jak jego bohaterowie. Już dokumentalny „Spływ” i nowela „Warszawa” odsłaniały zainteresowanie twórcy nową klasowością Polski. „Sala…”, dziejąc się w środowisku najbogatszych, pokazuje, jak bardzo fałszywa (wirtualna) jest ich rzeczywistość. Przejście Dominika z hucpy codzienności w świat Internetu staje się tu naturalnym następstwem rozczarowania odrealnioną rzeczywistością. W efekcie dostajemy wzbudzające refleksję kino, idealne dla tęskniących do proponowanego przez romantyczne komedie modelu życia. Może przestaną się oszukiwać nie tylko liftingiem.

BZ – Beata Zatońska [8]
Ocena za wycyzelowaną i przemyślaną, odważną formę. I za temat. Za dobre aktorstwo też. Film ma wady, ale Jan Komasa jest tak zdolnym reżyserem, że następnym razem będzie na pewno lepiej.

Oceń lub dodaj do Koszyka w

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Copyright © 2000-2019 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.