Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 16 września 2019
w Esensji w Esensjopedii

Trzy minuty. 21:37

Maciej Ślesicki
‹Trzy minuty. 21:37›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTrzy minuty. 21:37
Dystrybutor Monolith
Data premiery1 kwietnia 2011
ReżyseriaMaciej Ślesicki
ZdjęciaAndrzej Ramlau
Scenariusz
ObsadaBogusław Linda, Agnieszka Grochowska, Krzysztof Stroiński, Paweł Królikowski, Marcin Walewski, Tomasz Karolak, Jacek Braciak, Joanna Pierzak
Rok produkcji2010
Kraj produkcjiPolska
Czas trwania90 min
Gatunekdramat
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Opis dystrybutora
9 kwietnia 2005 roku w bezprecedensowym geście jedności i hołdu miliony Polaków wyłączyło światła w swoich domach. Jednocześnie wyzwoliła się energia emocjonalna o niespotykanym potencjale. W tamtym momencie mógł się wydarzyć każdy ziemski cud. "Trzy minuty" to historia o ludziach, których losy splatają się w historycznym momencie.
Utwory powiązane
Filmy      




Tetrycy o filmie [--]

AZ – Artur Zaborski [7]
Zasadniczy problem z „Trzema minutami” polega na rozdźwięku między intencją reżysera, a reakcją publiczności. Jeśli bowiem potraktować słowa Ślesickiego wiążąco i podejść do jego dzieła serio, to mamy do czynienia z kolejnym filmem papieskim. Takie traktowanie pogrąża go, ponieważ budowanie podniosłego nastroju śmieszy tu tak samo, jak sceny, które miały taką reakcję wywoływać. Osobiście, w czasie projekcji zdystansowałem się zupełnie do zaleceń odbioru i spędziłem w kinie dwie godziny, podczas których bawił mnie sparaliżowany Franz Mauer, jego ciężarna dziewczyna, reżyser alkoholik (w tej roli Krzysztof Stroiński grający aktorskie pierwsze skrzypce) oraz mały chłopiec i jego koń. Cztery historie są sprawnie miksowane, sama opowieść wciąga, więc po co komu ta powaga?

Oceń lub dodaj do Koszyka w

Komentarze

31 III 2011   21:15:33

ale od wypisywania takich głupot i dowodów na haniebną płytkość to by się "recenzent" jednego z moich ulubionych portali mógł powstrzymać.
Po co powaga? Bo nie masz się tylko rechotać i popcornić, widzu. Są też sprawy, które po prostu nie są od "podobania się".
"Cztery historie są sprawnie miksowane, sama opowieść wciąga, więc po co komu ta powaga?" - absolutnie wtopowy tekst. Doprawdy.

01 IV 2011   08:09:25

miałem okazję już widzieć ten film i zgadzam się zupełnie z tym krytykiem, bo jak siedziałem na sali to nie sposób było wytrzymać ze śmiechu, więc może orrety obejrzyj to najpierw i zobacz, o co chodzi, bo ja nie uważam, żeby było cokolwiek wtopowego w tym tekście. wręcz przeciwnie! ja się zgadzam zupełnie!

02 IV 2011   00:22:05

zakładanie że nie obejrzałem i się wypowiadaĶ to albo brak argumentów albo brak argumentów. Zgadzanie się z tekstem to nie jest dowód na jego słuszność. Niech sobie krytyk uważa co chce względem swoich punktów widzenia i światopoglądu, ale pytanie (mające na celu przecież dyskredytację) po co powaga w filmie mającym w tle kontekst śmierci papieża, to pytanie głupie w kilku aspektach. Wanna proceed?

02 IV 2011   13:51:37

chcesz powagi to sobie Karole, którzy ludźmi pozostali i papieży, co to Karolami pozostali pooglądaj - Ślesicki odwalił kawał śmiesznego kina i bardzo dobrze! głosuję żeby nikt tego filmu nie traktował na serio, bo to bez sensu!

02 IV 2011   23:12:15

można by odbić "chcesz się pozlewać, włączaj se Mąty Pajtona", albo tę czy tamtą dobrą/śmieszną komedię". Wygląda na to, że jak coś deklaruje poważne przesłanie, to z definicji trafia w negatywną ocenę. No ciekawe. Czyli jeśli chcę zrobić film, który ma w tle coś nie-śmiesznego, to błąd, bo zachodzi niebezpieczeństwo, że się nie pośmiejesz, a nie mogąc się pośmiać, dotknięty tą powagą, będziesz wyśmiewał tę powagę, żeby w ten czy inny sposób pojawił się jakiś śmiech? Znaczy - zarzut że film jest zbyt poważny wzmacniasz stwierdzeniem "Ślesicki odwalił kawał śmiesznego kina" - chyba czas kończyć, bo szanowny interlokutor jakoś podejrzanie młody wiekiem chyba, najdelikatniej mówiąc.

03 IV 2011   14:57:14

widzę, że mój postulat przyjęcia filmu z przymrużeniem oka urósł do rangi dyskusji wokół tworzenia filmów na poważnie. problem w tym, że traktując tak ostatnie dzieło Ślesickiego, dostaniemy patetyczną pretensjonalność. jeśli zaś podejdziemy do niego z odpowiednim dystansem, nie bojąc się śmiechu w scenach powagi - będziemy się smacznie bawić. polecam opcje nr 2 (Drogi Orrety, pozwolisz, że tło tego filmu po prostu przemilczę)

03 IV 2011   23:32:43

ależ be my guest. przemilczać nie problem. Film jest w aspekcie warsztatu kinematograficznego bardzo dobry (moim zdaniem, zresztą waść, AZ, też nie stronisz tu od enumeracji plusów), natomiast wciąż zastanawiam się nad ostatnią uwagą Twojej recenzji: "[jest ok], więc po co komu ta powaga?"
1. No - więc po co komu powaga? Pytanie retoryczne (tzn. autor unika odpowiedzi, rzucając pytanie na wiatr postaw czytelników, więc zająłem postawę, wolno mi, obaj wiemy) - ale jednak pytanie. Ktoś zatem odpowie - jaki pożytek z powagi (w tym kontekście)?
2. Ciekawi mnie przy okazji to "więc". Dla mnie wynika z niego trochę coś w tym stylu: "jest ok, więc=czyli powaga zbędna". ergo:
jak będzie z powagą, to wspomniane plusy zblakną?; znaczy że chodzi o radochę widza, a powaga mu w tym przeszkadza, czyli kino sensu largo służyłoby tylko "fajoskości", tak?

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Copyright © 2000-2019 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.