Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 7 marca 2021
w Esensji w Esensjopedii

O północy w Paryżu (Midnight in Paris)

Woody Allen
‹O północy w Paryżu›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułO północy w Paryżu
Tytuł oryginalnyMidnight in Paris
Dystrybutor Kino Świat
Data premiery26 sierpnia 2011
ReżyseriaWoody Allen
ZdjęciaDarius Khondji
Scenariusz
ObsadaRachel McAdams, Marion Cotillard, Owen Wilson, Martin Sheen, Alison Pill, Adrien Brody, Kathy Bates, Léa Seydoux, Tom Hiddleston, Kurt Fuller
Rok produkcji2011
Kraj produkcjiUSA
WWW
Gatunekkomedia
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Opis dystrybutora
Pewna rodzina przybywa do stolicy Francji w sprawach biznesowych. Po czasie spędzonym w Paryżu jej członkowie uświadamiają sobie, że nie chcą by ich życie wyglądało tak jak dotychczas.
Inne wydania


Teksty w Esensji
Filmy – Recenzje      

Filmy – Publicystyka      


Książki – Wieści      

Filmy – Wieści      


Utwory powiązane
Filmy (34)       [rozwiń]






Tetrycy o filmie [6.80]

BH – Błażej Hrapkowicz [8]
Woody łagodnieje na starość – w „Poznasz przystojnego bruneta” życzliwie obszedł się z mitomanami, którym iluzja ułatwia życie, a teraz roztacza romantyczną aurę i życzy szczęścia Owenowi Wilsonowi, który szuka spełnienia w pocztówkowym Paryżu. A ponieważ przy okazji lekko, uroczo i zabawnie rozprawia się z fałszywym nimbem nostalgii (przekonując jednocześnie, że przeszłość i fantazje kształtują nasze życie – grunt to mieć do nich dystans), jego bajka nie jest naiwna, lecz naprawdę mądra. Epizody z Bunuelem, Fitzgeraldami, Hemingwayem, Dalim (Brody!) i Stein (Bates!) – palce lizać.

UL – Urszula Lipińska [5]
Ach, ten Woody. Kolejny raz raczy nas scenariuszem napisanym na kolanie, zaczynającym się w tym samym punkcie, co pięć poprzednich filmów (od kryzysu w związku). Fajnie, że przeniósł bohatera w przeszłość, szkoda, że nie przeniósł tam samego siebie. Kiedyś kobiety Allena potrafiły odpalić ciętą ripostę, a faceci poczciwie miotali się w życiu, bo w pismach Nietschego nie znajdywali niczego rozwiązującego ich problemy. Kiedyś wszyscy oni byli inteligentni i wrażliwi. Teraz kobiety są bez wyjątku zołzami, a faceci lekkoduchami, bezmyślnie podążającymi za fantazją. Świat Allena niemoralnie się spłaszczył i wszystkie te dylematy mają dziś charakter błyskotki bez ciężaru. Niby, przy odrobinie dobrej woli można doszukiwać się w tym filmie tkwiącego w każdym poczucia, że nie pasujemy do otoczenia, kiedyś „to dopiero było”, wszyscy tęsknimy za przeszłością symbolizującą troskę o wartości dziś niedocenione itd. Odnoszę jednak wrażenie, że nostalgii nie ma tu za grosz, a prawdziwej podróży po sztuce lat dwudziestych – tyle co kot napłakał. Gdzie całe to bogactwo odniesień, do którego Allen otworzył sobie wrota takim a nie innym pomysłem na film? Gdzie więcej scen tak miodnych, jak ta, w której Owen Wilson podpowiada Buñuelowi fabułę „Anioła zagłady”? Od razu mam w głowie scenę bodajże ze „Wszystko gra”, w której bohater w jednej ręce trzymał „Zbrodnię i karę”, a w drugiej „Przewodnik po Dostojewskim”. Rzeczywistość wreszcie dogoniła fantazję w niechlubnym wyścigu i Allen pisząc scenariusz „O północy w Paryżu” zamiast zanurzyć się w lata dwudzieste, obłożyć się książkami i albumami, poczuć klimat, dotknąć czasów, po prostu odpalił stosowną notkę w Wikipedii.

MO – Michał Oleszczyk [8]
Najlepszy film Allena od czasu „Vicky Cristiny Barcelony”: utrzymana w duchu „Purpurowej róży z Kairu” opowieść o konfrontacji fantazji z rzeczywistością, tym razem wykorzystująca schemat podróży w czasie. Allen rozgrzesza własną melancholię, sugerując że nigdy, przenigdy – nawet w złotej erze modernizmu, do której podróżuje Owen Wilson – nie było tak naprawdę dobrze, a demon niespełnienia jest uniwersalny.

WO – Wojciech Orliński [6]
Srsly, co was tak bardzo zauroczyło? Kolekcja wyświechtanych stereotypów i żartów z przewidywalną puentą. Ja chyba za bardzo lubię Paryż – ten prawdziwy, wielokulturowy, z zakorkowanymi ulicami, zatłoczonym metrem i kelnerem, któremu trzeba podstawić nogę, żeby cię w ogóle łaskawie raczył zauważyć. Film o Paryżu, w którym nikt nie walczy o stolik w restauracji, nikt nie jedzie metrem i wszyscy dookoła głównego bohatera są biali (z wyjątkiem szczątkowej fantazji o Josephine Baker), po prostu do mnie nie przemawia.

AZ – Artur Zaborski [7]
„O północy w Paryżu” jest jak pocztówka z wakacji, która poza malowniczym zdjęciem zawiera też inteligentny cytat, którym raczymy przez kolejny rok swoich znajomych. Tu rolę zdjęcia odgrywają wspaniałe plenery Paryża – i tego ówczesnego, i tego sprzed stu lat. Chwytliwym cytatem jest zaś – co tu dużo mówić – banalny wywód Allena, który przypomina, że najłatwiej żyje się wyidealizowaną przeszłością. W wypadku twórczości nowojorczyka zdecydowanie wolę żyć jego filmami z przeszłości, niż tymi aktualnymi, ale śmietanka, jaką spotkałem o północy w Paryżu, spowodowała, że tym razem dałem się uwieść współczesności.

Oceń lub dodaj do Koszyka w

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Copyright © 2000-2021 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.