Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 14 czerwca 2021
w Esensji w Esensjopedii

Hugo i jego wynalazek (Hugo)

Martin Scorsese
‹Hugo i jego wynalazek›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułHugo i jego wynalazek
Tytuł oryginalnyHugo
Dystrybutor UIP
Data premiery10 lutego 2012
ReżyseriaMartin Scorsese
ZdjęciaRobert Richardson
Scenariusz
ObsadaAsa Butterfield, Chloe Moretz, Helen McCrory, Jude Law, Christopher Lee, Frances de la Tour, Richard Griffiths, Ben Kingsley
MuzykaHoward Shore
Rok produkcji2011
Kraj produkcjiUSA
Gatunekfamilijny
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Opis dystrybutora
Głównym bohaterem filmu, który rozgrywa się w latach 30. ubiegłego stulecia, jest 12-letni sierota, który mieszka na paryskim dworcu kolejowym. Pewnego dnia chłopiec wplątuje się w tajemniczą aferę, w której dość znaczące role odgrywają… jego nieżyjący ojciec i robot.
Inne wydania


Teksty w Esensji
Filmy – Recenzje      


Filmy – Publicystyka      




Książki – Wieści      


Filmy – Wieści      

Utwory powiązane
Filmy (19)       [rozwiń]






Tetrycy o filmie [7.00]

PCz – Piotr Czerkawski [8]
Hasło „familijny film Martina Scorsese” tylko pozornie brzmi równie abstrakcyjnie, co „komedia romantyczna Andrieja Tarkowskiego”, czy „adaptacja „Anny Kareniny” wg Quentina Tarantino”."Hugo i jego wynalazek” stanowi kufer bez dna, z którego magik Scorsese co chwilę wyciąga kolejne skarby. Nowy film reżysera zaskakująco zgrabnie wpisuje perspektywę nostalgiczną w ramy opowieści inicjacyjnej a w dodatku stanowi ujmującą wyprawę do prapoczątków kinofilii. Choć wciąż wolę w ujęciu Scorsese bajki dla nieco bardziej niegrzecznych dzieci, wyprawa na nieznane terytorium gatunkowe zakończyła się dla niego pełnym sukcesem.

MO – Michał Oleszczyk [6]
Scorsese klęka nie tyle przed Mélièsem, co przed IMAX-em i kręci najbardziej Spielbergowski film w swojej karierze – nie pozbawiony czaru, ale zarazem dziwnie ociężały i bałamutny. Nie wierzę, by dzieciaki po obejrzeniu „Hugona” zamarzyły o kinie bez koloru, bez 3D i bez CGI; w tym sensie film brzmi bardziej jak podzwonne, niż jak „miłosny list”, którym wszyscy go zwą.

Oceń lub dodaj do Koszyka w

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Copyright © 2000-2021 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.